Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
585 postów 6935 komentarzy

Partia50plus

nikander - Bardziej pragmatyczne niż rewolucyjne myślą wojowanie.

Plan wyciągania Polski z niewoli zadłużeniowej

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Na marginesie kompletnie zidiociałej kampanii wyborczej do PE: nie jest prawdą, że stoimy na straconej pozycji i musimy się trzymać unijnej spódnicy.

 

     Ci, którzy zbłądzili pod link https://dl.dropboxusercontent.com/u/75370509/Filary%20pa%C5%84stwowo%C5%9Bci%20naszajA4.pdf i przedarli się przez 80 stron broszurki "Filary państwowości naszej" wiedzą, że sprawa wygląda optymistycznie.

 


     Wystarczy skierować strumień pieniędzy drenowanych przez międzynarodowy system bankowy z naszego kraju (przerywana czerwona strzałka do góry), a wynoszacy około 130 mld zł rocznie i skierować go do gospodarki (zielone strzałki pokazujące obniżki stóp procentowych i przerywana zielona strzałka emisji skierowanej do przedsiebiorstw). Większość z Was się z tym zgadza. Nie wszyscy może jednak mają odwagę.

Dla zachęty i dyskusji przedstawiam 10 rozdział tego opracowania.


 

10 Plan wyciągania Polski z niewoli zadłużeniowej

 

       „Terapię szokową„ i „wrzucanie na głęboką wodę” już przerabialiśmy. Jeśli przeżyłeś to miałeś sporo szczęścia. Inni może trochę mniej. Czy musimy to powtarzać tak bez namysłu?


      Często bezrefleksyjnie podajemy dane o finansowym zadłużeniu Polski powołując się na słynny licznik Balcerowicza.  Liczby są tak niewyobrażalne, że zachodzi, jednak uzasadnione pytanie, czy nie staliśmy się ofiarami gigantycznego finansowego przekrętu. Tak w istocie jest. Pętla zadłużeniowa zagraża naszej suwerenności i została nam założona z pełna premedytacją.    Rodzi się pytanie: czy możemy odzyskać suwerenność gospodarcza i czy walka o tę su­werenność musi być okupiona dużymi ofiarami. Odpowiedź jest optymistyczna, pod warunkiem, że sięgniemy po rozwiązania niekonwencjonalne i nie będziemy się bali reform bardziej niż agentów Federal Reserve Board  (specjalistów od przykuwania niepokornych do wózków inwalidzkich).
       Podstawowym zadaniem jest wytworzenie mocnego impulsu gospodarczego. Aby to na­stąpiło musiałyby pojawić się w gospodarce specyficzne pieniądze, które mogłyby być spożytko­wane jedynie na powiększenie mocy produkcyjnych (nazwiemy je  pieniędzmi inwestycyjnymi), oraz także specyficzne pieniądze konsumentów. Specyficzne, bo skierowane na zwiększenie po­daży produkcji krajowej. Okazuje się, że takie pieniądze są. Jest nadzieja, na to, że można wy­zwolić się z niewoli kredytowej bez straszenia potem, łzami i postem zupełnym.


Oto plan działań:

 

I.Odzyskujemy  suwerenność  nad emisją  pieniądza,

  1. Natychmiastowo przejmujemy na rachunek pozabudżetowych dochodów państwa całość kwot wyemitowanych na poczet długu wykazanych wTabela 1 Celka D25. Przyjmując, że w strukturze kosztów dominują kredyty o pięcioletnim okresie spłaty, sumę rocznych wpływów należałoby szacować na około 50 mld zł. Mamy do tego święte prawo. Odbie­ramy to co zabiera nam inflacja i co dodatkowo sobie wypracowaliśmy ponad stan po­przedniego roku.

  2. Natychmiastowo opodatkowujemy banki komercyjne pojedynczą stopą lombardową od wszystkich udzielonych kredytów. Naprawiamy błąd „regulatora” sterującego wypływem pieniądza na rynek. Wg danychTabela 1 byłyby to odsetki od kwoty „Należności” (Celka D17) i „Zadłużenie netto instytucji szczebla rządowego” ( łącznie 1 083 mld zł) * 4% = 43 mld zł. Mamy do tego święte prawo. Nie wszystkie pieniądze muszą być żydowskie.

  3. Początkowo sumę obu kwot przeznaczamy na nacjonalizację banków.

  4. Piszemy nową ustawę o bankowości realizującą „koncepcję kotwiczenia waluty na pary­tecie gospodarczym i celu inflacyjnym”.

  5. Rozstrzygamy ostatecznie sposób rozproszenia emisji dokonując wyboru pomiędzy bez­pośrednim a pośrednim sposobem dofinansowania filaru własności pracowniczej w spół­kach właścicielsko- pracowniczych. PatrzRozdział 3.4 Nowa organizacja operacji do­strajających.

Tu o powagę rzeczypospolitej chodzi. Nie może być bowiem tak, aby byle prezes pol­skiego oddziału zagranicznego banku, który jest marnym urzędniczyną na etacie, zarabiał 20 razy więcej od polskiego premiera!. Kimże jest w tej sytuacji premier Tusk jak nie zastraszonym szabas gojem! Czym zasłużyli sobie ci panowie na takie zarobki w naszym kraju? - tym że mają koszerne, talmudyczne charaktery?!

 

II.Rozpędzamy  gospodarkę,

  1. Dopisujemy nowy rozdział do Kodeksu Spółek: „Spółka właścicielsko- pracownicza”.

  2. Implementujemy w polskim prawie gospodarczym prawo wspólnych ustaleń umownych w celu zdynamizowania procesu powstawania związków gospodarczych o integracji pro­duktowej.

  3. Przełamujemy obezwładniający nasza gospodarkę egoizm społeczny premiując spółki włascicielsko-pracownicze możliwością dokapitalizowania ich aktywów kwotami emisji pieniądza. Przykładowo dla inflacji na poziomie 2% i wzroście PKB na poziomie 2% by­łaby to kwota 21 mld zł. Przy wzroście PKB do 5% i utrzymaniu inflacji na poziomie 2% kwota ta wzrosłaby do 40 mld zł. Do tego, w okresie przejściowym, dochodziłyby kwoty pochodzące z legalizacji emisji dokonanej na poczet długu w wysokości szacowanej na 50 mld zł rocznie. Gospodarka otrzymałaby potężny impuls rozwojowy.

III.Pobudzamy  popyt  wewnętrzny.

  1. Obniżamy stopy procentowe kredytów dla ludności i przedsiębiorców do urzędowego po­ziomu 2,5% (przedsiębiorcy) 4% (gospodarstwa domowe). Zaoszczędziłoby to gospodar­ce ponad 104 mld zł rocznie. Zakładając, że połowa z tej kwoty pójdzie na szybszą spłatę kredytów to popyt wewnętrzny zwiększy się o kwotę szacowaną na 52 mld zł.

  2. W gospodarce pojawi się zatem dodatkowo około 70 mld zł z tytułu zwiększonych inwe­stycji i 52 mld zł z tytułu zwiększenia popytu wewnętrznego. Szacując koszt jednego sta­nowiska pracy na 300 tyś zł, dałoby to dodatkowo około 400 tyś miejsc pracy rocznie, do­datkowo pobudzając popyt wewnętrzny i koniunkturę gospodarczą. Polska gospodarka złapałaby oddech.

 

Strona dochodowa budżetu państwa:

Załóżmy że dodatkowy impuls gospodarczy wywołany „rozproszeniem emisji” i zwięk­szeniem popytu wewnętrznego przy stałych cenach, wyniesie 3% co zwiększy kwotę wpływów budżetowych o:

300 mld (dochody za 2013r) * 3% = 9 mld zł.

Strona kosztowa budżetu państwa:

Tu oszczędności należałoby upatrywać w większej aktywizacji zawodowej i ogranicze­niu bezrobocia. Przyjmijmy, że aby wytworzyć te dodatkowe 3% PKB zatrudnimy dodatkowo 3% pracowników w sferze produkcyjnej. Szacunkowe dane to:

16 000 000 (obecnie zatrudnionych) * 3% = 480 000 osób, co dawałoby (480 000 nowo zatrudnionych / 2 000 000 bezrobotnych) *100 = 24% spadku bezrobocia.

W pozycjach budżetowych mogłoby to wpłynąć na ograniczenie pomocy społecznej:

44 mld zł(kwota pomocy za 2009r) * 24% = 10,5 mld zł.

Co łącznie (uwzględniając stronę kosztowa i dochodową) dałoby efekt równoważenia budżetu na kwotę:

9 + 10,5 = 19,5 mld zł.

Oznacza to natychmiastowe obniżenie potrzeb pożyczkowych państwa o tę kwotę, co wiąże się z odczuwalnym obniżeniem kosztów obsługi długu publicznego.

     Niniejsze wyliczenie nie uwzględnia „efektów mnożnikowych”, które mogą mieć wpływ chociażby na ograniczenie kosztów ubezpieczeń społecznych a tam rezerwy tkwią ogromne.

Efekt: sukcesywnie sprowadzamy bezrobocie do rozmiaru pozwalających znacznie ciąć wydatki socjalne.

 

IV.  Dokonujemy cięć  innych wydatków socjalnych oraz redukujemy  biurokrację.

     Dokonujemy tego jednak w warunkach obniżającego się bezrobocia i przez to unikamy groźby wybuchu społecznego. Rozwijająca się gospodarka szerzej otworzy drzwi dla potencjalnych urzędników. Nie trzeba będzie mieć „szwagra na urzędzie”, aby stworzyć rodzinie szansę na przeżycie.

     Szacunki liczbowe nie uwzględniają efektów synergii oraz aktywizacji kapitału struktu­ralnego po „ucywilizowaniu” naszych spółek. Mogą one zdecydowanie przewyższać efekty zmiany w przepływach finansowych.

KOMENTARZE

  • pozostaje zapytać dla kogo ?
    my już umieramy, a młodzi nie chcą być Polakami, i nie chcą mieszkać na terytorium Polan.
  • @interesariusz z PL 09:36:22
    To o czym piszesz rzeczywiście jest problemem. Jednak nic na tym świecie nie jest ułożone raz na zawsze. Może przyjdzie otrzeźwienie. Bądźmy dobrej myśli.

    Pozdrawiam
  • sama kasa nie wystarczy
    potrzebna jest jeszcze wolność, a tej w obecnym prawie patentowym nie mamy, nie mamy też wiedzy technologicznej.

    No i nie jesteśmy nastawieni na współpracę. Bezwzględny wyzysk bliźniego sprawia, że większość z nas jest małymi sabotażystami, partaczymy wszystko, co robimy dla właściciela.
  • @interesariusz z PL 09:53:45
    Tak, ale o tym w rozdziałach dotyczących ustroju gospodarczeo i jego zmiany.
  • ---------- już Naród się BUDZI
    ----- z ulgą zauważam coraz więcej ludzi budzących się z letargu -MASOWO się budzą

    --PROBLEMEM jest !! / przynajmniej ja go widzę / PRZYWÓDZTWO /ADRESAT -

    ludzie tak już mają ,że potrzebują PRZYWÓDCY -na horyzoncie nie widać jednak ----------ani PARTII ani NAZWISKA człowieka w okół ,którego / owinie /się myślący Naród

    ----JKM wyraznie wśród młodzieży zyskuje -nie wiem czy , kierunek przez niego propagowany jest dobry dla Polski
  • @ninanonimowa 12:00:33
    >----JKM wyraznie wśród młodzieży zyskuje -nie wiem czy , kierunek przez niego propagowany jest dobry dla Polski"

    To jest oczywiście sprawa do długiej dyskusji. Można mieć różne zdania.
    Natomiast jest oczywiste, że obecność w UE jest dla Polski niedobra. A w tych wyborach JKM jest jedyną liczącą się siłą zdecydowanie antyunijną.
    Więc uważam, że należałoby go poprzeć.
    Ci, którzy są przeciwni jego osobie, lub w ogóle programowi Nowej Prawicy musieliby oczywiście zrobić to z wyraźnym zastrzeżeniem, że ich głos nie jest poparciem dla JKM lecz sprzeciwem wobec UE.
    Nie uważam, że należy głosować wbrew swoim poglądom, dlatego jest zrozumiałe, że dla niektórych jest to decyzja trudna, ale jest chyba możliwe zrobienie takiego zastrzeżenia, że część głosów nie oznacza poparcia całego programu Nowej Prawicy a jedynie jego antyunijnej części.

    Ja tego problemu obecnie nie mam, ale gdyby np. jedyną siłą antyunijną w tych wyborach była partia Nikandera, to miałbym ten sam dylemat i zapewne bym go poparł z zastrzeżeniem, że nie ze wszystkim się zgadzam.
  • @imran 12:32:50
    A kiedyż to ten żydowski wycieruch Ozjasz Goldberg zgłaszał jakieś plany wyzwalania Polski z niewoli odsetkowej. Taż on ma zupełnie inne zadanie określone prze hasbarę.
  • @nikander 15:46:14
    Nic mi o tym nie wiadamo. Mnie hasbara o swoich planach nie informuje.
  • @imran 12:32:50
    a czy poparł pucz w Kijowie ?

    Samoobrona nie poparła.
  • @interesariusz z PL 16:29:44
    NIe poparł i skrytykował Unię za wywołanie tych problemów, o ile mi wiadomo.
  • Pytanie
    I.Odzyskujemy suwerenność nad emisją pieniądza,
    1.Natychmiastowo przejmujemy na rachunek pozabudżetowych dochodów państwa całość kwot wyemitowanych na poczet długu wykazanych wTabela 1 Celka D25.

    Pytanie - przejęcie tych kwot jak rozumiem oznacza konfiskatę tych kwot bankom komercyjnym na rzecz budżetu państwa?
    Ponieważ ten punkt szanowny Autor zapisał jako pierwszy to należy rozumieć że będzie on realizowany jako pierwszy czyli w momencie gdy nie mamy jeszcze nowej ustawy o bankowości. Zatem może on oznaczać jedynie konfiskatę kwoty podawanej w skróconych wersjach raportów NBP jako saldo pozostałych operacji netto.
    Tę kwotę w większości stanowią rezerwy banków komercyjnych (wykazywane w rapotach NBP w wersji pełnej).

    Dodatkowo mamy następny pkt:
    2. Natychmiastowo opodatkowujemy banki komercyjne pojedynczą stopą lombardową od wszystkich udzielonych kredytów.

    Czy szanowny Autor rozważał konsekwencje tych działań, czyli konfiskata wszystkich rezerw bankowych i nałożenie dodatkowego podatku?
    Konsekwencji takich jak wypowiedzenie większości kredytów i żądanie ich natychmiastowej spłaty, jak licytacje majątku dłużników nie będących w stanie spłacić natychmiast tych kredytów.
  • @programista 19:45:30
    Tak i ani kroku do tyłu.
    Dodatkowa dla Pana: wszystkich prezesów banków zarabiających powyżej 100 tyś miesięcznie skróci się o głowę. Nie będzie w tym wielkiej straty. Bankiem może zarządzać średnio inteligentny szympans za podwójną średnią krajowa.
  • @programista 19:45:30
    Co do Twoich kompetencji, to lepiej nie kompromituj się.
  • @nikander 20:07:06
    Kompetentna Gilotyna francuska nie rozwiązała problemu. Więc na pytanie programisty można prosić o szczegółowe wyjaśnienie.

    Pzdr.
  • @goodness 20:18:29
    Nie dyskutuje się z kretynami mówiącymi o jakichś rezerwach banków komercyjnych. Banki udzielają kredytów z depozytów lub kreują pieniądz. Koniec kropka!
  • Autor.
    Ja mam trochę inną receptę:
    1. Obniżenie liczby urzędników do stanu z 1989r. Tych co zostaną - weryfikować w drodze konkursu.
    2. Zlikwidowanie zasiłków i rent. Potem przywracanie ich na drodze sądowej (tak jak weteranom w USA) rozpatrując każdy przypadek indywidualnie.
    3. Odebranie czynnego prawa wyborczego obywatelom, którzy pobrali choćby złotówkę z budżetu. Oczywiście z możliwością sądowego przywrócenia tychże praw, gdy delikwent zdecyduje się na zrezygnowanie z państwowego cycka. Wyjątek: oficerowie WP i pracownicy naukowi od doktora hab. w górę.
    4. Zakaz deficytu budżetowego.

    Proste: gdy żyjący na sępa nie będą mieli wpływu na politykę, to zmieni się retoryka wyborcza i politycy nie będą zainteresowani kupowaniem głosów socjalem. Nie będzie też potrzeby zadłużania kraju.

    Nie mam tylko pomysłu jak wymienić sędziów.

    pozdrawiam
  • @nikander 20:27:53
    Jak banki nie mają rezerw, to kto kupuje bony pieniężne NBP?
    To czemu NBP stał się "pożyczkobiorcą ostatniej instancji", jak to sam szanowny Autor pisał:
    http://nikander.neon24.pl/post/68522,nbp-odsetkodawca-ostatniej-instancji
  • @programista 20:46:29
    Banksterzy zawsze znajdowali sposób, aby puszczać boczne strumienie pieniądza kosmopolitycznego do naszego systemu bankowego. Owszem. NBP jest konsumentem zielonej sraczki FED-u i podobnej czynności EBC. Innym bocznym strumieniem były pożyczki szwajcarskie. Gówno ich to obchodziło,że w konsekwencji RPP była zmuszona po podnoszenia stóp procentowych. My mamy powiedzieć WON!!!
  • @ratus 20:29:41
    Nie są to jednak propozycje zmierzające do zrzucenia garba odsetkowego.
  • @nikander 21:04:05
    Niestety; to co się pożyczyło - trzeba spłacić. Najważniejsze, żeby nie robić nowych długów.
    pozdrawiam
  • @ratus 21:23:54
    Dług rodzi kredyt, a nie odwrotnie. Kto tego nie rozumie, to ze współczesnych problemów monetarnych nie jest w stanie zrozumieć niczego.
    Pan błądzi. Nie oddaje się pieniędzy wypłukanych z powietrza!
  • @nikander 21:33:45
    Nie.
    Potrzeba kredytowania zachodzi wtedy, gdy ma się większe potrzeby niż dochody. Mądry jednak tnie wydatki, a głupi bierze kredyt na konsumpcję. Tak jak głupi jest nasz rząd, bo zadłuża się na pokrycie potrzeb roszczeniowców i głupie inwestycje w rodzaju stadionów.
    Gdy się bierze kredyt, to automatycznie ma sie dług. A długi trzeba spłacać według podpisanej umowy kredytowania.
    Oczywiście galopująca głupota doprowadza do tego, że na obsługę starych kredytów bierze się nowe, ale głupcy to ludzie z innego wymiaru i nic sie na to nie poradzi.
    Odsetki zaś to nie coś wzięte z powietrza, lecz zarobek pożyczkodawcy, który decyduje sie odłożyć w czasie korzystanie ze swoich pieniędzy. Trudno wymagać, by robił to za darmo.
    pozdrawiam
  • ---------- doświadczenia innych cenna rzecz
    --Orban poszedł w chrześcijaństwo -MY MUSIMY w SŁOWIAŃSTWO iść ! obrzezanych chrześcijan u nas ci dostatek

    http://niezaleznatelewizja.pl/2014/05/stop-nwo-30-04-2014/
  • @ratus 21:48:00
    Pragnę zauważyć, że ocenia Pan problemy pożyczek i kredytów z pozycji przeciętnego kowalskiego. Proszę się zastanowić. W ubiegłym roku nastąpił wzrost pieniądza M3 o kwotę 54 mld zł. Czy te pieniądze urosły na drzewach? Proszę zadać sobie trud poznania tego zjawiska. Wystarczy pogoglać trochę z hasłem "kreacja pieniądza".
  • @nikander 22:00:09
    Nie ma czegoś takiego, jak kreacja pieniądza. Może być jedynie dodruk, co jest w wyłącznej gestii rządu. Coś, co potocznie nazywa się kreacją to nic innego, niż pożyczanie pieniędzy z rachunków a vista, czego banki nie powinny robić. Rząd przymyka na to oko, bo ma z tego haracz w postaci rezerwy obowiazkowej.
    pozdrawiam
  • @ratus 22:32:07
    Proszę wejść na stronę: http://www.nbp.pl/home.aspx?f=/statystyka/pieniezna_i_bankowa/m3.html Powagi trochę. Co oznacza ten tytuł "Podaż pieniądza M3 i czynniki jego kreacji" Do nie jest pisane językiem potocznym!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
  • @nikander 22:42:19
    Różne sposoby tłumaczenia kreacji widziałem na stronach NBP. Zastanawiające jest jedno: polityka monetarna - w tym kształtowanie podaży pieniądza na rynku jest prerogatywą władzy, której to prerogatywy władza zazdrośnie strzeże. Na tyle, że w kodeksie karnym fałszowanie pieniądza, czyli zwiekszanie jego ilości przez inne osoby lub podmioty wpisane jest jako zbrodnia i zagrożone karą 25 lat odsiadki. Nie ma tu znaczenia, czy pieniądz jest fizycznie wydrukowany, czy wprowadzony elektronicznie jako kilka liczb. Do pilnowania tej prerogatywy władza ma policję i KNF. Jeśli więc nastąpiłaby rzeczywista kreacja, czyli zwiekszenie ilości pieniądza w obiegu, to sprawca tego procederu trafiłby z bomby do puchy.

    Powtórzę: banki pożyczają pieniądze z rachunków bieżących. Nie mogą pożyczyć ich więcej niż mają po stronie aktywów bez zaciągania pożyczki międzybankowej lub w NBP. Oczywiście rząd ma z takiego procederu korzyść i dlatego na to pozwala. Nic też się odczuwalnie złego nie dzieje, dopóki nie powstanie panika w wyniku której posiadacze kont bieżących nie ruszą masowo do bankomatów. Wtedy okaże się, że mają tylko zapisy na koncie, a ich pieniądze zostały bez ich zezwolenia pożyczone komu innemu. Oczywiście rząd jako wspólnik banków w tym procederze i jednocześnie gwarant będzie musiał zapewnić bankom wypłacalność. Nic prostszego wtedy niż uruchomić maszyny na Sanguszki i dodrukować brakującą kwotę. Uderzy to rzecz jasna w obywateli przez inflację, ale kogo to obchodzi. Kolejną prerogatywą rządu jest bowiem okradanie własnych obywateli, z czego rząd skwapliwie korzysta.

    Czemu rząd pozwala na bajkopisarstwo na stronach NBP? Z chęci zysku. Kto by od kogo nie pożyczył i ile, to rezerwa obowiązkowa i stopa redyskontowa zawsze zasili budżet. Opowiastki o kreacji mają uśpić czujność ludzi, bo skoro bank potrafi "wykreować" czyli wyczarować z powietrza, to nic tylko brać kredyty, skoro to takie proste.
    pozdrawiam
  • @ratus 23:13:36
    "Jeśli więc nastąpiłaby rzeczywista kreacja, czyli zwiekszęnie ilości pieniądza w obiegu, to sprawca tego procederu trafiłby z bomby do puchy"

    No to jak? - nastąpiło wyczarowanie złotówek z powietrza czy nie? Czy ktoś poszedł "z bomy do puchy"?
  • @nikander 23:37:32
    Zwiększenie ilości może powstać jedynie przez naliczanie odsetek. Na co z kolei reaguje RPP fizycznie zwiększając ilość pieniądza drukowanego. Każdy inny sposób "kreacji" skutkuje odsiadką.
    pozdrawiam
  • Ten artykuł, to stek wierutnych bzdur.
    Ot, pstrykniemy palcem, zmienimy kierunek mitycznego strumienia pieniędzy i już będziemy szczęśliwi i bogaci.
    Ot już.
    To jest nieprawda.
    Owszem, manipulowanie obiegiem pieniądza i jego tworzeniem jest, ale tylko jednym z wielu, bardzo wielu, czynników generowania bogactwa i dobrobytu.
    Przepraszam, że stawiam tezę bez argumentacji, lecz tłumaczenie wszystkiego "od początku aktu stworzenia" przekracza moje możliwości czasowe, a jego obszerność nie pozwoliłaby właśnie ze względów czasowych przebrnąć przez nie zdecydowanej większości dyskutantów.
  • Odniosę się do bardzo niebezpiecznych
    pomysłów artykułu.

    "Natychmiastowo przejmujemy na rachunek pozabudżetowych dochodów państwa całość kwot ..." - po czym te pieniądze znikają jak pieniądze FOZ.
    Wszystkie pieniądze państwa powinny płynąć przez budżet, albo nie płynąć wcale.
    Nie odnoszę się już nawet do tego co i komu zabieramy, bo nie wyświetla mi się żadna tabela i nie wnikam nawet w to.

    Ad. 2.
    A nie lepiej stworzyć takie warunki podatkowe, że działalność banków będzie nieopłacalna, a ich majątek zostanie przejęty przez państwo, a to w przypadku dywersyjnej działalności tychże.
    Np. jeśli różnica między lokatą a kredytem jest większa niż 2-3%, to podatek od tej różnicy wynosi 100% odsetek za każdy procent ponad te 2-3%?
    Przy okazji rozwiązuje się problem wszelkich Pro i widentów uwalniając ludzi od długów niespłacalnych.

    To da się zrobić, tylko trzeba chcieć i mieć władzę polityczną oraz porządne resorty siłowe.

    #################################
    "Początkowo sumę obu kwot przeznaczamy na nacjonalizację banków."
    A później przeznaczamy na pomoc znacjonalizowanym bankom, by następnie przeznaczyć je na dokapitalizowanie ich przed kolejną prywatyzacją.
    "Nie ze mną te numery Bruner", bo ja wiem, że "trzeba kombinować tak, by obalić sułtana i zostać sułtanem w miejsce sułtana" - jak twierdził w znanej bajce wezyr Nicponi(m).

    Ad. 4
    "Piszemy nową ustawę o bankowości realizującą „koncepcję kotwiczenia waluty na pary­tecie gospodarczym i celu inflacyjnym”.
    Ta, jakie mądre sformułowania.
    Ja tam bym wolał zamiast nowej ustawy zlikwidowanie bankowego tytułu egzekucyjnego i zaprowadzenie bezwzględnej równości stron w relacjach z bankiem.

    Ad. 5
    "Rozstrzygamy ostatecznie sposób rozproszenia emisji dokonując wyboru pomiędzy bez­pośrednim a pośrednim sposobem dofinansowania filaru własności pracowniczej w spół­kach właścicielsko- pracowniczych. PatrzRozdział 3.4 Nowa organizacja operacji do­strajających."

    O, to znowu będziemy rozdawać pieniądze i to w sytuacji zadłużenia czyniącego nas bankrutem.
    Zaiste genialne.
    Przypomnę, że idealnymi spółkami właścicielsko-pracowniczymi były kołchozy, przed którymi bronili się polscy chłopi przez 40 lat z narażeniem życia.
    Brednie i to bardzo niebezpieczne brednie wynikające z przekonania, że Urząd wie lepiej.
    A co w sytuacji, gdy właścicielo-pracownik będzie chciał sprzedać swoje dofinansowane filary?
    Nie będzie mógł, tak jak w kołchozie, czy sprzeda je np. za perkal i koraliki zachodnim lub chińskim bankierom????????

    "Dopisujemy nowy rozdział do Kodeksu Spółek: „Spółka właścicielsko- pracownicza”."
    Taaaa.
    A czym ta spółka ma się różnić od normalnej spółki cywilnej, ZOO lub akcyjnej???
    Możliwością pompowania w nią pieniędzy z budżetu i dodatkowymi przywilejami kosztem już istniejących spółek???????????????????
  • No i znowu premiujemu i futrujemy szmalem kogoś.
    "Przełamujemy obezwładniający nasza gospodarkę egoizm społeczny premiując spółki włascicielsko-pracownicze możliwością dokapitalizowania ich aktywów kwotami emisji pieniądza. Przykładowo dla inflacji na poziomie 2% i wzroście PKB na poziomie 2% by­łaby to kwota 21 mld zł. Przy wzroście PKB do 5% i utrzymaniu inflacji na poziomie 2% kwota ta wzrosłaby do 40 mld zł. Do tego, w okresie przejściowym, dochodziłyby kwoty pochodzące z legalizacji emisji dokonanej na poczet długu w wysokości szacowanej na 50 mld zł rocznie. Gospodarka otrzymałaby potężny impuls rozwojowy."

    Bardzo fajnie byłoby być szefem takiej spółki, którego ustami pracownicy spijaliby koniak.
    Są to pomysły niebezpieczne i kryminalne.
    Rozdawać, to można swoje, a nie publiczne pieniądze, z czym mamy właśnie do czynienia dzisiaj.
  • Kolejna perełka.
    "Obniżamy stopy procentowe kredytów dla ludności i przedsiębiorców do urzędowego po­ziomu 2,5% (przedsiębiorcy) 4% (gospodarstwa domowe). Zaoszczędziłoby to gospodar­ce ponad 104 mld zł rocznie. Zakładając, że połowa z tej kwoty pójdzie na szybszą spłatę kredytów to popyt wewnętrzny zwiększy się o kwotę szacowaną na 52 mld zł."

    A dlaczego nie do 0,25% i 0,40%, albo jeszcze lepiej minus 0,25% i minus 0,40%.
    A co się tam ograniczać.
    Może - 2,5% i - 4,0%.

    Zaoszczędziłoby, ba wygenerowałoby to, gospodarce jeszcze więcej miliardów i zer.
  • @programista 19:45:30
    Autor prawdopodobnie nie rozważał wielu rzeczy, gdyż stosuje "korwinowskie" podejście polegające na analizie wycinak rzeczywistości nie zawracając sobie nawet podaniem granic tegoż wycinka.
    No i niby wszystko gra.
    Z wyjątkiem kasy.

    Istotą jest stworzenie warunków, w których kredyt nie będzie potrzebny do normalnego życia, a ludzie zamiast lokować pieniądze w bankach na procent lub pożyczać pieniądze na procent dla przedsięwzięć gospodarczych, będą raczej tworzyć firmy na zasadzie udziałów i spółek, w tym giełdowych.
    I nie żadnych tam "właścicielsko-pracowaniczych".
  • @nikander 20:07:06
    A dlaczego tylko prezesów banków zarabiających powyżej 100tys. towarzyszu obywatelu.
    Nie lepiej wszystkich zarabiających powyżej 100 tys. a jeszcze lepiej powyżej 10 tys.
    No i tych, którzy mają powyżej 50ha (100 na zieniach północnych i zachodnich), właścicieli fabryk zatrudniających powyżej 10 osób.
    To na początek wystarczy.
    Później się rozkręci.
    Takie poglądy są niemoralne, destrukcyjne, a ich szerzenie jest w zasadzie karalne.

    Chcesz pan obrabować ludzi, to nałóż na nich podatek, np. 105% od zarobków powyżej 100 tys. miesięcznie (od całości).
    Kradzież to mniejsza zbrodnia niż morderstwo.
    Co prawda pozostają poszkodowani przy życiu i kiedyś mogą złodzieja powiesić.
  • @ratus 23:46:31
    Pieniądze dziś emitują głównie banki z niczego, z powietrza.
    To jest fakt, który można sprawdzić i nie ma co z nim dyskutować.
    Na dodatek od tych pieniędzy emitowanych pobierany jest procent.

    Tylko sprawa nie jest tak prosta jak to się wydaje.
    Bank owszem robi rzecz niesamowitą (kiedyś za podobne praktyki bankierów wieszano w żelaznej klatce nad ogniskiem), ale odsetki, które otrzymuje nie są za darmo.
    Bank ponosi pełną odpowiedzialność za niespłacone kredyty/emisję, to jest musi je zwrócić z własnego kapitału w przypadku braku możliwości odzyskania długu.
    Odsetki bierze za ryzyko emisji/kredytu, za przygotowanie i funkcjonowanie, gmachy, opłacenie pracowników, w tym dyrektorów zarabiających ponad 100 tys. złotych miesięcznie.

    Pytanie, czy nie bierze tych odsetek za dużo w stosunku do ryzyka i czy nie prowadzi działalności rozrzutnie wykładając wszystko marmurami i płacąc te 100 tys. zł, a to tylko dzięki ustawodawstwu, które daje mu uprzywilejowaną pozycję w gospodarce i systemie prawnym.

    A, i jeszcze jedno.
    Nie tylko bank może emitować pieniądze z powietrza.
    Pan również, i każdy dorosły Polak.
    Każdy może wyemitować własny pieniąc z niczego zwany wekslem.
    Tylko kto go przyjmie?
    A banki potrafią przekonać ludzi do przyjęcia ich "bezwartościowych", bo wykreowanych z powietrza pieniędzy.
    I za to też biorą swój procent.
  • @AlexSailor 03:03:15
    Na przykładzie weksla widać pułapkę, w jaką wpędzają się wyznawcy kreacjonizmu pieniądza.
    Owszem, pozornie to tak wygląda, że wystawiając weksel zwiększam podaż pieniądza na rynku, ale tylko pozornie. Ktoś biorąc ode mnie weksel na 100 zł ma tę stówę do przodu, ale je mam tę stówę do tyłu (ze znakiem minus) i będę go musiał kiedyś wykupić ZE ŚRODKÓW OFICJALNIE WYEMITOWANYCH PRZEZ NBP. Czyli gra o sumie zerowej. Gdy wykupię weksel - całą pozorną kreację szlag trafia.
    Bądźcie łaskawi, drodzy kreacjoniści, zliczać kwoty z właściwym znakiem. Aktywa z plusem, a zobowiązania z minusem. Jeśli nie brać pod uwagę odsetek, to zawsze wyjdzie Wam zero.
    Marmury i milionowe pensje w bankach biorą się ze skali operacji, które banki wykonują w każdej minucie, a za które pobierają opłaty.
    pozdrawiam
  • @AlexSailor 03:03:15
    No i co ja mam z Panem zrobić? Wykazuje Pan pewne aspekty myślenia ciągle jedną nogą tkwiąc w kosmopolitycznym pieniądzu kruszcowym. Nie każdy musi być zwolennikiem ilościowej teorii pieniądza. Jednak jest kwestią moralną czy oddamy ludziom to co corocznie zabiera im inflacja i oraz ekwiwalent pieniężny na to co sobie dodatkowo wytworzyli. To nie jest tak i nie będzie na tej ziemi, że Jahwe podarował to Eskimosom znad Jordanu.
    To jest wojna i ty pójdzie na noże!
    Wiem okupantom ekonomicznym spółka właścicielsko-pracownicza jest nie w smak. Światem ma rządzić kodeks handlowy żydowskiego parcha Moryca Allerhanda - niedoczekanie!
  • @ratus 06:24:08
    Nie zgodzę się z tym co piszesz o wekslach.

    Jeżeli ja pożyczę Ci 100zł na 10000000 lat, a Ty wystawisz mi weksel na 100zł, to oczywiście mamy w obiegu tylko 100 zł a nie 200zł.

    Ale jeżeli państwo uzna ten weksel za oficjalny środek płatniczy, będzie go przyjmować w rozliczeniach, to okaże się, że każdy ode mnie taki weksel przyjmie jako zapłatę za towar.
    Przyjmie go, bo państwo gwarantuje mu, że on również za ten weksel kupi dowolny towar.

    W tym momencie mamy w obiegu 100zł w postaci pieniądza NBP i 100zł w postaci weksla, który Ty wyemitowałeś. To, że w bilansie ja mam minus 100zł (długu) nie ma żadnego znaczenia w okresie czasowym 100000000 lat.

    To jest właśnie to, co nazywa się kreacją wtórną pieniądza, a te weksle to baza monetarna.


    Zauważ, że sytuacja w banku jest analogiczna do tego, co opisałem na przykładzie Ciebie i mnie.

    Ktoś idzie do banku i wpłaca na konto avista 100zł w formie papierowej; czyli pieniądz NBP.
    Bank te 100zł pożycza komuś innemu, ale on (ktoś) ciągle ma je do dyspozycji.
    W każdym momencie może zrobić przelew.

    Przelew to jest dokładnie to samo, co przekazanie weksla.
    Jeżeli on chce zapłacić sklepikarzowi przelewem, to bank na ułamek sekundy (jak gdyby) realizuje ten jego weksel i w tym samym ułamku sekundy wystawia weksel na sklep.
    Przed aktem zapłaty sklepikarzowi za towar ten "ktoś" miał 100zł na koncie w postaci weksla (bo jego prawdziwe 100zł jest u kogoś innego) a po tym akcie weksel na 100zł ma sklepikarz.

    To, że formalnie bank na ułamek sekundy musi zrealizować ten weksel a następnie stworzyć nowy sklepikarzowi to tylko mydlenie oczu.
    To jest dokładnie to samo, jakby weksel w formie fizycznej był przekazany.
    I potem się mówi bajki o "rotacji pieniądza w systemie bankowym"
    Faktem jest, że ten zapis 100zł na koncie avista jest środkiem płatniczym. A co tam w systemie bankowym i z jaką szybkością rotuje nie ma znaczenia.

    Jak odróżnisz czy bank przekazał ten sam zapis sklepikarzowi, czy też na ułamek sekundy zrealizował weksel (wypłacił jakby pieniądze) i w tym samym ułamku sekundy stworzył nowy?

    Przecież to kwestia nie mająca znaczenia. Dokonano zapłaty wekslem (zapisem na koncie avista) i tyle. Czyli jest on środkiem płatniczym wykreowanym przez bank. Akceptowanym przez państwo w rozliczeniach.
  • Niestety wciąż te same błędy. Jest tylko jedno możliwe rozwiązanie dla Polski.
    Zajmowanie się detalami jest co najmniej bez sensu. Polska wymaga totalnej rewolucji systemowej. Wprowadzenia nowego systemu państwa eliminującego patologie na wszystkich obszarach i szczeblach. To jest jedyna szansa i możliwość na rzeczywiste zmiany. Taki wstępny projekt Plan Wyzwolenia Polski można tu zobaczyć http://braterstwo.org/index.php?option=com_content&view=article&Itemid=&id=69%3Aplan-wyzwolenia-i-rozwoju-polski Żeby to stało się możliwe trzeba się oddolnie zjednoczyć, usunąć wszystkich dotychczasowych rządzących i przejąć władzę przez naród. Ujawnić wszystkich zdrajców i złodziei i wszystkie ich zbrodnie i przestępstwa oraz odpowiednio skazać. Kluczem jest zjednoczenie wszystkich chcących rzeczywistych zmian.
  • @Braterstwo.org 09:48:18
    --------------- od tego trzeba zacząć

    http://www.sadistic.pl/epoki-vt289504.htm
  • @Braterstwo.org 09:48:18
    Szanowny Panie.
    Aby się "oddolnie zjednoczyć" to najpierw trzeba wiedzieć wokół czego. Proszę zauważyć z jakim trudem idzie nam edukacja mechanizmu systemowego ograbiania Polaków ( i nie tylko ) przez banksterską swołocz. Polska to ciemnogród. Niedobór ekonomicznej edukacji i refleksji jest przerażający. Żydokatole za to wtłaczają naszym dzieciom 1200 godzin żydowskich klechd na religii. Ten kraj kompletnie zidiociał!

    Pan nie podaje realnego planu. TKM (teraz ku_wa my) już było.
  • @Braterstwo.org 09:48:18
    " Polska wymaga totalnej rewolucji systemowej."

    Obawiam się, że po drugiej totalnej rewolucji systemowej po Polsce nie zostanie nawet ślad na ziemi.
  • Pan Nikander 15:46:14.CET
    .
    Wreszcie jakas rozsadna ocena dzialalnosci janusza kurwaMikki, zydowskiego parcha w Polsce , agenta wplywu od robienia sieczki z mözgu niepelnosprytnemu Polakowi .
    Szukam zrödel w sieci :
    ---Kto jest wlascicielem Narodowego Banku Polski ??
    Moze jakas podpowiedz Waszmosci , moga byc linki ( leszcze ? ) w jezykach : niemieckim, angielskim badz jidysz .
    Holota miejscowa komentatorska nie nalezy sie przejmowac .Tlumaczenie jest zbedne.
    Austryjacki patriota Gaston von Glock 22C i wszystko jasne.
    Dla Polski wersja malej , szachowej wyspy Islandii i po problemie.
    Tylko KTO to odwazy sie zrobic ???
    Uklony.
  • @Max von Stirlitz 10:56:26
    Coś więcej na temat można prosić.
  • Captain Alex_Sailor 11:10:40. CET
    .
    O co Waszmosc pytasz , bo nie wiem ?
  • @nikander 10:19:33
    "Zajmowanie się detalami jest co najmniej bez sensu" - proszę się nad tym dobrze zastanowić bo to jest wyjaśnienie dlaczego obecna sytuacja jest jaka jest.

    "Aby się "oddolnie zjednoczyć" to najpierw trzeba wiedzieć wokół czego."
    Bez wątpienia jest to prawdą, ale nie zjednoczy Pan ludzi wokół zagadnień ekonomicznych - proszę sobie to uświadomić i spróbować myśleć w kategoriach proponowanych przez braterstwo.org. Zjednoczenie jest możliwe tylko wokół proponujących radykalne zmiany systemowych, które pozwolą nam Polakom odczuć, że jesteśmy u siebie i że państwo polskie zapewnia nam bezpieczeństwo i możliwości rozwoju. Jesteśmy obywatelami Polski zdolnymi do samostanowienia i nikt nie powinien nam narzucać kierunku w którym mamy zmierzać.
  • @Braterstwo.org 09:48:18
    "Kluczem jest zjednoczenie wszystkich chcących rzeczywistych zmian." - tych chcących zmian jest większość ale nie zjednoczymy ich spierając sie o szczegóły przyszłego systemu gospodarczego kraju, który jest niemożliwy do "zainstalowania" bez wcześniejszego zjednoczenia narodu wokół ideii wielkiej zmiany systemowej, poprzedzonej przez przebudzenie świadomości obywatelskiej.
  • Jacek Leo 11:18:22.CET
    .
    Bla bla bla bla czyli tradycyjne pierdolenie o Szopenie jak Chopin juz w piachu.
    Czleczyno uboga w pustke fellatio umyslu wypelniona budzetowa pensja .
    Obie okupacyjne partie PO czyli peowskie obszczymurki trampkarzyny Donaldihnio chodzacego w porozu slubnej , i koncesjonowana opozycja kurdupla Jaro czyli PiS - potocznie zwana w Piß-du - wiedza doskonale , ze stawka za godzne pracy dla Polaka jest Polityka Sztucznej Biedy .
    Wiec zadne smieszne slogany kolesia od braterstwa " broni " Polaköw nie wchodza w rachube.
    Ekonomia budzetu rodzinnego to podstawa marnej , glodowej egzystencji 89.9974% Polaköw
    Najpierw poplac rachunki nawet za stawke godzinowa szwaba z DDR , wyzyw Rodzine , a pözniej nawijaj smutki na klawiature.
    4.000.000 polskich emigrantöw nie lyka juz tego socjotechnicznego göwna .
    "--- Z kad jestes i dlaczego klikash pajacu ??--"
    8-)))
  • R E K L A M A
    .
    http://www.youtube.com/watch?v=MCOrtJMQmVs
  • ---------------------------WAŻNE !!!!!!!!!!!!!!
    http://www.youtube.com/watch?v=HfgF5alQzqM#t=366
  • @Max von Stirlitz 11:55:29
    "Bla bla bla bla czyli tradycyjne pierdolenie o Szopenie jak Chopin juz w piachu." - "--- Z kad jestes i dlaczego klikash pajacu ??--"

    Miło było z panem porozmawiać. Proszę kupić dzisiaj zapas jaboli bo jutro sklepy zamknięte.
  • Jacek Leo 13:16:34.CET
    .
    Prosta konstrukcja cepa tozsamosci to zaleta kazdego pozytecznego idioty na uslugach Akwarium.
    Merytoryczny dyskurs to jedynie wersja pacyfistyczna niemieckiego czolgu Leopard 2A7+ .
    I nie powszechnie panujacy bon mot cyttat. : " strzal w kolano badz w stope " koniec cytttatu , tylko bezposrednio w lyse czulko , na kolanach badz zakolanach na pustej jak kontrabas pale.
    Swierszcze tak maja , cykaja , cykaja i zyja.
    Pasikoniki w Systemie.

    .
    https://www.youtube.com/watch?v=yjR7_U2u3sM
  • @Max von Stirlitz 14:31:34
    "Prosta konstrukcja cepa tozsamosci to zaleta kazdego pozytecznego idioty na uslugach Akwarium." W praktyce często proste rozwiązania sa najskuteczniejsze, więc może być pan w błędzie forsując swoją filozofię.

    "Merytoryczny dyskurs to jedynie wersja pacyfistyczna niemieckiego czolgu Leopard 2A7+ ." - to jest pańska prawda - jak każdy z nas jest pan jednak również omylny. Poza tym ważne będą okoliczności zastosowania.

    "Pasikoniki w Systemie." - a czego tu nie ma, dzięki jednak za info.
  • Jacek Leo 15:38:57
    .
    Mozesz uzywac wlasnych mysli ubranych w slowa a nie cytowac moje , prosze ?
    Zyj " po swojemu " i tak juz sie przyzwyczailes.
    W twoim wieku gdzie ty znajdziesz prace jak dostaniesz kopa w tluste dupsko wiec puknij sobie zölwia i badz szczesliwy.
    Tyle lat praktyki .
    8-)))
    Zycie jest opowiescia idioty .
    Trzymaj sie i nie daj sie az tak dymac , o ile jest to w ogöle mozliwe.
    Ja mysle , ze gdzies tam cos w duszy cos gra.
    I niech tak pozostanie.
    Prosze muzyczka dla Waszmosci.
    .
    http://www.youtube.com/watch?v=21HCriknc-c
  • @Max von Stirlitz 16:02:47
    "Mozesz uzywac wlasnych mysli ubranych w slowa a nie cytowac moje , prosze ?" - tak, w merytorycznej wymianie poglądów, opinii. Tutaj szkoda mojego czasu.
  • @Autor
    Pan, jako jeden z nielicznych widzi to co jest dla większości zasłonięte. ale nie potrafi zjednoczyć wokół wspólnej idei, aby nie być okradanym. Prosty Polak musi zrozumieć dlaczego jest biedny, dla czego 1500 jest mniej warte niż 3000 po 10 latach. Niestety w moim otoczeniu nikt tego nie rozumie :(
  • @imran 09:35:37
    "Ktoś idzie do banku i wpłaca na konto avista 100zł w formie papierowej; czyli pieniądz NBP.
    Bank te 100zł pożycza komuś innemu, ale on (ktoś) ciągle ma je do dyspozycji.
    W każdym momencie może zrobić przelew. "

    OK.
    Na rynku jest 100 zł Ktosia. Ktoś wpłaca do banku. Bank zanotowuje transakcję (+100zł). Bank pożycza Innemu Ktosiowi i zanotowuje transakcję (-100zł) Bank ma tyle, ile miał przed transakcjami, czyli 0 i czeka na zwrot pożyczki z odsetkami. Tylko te odsetki może "wykreować. Ktoś ma tak naprawdę 0 zł, bo stówę pożyczył bankowi (cały czas pamiętamy, że na rynku jest tylko 100 zł). Ktoś ma zapis na koncie i siedzi w domu zadowolony, że ma 100 zł. Ale jeśli w tym momencie przyjdzie zrobić przelew, to bank albo rozłoży ręce, bo jego saldo wynosi 0, albo zwróci się do NBP o pożyczenie mu 100 zł dla Ktosia. NBP musi tę stówę wydrukować, czyli spowodować inflację. Na rynku mamy już 200 zł, ale ilość towarów i usług się nie zmieniła, więc te początkowe 100 zł jest teraz warte tyle, co wcześniej 50 zł.
    Co się wydarzyło? Ano "kreacja", tyle że nie przez bank komercyjny zrobiona, ale przez NBP. I jednocześnie zmniejszenie siły nabywczej waluty o połowę.
    Teraz wszyscy spłacają swoje zobowiązania. Inny Ktoś oddaje 110 zł bankowi, bank oddaje 106 zł NBP (stówa pożyczki, złotówka rezerwy i 5 zł redyskonta). Ktoś ma z powrotem 100 zł na koncie.
    Bilans: Ktosiowi nic się nie zmieniło. Inny Ktoś musiał wypracować 10 zł. Bank zarobił 4 zł. NBP ma 6 zł zarobku i "wykreowaną" stówę. Rząd ma inflację 100%, oraz Ktosia i Innego Ktosia rzucających kamieniami w URM, bo wcześniej za 100 zł mogli kupić 10 kg kaszanki, a teraz mogą kupić tylko 5 kg.
    I tak wygląda "kreacja".
    Na logikę: gdyby można było czarować pieniądze z powietrza, to wystarczyłoby ustawić kilka podmiotów wykonujących między sobą operacje "kreujące", napisać program robiący miliony przelewów na sekundę między tymi podmiotami, nacisnąć enter i na drugi dzień obudzić się bogatszym niż Bill Gates. Ilość pieniędzy "wykreowanych" zależałaby tylko od mocy obliczeniowej procesora.
    pozdrawiam
  • @imran 09:35:37
    PS.
    Cały myk zwany systemem finansowym polega na tym, zeby Ktoś nie przyszedł upominać się o swoją stówe, zanim Inny Ktoś nie odda pożyczki. Jeżeli bank wyrabia się w saldzie, to jest OK; jeśli nie - pojawia się kryzys.
    pozdrawiam
  • @ratus 07:18:17
    Powinieneś bajki pisać o systemie finansowym, jak to zadłużył się cały świat włącznie z największymi gospodarkami. Emisja pieniądza jako długu to jest myk światowego systemu finansowego, a nie pożyczka Kowalskiego. Nagle, w Twoim świecie, nikt nie potrafi zarządzać państwem tak, by się nie zadłużyć. Nawet Niemcy, Japonia czy USA, wszędzie czyhają renciści i Kowalscy ze swoimi pożyczkami.
  • @wk..ny 22:22:42
    Pomimo wszystko swojej roboty nie traktuję jako przegranej. Głęboko wierzę, że znajdzie się ktoś o 20 lat młodszy ode mnie i sprawą zajmie się w sposób metodyczny.
    Pozdrawiam
  • @ratus 07:18:17
    Wypadałoby o kreacji pieniądza wiedzieć nieco więcej. To nie grzech, tylko trochę wstyd.
  • @ratus 07:10:32
    Zrobiłeś jedno błędne założenie i na jego podstawie wyszło Ci to co miało wyjść.
    Jeżeli upraszczamy sytuację do dwóch klientów banku i 100zł pieniędzy NBP, to takie uproszczenie musi być jednak adekwatne do rzeczywistości.

    W rzeczywistości ludzie większość pieniędzy trzymają na kontach bankowych a nie w portfelach.

    A Ty założyłeś, że ten pożyczkobiorca wypłaci pożyczone z banku 100zł i w związku z tym bank nie będzie mógł zrobić przelewu.

    Żeby to uproszczenie było adekwatne do rzeczywistości należy założyć, że ten ktoś - nazwijmy go A, wpłacił 100zł do banku i dostał weksel w formie zapisu elektronicznego.
    Następnie bank te 100zł pożyczył B, ale B ich nie wypłacił tylko umieścił na rachunku avista, czyli znowu pożyczył je bankowi, dostając weksel w formie zapisu elektronicznego.

    (można to jeszcze bardziej urealnić, że B wziął pożyczkę na kupno towaru od C, więc bank te 100zł pożyczki przekazał C jednocześnie pożyczając je od niego i dając w zamian weksel. Ale to nic nie zmienia.)

    Analizujmy więc to w sposób jak w nawiasie, czyli bardziej realny;

    Tak więc, w tej sytuacji bank ma 100zł oraz dług wobec A i wobec C, a jednocześnie B ma dług wobec banku.
    Więc bilans jest tak jak piszesz taki jak na początku - bank ma 0, B ma 0, A ma 100.

    Lecz jednak i A i C ma ją środki płatnicze na zakup dowolnego towaru w wysokości 100zł każdy.
    Te środki płatnicze TO NIE SĄ PIENIĄDZE NBP, bo te się nie rozmnożyły, lecz zapisy elektroniczne; jakby weksle o nominale 100zł każdy.

    Obaj mogą iść do sklepu i kupić towar za 100zł każdy.
    Jeżeli C pójdzie do sklepu Sc i kupi towar za 100zł to bank taki przelew wykona, a w tym samym momencie A zrobi zakupy w sklepie Sa również za 100zł, to po tych transakcjach Sa będzie miał weksel 100zł, Sc będzie miał weksel 100zł, A będzie miał 0, B będzie miał -100zł, bank będzie miał 0, tak jak miał (200 długu wobec B i C, 100zł w gotówce i 100zł długu u B).

    Te sklepy mogą za swoje weksle kupić towary, zapłacić pracownikom itp..
    Ci mogą zapłacić za inne towary...

    (więc twoje twierdzenie, że bank nie będzie mógł zrobić przelewu jest w rzeczywistości nieprawdziwe. Byłoby prawdą, gdyby ludzie wszystkie pieniądze wypłacili z banku w formie fizycznej - tak jak to założyłeś w swoim przykładzie)

    Powstały więc nowe środki płatnicze o wartości 200zł.

    Nie powstały nowe pieniądze NBP!!!!!!!!!!.
    BANK NIE MOŻE NIC SOBIE KUPIĆ za środki płatnicze które wykreował, bo te środki płatnicze - weksle czyli zapisy elektroniczne są w posiadaniu klientów banku, a nie w dyspozycji banku.
    W dyspozycji banku jest ciągle 100zł które pierwotnie pożyczył od A. (i te 100zł może dalej pożyczać)

    Natomiast bank pobiera od tych pożyczonych wielokrotnie 100zł odsetki.

    Gdybyśmy zrobili tym razem nierealistyczne założenie, że rozpatrujemy tylko klientów jednego banku oraz, że nikt nie wypłaca pieniędzy a jedynie robi przelewy, to bank mógłby tą operację powtarzać w nieskończoność.

    Przecież jako się rzekło, cały czas ma 100zł, które pożyczył od A i może je pożyczyć następnemu - D.

    D kupi coś od E i ten otrzyma od banku weksel 100zł.

    I wtedy ciągle będzie 100zł w dyspozycji banku i 300zł środków płatniczych (weksli w postaci elektronicznej) w dyspozycji A, C i E.


    W tym momencie bank pożyczył już dwa razy to samo 100zł.
    Załóżmy, że każdemu z nich (B, D) pożyczył je na 10 lat.
    Będzie pobierał odsetki od 200zł przez 10 lat.
    (jak to możliwe skoro istnieje tylko 100zł?)

    Nadal uważasz, że bank pożycza tylko istniejące pieniądze, które ktoś zaoszczędził?

    Zauważ, że bank może to 100zł pożyczyć nieskończoną ilość razy.
    A te wszystkie pożyczki będą skutkowały powstaniem nieskończonej ilości środków płatniczych w formie weklsi - czyli zapisów na rachunkach bankowych będących w posiadaniu klientów tego banku.

    A więc bank może pożyczyć to samo 100zł, na to samo 10 lat np. milion razy. A więc przez 10 lat będzie pobierał odsetki od 100mln zł.
    A Ty będziesz nadal twierdził, że ten bank pożycza tylko istniejące, zaoszczędzone pieniądze?
    To kto zaoszczędził te 100mln, skoro jest tylko 100zł?


    W rzeczywistości, oczywiście, bank aż tyle razy nie może pożyczać, ponieważ ograniczają go trzy rzeczy;

    - istnienie innych banków których klienci nabywając towary od klientów tego banku spowodują odpływ tego 100zł do tych innych banków a więc tą sytuację, którą założyłeś - brak środków w tym banku.

    - używanie pieniędzy w formie papierowej ( powodując problem jak wyżej)

    - wymóg posiadania rezerwy obowiązkowej w stosunku do ilości udzielonych kredytów.

    Zwiększanie roli każdego z tych czynników powoduje ograniczanie możliwości kreacji wtórnej - weksli, a zmniejszanie odwrotnie.
  • @imran 13:16:38
    Ech...
    Najkrócej jak można:
    A wpłaca do banku 100 zł. Saldo banku wynosi +100 zł. Bank pożycza B 100 zł. Saldo banku wynosi 0 zł. Mimo, że w skarbcu leży stówa. Amen.
    pozdrawiam
  • @ratus 13:38:46
    Nie kombinuj!
    A wpłaca do banku 100
    Bank ma 100 na plusie i 100długu (bilans 0 )

    Bank pożycza B owo 100 zł
    Bank Ma dług wobec A 100zł i wierzytelność u B 100zł oraz pożyczone u B 100zł i 100zł w gotówce (bilans 0)

    Oczywiście wygląda to dziwnie, żę B jednocześnie wziął kredyt i pożyczył bankowi, dlatego cały wywód oparłem na tym bardziej urealnionym przykładzie;

    Bank pożycza B na zakup u C.
    Wtedy C ma wierzytelność w banku 100zł ( bo pieniądze dostał na konto, a więc niejako pożyczył bankowi)
    B ma dług wobec banku
    Bank ma 100zł w gotówce, dług wobec C i A oraz wierzytelność u B.
    (saldo 0)

    Odnieś się do tego, bo o tym pisałem.

    A najlepiej najpierw odpowiedz na pytanie;

    Co posiadasz jeżeli dostajesz przelew 100zł na swoje konto avista?

    - posiadasz 100zł
    - czy posiadasz zobowiązanie banku czyli weksel na 100zł?

    Jeżeli posiadasz weksel na 100zł, to znaczy, że w rozliczeniu za swój towar (pracę) przyjąłeś weksel a nie pieniądze.

    Amen
  • @imran 13:56:55
    Jeśli wymieszamy arytmetykę i metafizykę, to do niczego nie dojdziemy.
    W życiu nie pojmę, jak można tę samą stówę pożyczyć od banku i jednocześnie, w tej samej chwili, pożyczyć ją bankowi.
    pozdrawiam
  • @ratus 14:12:03
    No więc zapomnijmy o tym, bo rzeczywiście tak w rzeczywistości się nie dzieje.

    (chociaż ja ostatnio w Mbanku pożyczyłem 10tys. Podpisałem umowę pożyczki i za godzinę na moim koncie pojawił się zapis 10tys zł. Ale przecież mogłem zastrzec, że chcę tą pożyczkę odebrać w kasie banku. Ale to nie ma znaczenia. Starasz się skierować rozmowę na boczny tor)


    Powiedzmy więc, że B pożyczył od banku 100zł i nie wypłacił ich tylko dokonał zakupu od C.
    Jak to się faktycznie dzieje? Czy te 100zł opuszcza bank?
    Oczywiście, że nie. C nie dostaje 100zł tylko zapis, że bank jest mu winien 100zł.
    To też jest metafizyka?

    To jak to się dzieje, że C sprzedał towar za 100zł a nie ma 100zł lecz zapis, który jest jedynie wekslem, a bank ma prawo to 100zł dalej pożyczyć, a więc to bank jest w posiadaniu 100zł a nie C.
  • @imran 14:21:41
    Owszem; 100 zł opuszcza bank. W formie zapisu elektronicznego. z konta banku zostaje odjęte. Stówa leżąca w sejfie nie jest już banku, lecz C. Bank nie może jej pożyczyć, bo nie ma jej w zapisie księgowym po stronie aktywów. Gdy C kupi coś od D, to ta stówa nie będzie już ani banku, ani C, lecz D. Właściciel banku może oczywiście wziąć ją z sejfu i pożyczyć kumplowi, ale już poza księgowością.
    Co do kredytów:
    Kredyt bierze się po to, żeby z niego skorzystać, a nie żeby leżał bezczynnie na koncie i generował koszta. Jest oczywiście pewien rodzaj kredytu odnawialnego, gdzie masz przyznaną pewną sumę, ale nie musisz z niej korzystać. Jeśli nie korzystasz, płacisz jedynie stopę redyskontową i drobną opłatę manipulacyjną. Ale nie masz jej na koncie. Jeśli uruchomisz środki, to płacisz pełne koszta kredytu i forsa wpływa na Twoje konto.
    pozdrawiam
  • @ratus 14:40:19
    Absolutnie nie masz racji.
    wziąłem 10 tys kredytu. Bank rozliczył mi raty w jakich mam to spłacać.
    Spłacam co miesiąc ileś tam złotych z odsetkami. To jest mój dług.
    Natomiast 10 tys mam na koncie.
    Mam, bo mam taką ochotę mieć 10 tys na koncie.
    Mogę je wpłacić na konto Nowej Prawicy jak mi się spodoba, mogę nimi spłacić inny kredyt, mogę kupić za nie cokolwiek, albo trzymać na jakąś okazję.
    Niczym się ten zapis nie różni od pieniędzy, które wpłacę do kasy banku i na koncie będę miał 10 tys plus to co wpłaciłem.
    Nie wiem skąd wziąłeś te informacje że pożyczkę trzeba uruchomić. To nie jest limit debetowy, który też posiadam.

    A co do meritum, czyli pierwszego akapitu.

    Czyli według Ciebie, jeżeli A wpłaci 100zł na konto w banku, to bank może to 100zł pożyczyć komuś innemu.
    Ale jeżeli jakiś inny człowiek zapłaci A 100zł pieniędzmi ze swojego konta, bo bank już nie może ich pożyczyć komuś innemu?

    A gdyby ten ktoś wypłacił te 100zł z banku, dał je A a ten wpłacił na swoje konto, to bank mógłby te 100zł dalej pożyczyć?

    Przecież przelew z konta tego kogoś na konto A to jest to samo, co wypłacenie 100zł i wpłacenie na konto A.
  • @ratus 14:40:19
    Bank ma nadal w zapisie księgowym tę stówkę po stronie aktywów, bo ta stówka nigdzie sobie z kasy nie poszła.
    W zapisie księgowym udzielenie kredytu to powstanie dwóch zobowiązań, jednego zobowiązania banku do wypłaty oraz drugiego zobowiązania kredytobiorcy do zwrotu. Powstało aktywo - zobowiązanie klienta do spłaty i pasywo - zobowiązanie banku do wypłaty.
    I bank może pożyczać nadal, zgodnie z pełną ewidencją księgową.
  • @ratus 14:40:19
    Dlaczego jeżeli C dostanie przelew, to stówka leżąca w sejfie nie jest już banku lecz C, a jeżeli C wpłaci to na konto, to stówka jest banku?
  • @imran 14:55:21
    Oczywiście, że kredytu konsumpcyjnego, czy inwestycyjnego nie musisz uruchamiać. Dlatego napisałem "pewien rodzaj kredytu odnawialnego". To jest produkt skierowany do firm na obsługę kontraktów. A jest tak skonstruowany, bo tak do końca nigdy nie wiesz, w jakiej wysokości będziesz potrzebować finansowania kontraktu. I zamiast płacić 11% za całość sumy (i to przy dobrym ratingu), płacisz 5,5% za to, czego nie wykorzystasz. Przy kwotach rzędu setek tysięcy ma to spore znaczenie, bo w mojej branży zarobek 10% należy do tłustych. Korzystałem swego czasu, to wiem.
    Co do meritum:

    Nie ma znaczenia, czy kwota wpłynie do banku w formie zapisu, czy gotówki. I tak zastanie zaksiegowana w formie elektronicznej. Ale jest księgowana RAZ i TYLKO RAZ może być pożyczona komuś innemu. I nie ma znaczenia, czy w sejfie leży jej papierowy ekwiwalent, czy też nie leży.
    pozdrawiam
  • @imran 15:00:34
    Jeśli C wpłaci stówkę na konto a vista, to stówka jest C. Jeśli wpłaci na depozyt, to stówka jest banku przez czas określony umową.
    pozdrawiam
  • @ratus 15:19:11
    No właśnie .
    Raz zostanie pożyczona.

    A wpłąci 100zł, a bank je pożyczy B.
    B coś kupi od C płacąc przelewem z tej pożyczki i na konto C wpłynie 100zł, który bank może znowu pożyczyć.

    Jeżeli to Cię nie przekonuje, to wyobraź sobie, że są dwa banki.

    do jednego 100zł wpłacił A a do drugiego X
    Bank A pożycza to 100zł C i ten dokonuje zakupu w sklepie Sc (który ma rachunek w banku X), a X pożycza Z (który ma rachunek w banku A).

    Do banku A wpłynęło całkiem nowe 100zł z banku X a do banku X odwrotnie.

    Powiedz mi z jakiego powodu oba banki nie miałyby znowu tych stówek pożyczyć.

    Ograniczać ich może rezerwa obowiązkowa, ale zakładamy, że jej nie ma.
    (założenie że ona jest zmienia tylko skalę zjawiska a nie sam fakt)
  • @imran 15:34:01
    "A wpłąci 100zł, a bank je pożyczy B.
    B coś kupi od C płacąc przelewem z tej pożyczki i na konto C wpłynie 100zł, który bank może znowu pożyczyć. "

    No właśnie.
    Cały czas obracają jedną i tą samą stówą za pośrednictwem banku.
    Ilość banków, depozytariuszy i pożyczkobiorców nie ma znaczenia.
    pozdrawiam
  • @ratus 15:24:07
    Aaaa, to rozumiem,
    to musimy zacząć od początku.



    Jeżeli stówka na koncie avista jest jego, to znaczy, że nie jest banku. Prawda?

    Więc na jakiej podstawie bank ją pożycza?
  • @imran 15:41:10
    "Więc na jakiej podstawie bank ją pożycza?"

    No; wreszcie...
    Prawem kaduka ją pożycza, bo rząd pozwala mu na to sam czerpiąc z tego korzyści. I to jest ta "kreacja".
    pozdrawiam
  • @ratus 15:40:37
    I nie widzisz problemu, że bank tą samą stówkę pożyczył dwa razy?
    Na ten sam okres np.?

    Najpierw pożyczył ją B a potem komuś innemu, a potem może ją jeszcze wiele razy pożyczyć.

    Potrafisz to samo zrobić ze stówką papierową? Czy w ogóle cokolwiek można pożyczać wiele razy?
  • @imran 15:50:11
    Można i milion razy pożyczać tą samą stówkę (bez znaczenia czy papierową czy w formie zapisu), ale nie w tym samym momencie.
    pozdrawiam
  • @ratus 15:45:05
    Ktoś pozwala, a ktoś kreuje.
    Bank Centralny emituje pieniądz.
    Banki komercyjne emitują weksle w formie zapisów na kontach avista. Te weksle są środkiem płatniczym bo każdy je akceptuje. Można nimi dokonywać płatności niezależnie od tego ile pieniędzy w rezerwie mają banki.
  • @ratus 15:56:50
    Co to znaczy nie w tym samym momencie.
    Czy możesz np. w ciągu roku pożyczyć tą samą stówkę 10 osobom na 10 lat?
    A bank to może zrobić.

    Dlaczego?

    Bo środkiem płatniczym nie jest ta stówka lecz weksle, które każdy z tych 10 osób (albo ściślej ich kontrahenci) otrzymują od banku.

    Więc każdy z nich płaci nie tą stówką lecz wekslem.
    Każdy z ich kontrahentów otrzymuje zapis na koncie a nie stówkę i tym zapisem dokonuje dalszych wymian.

    Gdyby płaciło się tą stówką, to trafiłaby ona do kontrahenta pierwszego pożyczkobiorcy i drugi nie mógłby jej dostać.

    Cudów nie ma. Płatności dokonuje się wekslami i to one są środkami płatniczymi. I to ich ilość a nie tych stówek wpływa na inflację i inne kwestie gospodarcze.
    Więc nie można twierdzić, że ich ilość nie ma znaczenia.
  • @imran 15:57:06
    Powoli dochodzimy do rozwiązania zagadki. Nie ważne, jakie rezerwy mają banki, ale jakie mają saldo. Mogą pożyczyć tylko tyle, ile mają na plusie.
    pozdrawiam
  • @ratus 16:12:50
    a co konkretnie rozumiesz przez dodatnie saldo?
    W którym momencie ten bank z naszego przykładu miał dodatnie saldo?
  • @ratus 16:12:50
    Kretynizm!!!!!
    Oznaczałoby to, że mając zdolność kredytowo bank odmawia mi kredytu bo ma "zerowe saldo". Kto takich idiotyzmów nawkładał Ci do głowy?
  • @imran 16:20:46
    Gdy A wpłacił stówkę.
    pozdrawiam
  • @nikander 16:25:43
    Z próżnego i Salomon nie naleje.
    pozdrawiam
  • @ratus 16:40:52
    Gdy A wpłacił stówkę, to bank miał 100 gotówki i 100 długu.
    Saldo było 0.

    "Saldo (łac. solidus) – stan konta księgowego w rachunkowości przedsiębiorstw wykazywany w danym dniu jako różnica między sumami zapisów strony "Wn" (Winien) i strony "Ma" konta."
  • @ratus 16:42:41
    Żydowski król widocznie był głupszy od talmudycznego bankstera. Ten ostatni pożyczy w banku centralnym, który powinien być dla niego pożyczkodawcą ostatniej instancji (emisja pierwotna) lub na rynku miedzy bankowym gdy te oferują niższe stopy oprocentowania.

    Wbij sobie to do głowy i nie wypisuj bzdur!
  • @nikander 16:51:31
    Sto razy już pisałem o pożyczkach z NBP i na rynku międzybankowym. To jest źródło pieniędzy, a nie żadna "kreacja". Oprócz milionów Kowalskich trzymających pieniądze na rachunkach a vista.
    pozdrawiam
  • @ratus 17:00:44
    Ale pożyczając z NBP 100zł może udzielić kredytów na wielokrotność tej sumy.
    Właśnie dlatego, że stworzy środek płatniczy w postaci zapisów na kontach, za każdym razem kiedy te udzielone kredyty wpływają na czyjś rachunek avista.
  • @ratus 17:00:44
    Kretynizm!!!!!!

    A jakie to pieniądze ma NBP aby je pożyczać? Nie kreuj się na głupszego niż jesteś.
  • @imran & nikander
    Ja też czasami pożyczam i robię przelewy na konta a vista. Ale nigdy nie udało mi się dwa razy przesłać tych samych pieniędzy, a co dopiero kilkakrotnie. Za każdym razem przesłana kwota znika z mojego konta.
    Co ja robię nie tak? Opiszcie mi dokładniej mechanizm kreacji; tak łopatologicznie. Obiecuję, że się podzielę wykreowanymi pieniędzmi.
    pozdrawiam
  • @ratus 18:55:37
    Niech szanowny Pan wystawia weksle - własne zobowiązania, i tymi zobowiązaniami płaci za towary.
  • @ratus 18:55:37
    Przecież opisałem to wcześniej na maxa łopatologicznie.

    Żeby to zrozumieć, to spróbuj sam sobie odpowiedzieć na pytanie;
    co oznacza potoczne stwierdzenie, że masz na rachunku bieżącym/avista, pewną ilość pieniędzy np. 100zł.

    Skoro masz taki zapis, to musiałeś wpłacić je w formie fizycznej, lub otrzymać przelew od kogoś innego.

    I teraz odpowiedz sobie; czy ten zapis oznacza, że bank te 100zł jest w twojej dyspozycji (czyli bank je tylko przechowuje jako depozyt), czy też te pieniądze są w dyspozycji banku; czyli, że je bankowi pożyczyłeś i posiadasz jedynie zapis 100zł jako weksel - zobowiązanie banku do ich zwrotu.

    Jeżeli odpowiesz sobie na to, to następnie zadaj sobie pytanie, co się dzieje jeżeli dokonasz czegoś, co potocznie nazywane jest przelaniem pieniędzy na konto kogoś innego np. moje.

    Czy po tej operacji ja posiadam pieniądze, czy posiadam zobowiązanie banku do wypłacenia mi pieniędzy - czyli weksel w formie zapisu elektronicznego - 100zł.

    Przemyśl to dokładnie a zrozumiesz, że płatności nie dokonuje się pieniędzmi lecz tymi zapisami elektronicznymi czyli wekslami - zobowiązaniami banku.
    A to, czym dokonuje się płatności nazywa sie środkiem płatniczym.

    A więc ilość środka płatniczego zależy nie tylko od tego ile Bank Centralny wyemituje pieniędzy, ale również od tego ile kredytów udzielą banki; a więc ile tych zapisów na kontach wykreują.

    Oczywiście przy danym poziomie rezerw pieniądza utrzymywanej przez banki w stosunku do ilości udzielonych kredytów tempo wzrostu ilości tego środka płatniczego o którym piszę jest ściśle związane z tempem kreacji pieniądza przez BC.
    Ale to nie znaczy, że ilość tego środka płatniczego (tempa akcji kredytowej) nie może ulegać wahaniom niezależnie od zmian ilości pieniądza w systemie bankowym.

    Więc tempo kreacji tych właśnie środków płatniczych, jakimi są zapisy na kontach bankowych nie jest dokładną kalką tempa kreacji pieniądza przez Bank Centralny. Bo zależy również od tego jaki poziom rezerw będą utrzymywały banki.

    Nawet przy braku emisji Banku Centralnego, banki mogą zwiększać ilość środka płatniczego zmniejszając poziom rezerw i ryzykując utratę płynności.

    Wtedy Bank Centralny będzie miał do wyboru; albo zwiększyć ich płynność emitując pieniądze, albo zaakceptować niewyobrażalny kryzys w wyniku upadku całego systemu bankowości centralnej.

    Zgadnij co zrobi? Mamy przykłady z historii.
  • @imran 01:36:27
    No dobra; weksel, sreksel, babrzemy sie w nazwach. Czas przejść do praktyki. Proponuję Ci deal. Ty zakładasz bank, a ja będę robić za pożyczkobiorcę.
    Masz stówę ( jak nie masz to pożyczę). Na jej podstawie udzielasz mi 1000 zł kredytu, a stówę grzecznie wpłacasz do BC jako rezerwę. Ja Ci natychmiast odsyłam tysiąca.
    Na podstawie tysiąca udzielasz mi 10 000 zł kredytu, a tysiąca grzecznie wpłacasz do BC. Ja Ci odsyłam 10 000.
    Udzielasz mi 100.000 zł kredytu, a 10 000 wpłacasz do BC. Ja odsyłam Ci 100 000 zł.
    Udzielasz mi miliona kredytu, a 100 000 wpłacasz do BC. Ja miliona odsyłam.
    Na podstawie miliona udzielasz mi 10 milionów kredytu, a miliona wpłacasz do BC.
    No i starczy. Pięć minut kreacji i mamy po pięć baniek. Zawijamy stragan i cisza w eterze.
    Wchodzisz w temat?
    pozdrawiam
  • @ratus 02:35:12
    Co to za bzdury!!!

    Sądziłem, że Ty masz jakieś pojęcie o tych sprawach.

    Pisałem wyżej wyraźnie, że bank komercyjny nie może wykreować żadnych pieniędzy bazowych, bo te emituje tylko Bank Centralny. I tylko te mogą być złożone przez bank na koncie w Banku Centralnym.

    Jeżeli w banku jest stówka, to więcej nie będzie.

    Mogą powstać jedynie zapisy na rachunkach klientów.

    Poza tym gdyby jeden bank stworzył te zapisy i Ty byłbyś jedynym jego klientem, to nie dokonałbyś żadnego zakupu, żadnej transakcji z klientem innego banku, bo ten inny bank zażądałby pieniędzy, których jest tylko ta stówka.

    Taka nieograniczona kreacja (pomijając obowiązkową rezerwę) może się dokonywać tylko o ile banki są skonsolidowane a nie rozdrobnione i o ile będą, te zapisy (weksle), wytwarzać w podobnym tempie tak, żeby mniej więcej podobna ilość przelewów z danego banku wypływała do innych banków co do niego przychodziła. Wtedy następuje wzajemne anulowanie.
    Wtedy takie banki połączone w system centralnej bankowości mają podobne możliwości jak jeden duży bank.
  • @imran 10:17:20
    Dlaczego bzdury?
    Wszystkie założenia "teorii kreacji" zostały wzięte pod uwagę.
    Jest stówka na początek? Jest.
    Jest wielokrotnie pożyczana? Jest.
    Rezerwa obowiązkowa jest odprowadzana? Jest.
    Kreacja nastąpiła? Nastąpiła.
    To o co chodzi? Nie chcesz zarobić, czy co? Proponuję Ci bycie banksterem i zajęcie miejsca na szczycie łańcucha pokarmowego, a Ty wymiękasz? A miało być tak fajnie...

    A teraz poważnie:
    Pewnie, że bzdury. Czasami argumentacja ad absurdum jest pomocna. Nie ma żadnej kreacji pieniądza przez banki komercyjne. Nawet najdzikszy dzikus z Kolumbii wie, że nie można kilkakrotnie zjeść tego samego banana. Jedynym emitentem pieniądza jest BC i jest to umocowane w regulacjach prawnych. Ponadto, żeby nie banki komercyjne nie miały pokus "kreacjonizmu", rząd ma do dyspozycji KNF i kodeks karny. Żeby to zrozumieć wystarczy minimum dyscypliny arytmetycznej, czyli zapisywania z właściwym znakiem aktywów i zobowiązań.

    A żeby nawiązać do tematu przewodniego notki: przyrost pieniądza to wynik odsetek i prowizji pobieranych przez banki. Nie ma tu też żadnej kreacji, lecz zwykły zarobek. I nie są to też jakieś oszałamiające procenty. Za transakcje kartą banki pobierają 2,5%; realny zarobek na kredytach to coś koło 5%. A że banków jest niemało i chętnych do pożyczek dużo... cóż; efekt skali. Poza tym najważniejsze: WSZYSCY używają systemu bankowego. I krążą w nim NIEMAL WSZYSTKIE pieniądze. A to są niewyobrażalne kwoty. Jest więc co pożyczać niczego nie kreując, zwłaszcza bez wiedzy właścicieli pieniędzy.
    pozdrawiam
  • @ratus 11:19:38
    Ale to ad absurdum jest nie na temat, bo ja nigdy nie pisałem, że banki mogą kreować pieniądze bazowe.


    Banki kreują weksle. Czyli potwierdzenia tego, że pożyczyły od ludzi pieniądze. A te weksle stają się środkiem płatniczym.

    Wyobraź sobie, że nie ma żadnej elektroniki w bankach. Nie ma komputerów.
    Zamiast zapisu 100zł na twoim koncie dostajesz fizycznie karteczkę z zapisem bankowym "winien 100zł"
    Bank pożycza następnemu to 100zl dając mu również taki zapis na papierze, ze znakiem wodnym banku itd...


    I tak, każdy, kto ma jakiekolwiek pieniądze w banku dostaje taką karteczkę.
    I Ty dostajesz wypłatę w tych karteczkach, kupując w sklepie płacisz tymi karteczkami itd...

    Czy wtedy byś uznał, że to właśnie jest powszechny środek płatniczy, czy dalej byś twierdził, że pieniądzem są wyemitowane przez NBP złotówki i że ilość tych weksli którymi wszyscy dokonują płatności nie ma znaczenia?
  • @imran 11:55:29
    Ciężko mówić o pieniądzu bazowym, skoro papierowa złotówka jest pieniądzem fiducjarnym, czyli też de facto wekslem. Z tym, że państwo zastrzegło sobie monopol na kształtowanie jego ilości.

    Po tylu bólach w końcu doszliśmy do porozumienia w/s tzw. kreacji.
    pozdrawiam
  • @ratus 12:04:36
    Złotówka wyemitowana przez NBP ani w formie papierowej, ani elektronicznej zapisana na rachunkach banków prowadzonych przez NBP, nie jest wekslem.
    Bo NBP nic nie pożyczał emitując ten pieniądz. Ona nie jest zapisem długu NBP wobec kogokolwiek.

    Natomiast zapisy na rachunkach ludzi i instytucji prowadzonych przez banki komercyjne są wekslami, ponieważ są właśnie zapisami, że dany bank komercyjny jest winien tą kwotę właścicielowi rachunku.

    Mając na swoim rachunku zapisane 100zł nie oznacza, że posiadasz 100zł w depozycie lecz oznacza, że pożyczyłeś bankowi 100zł.
    Ale nie straciłeś możliwości kupowania za to pożyczone 100zł, ponieważ możesz zamiast żądać od banku wypłacenia tych 100zł, czyli realizacji weksla, po prostu tym wekslem zapłacić za towar.

    Jeżeli tak robią wszyscy czy większość (płacą wekslami a nie pieniędzmi) to nie ma problemu w tym, że banki wystawiają wielokrotnie więcej weksli niż mają pieniędzy.

    To znaczy nie ma problemu dla wypłacalności banków (pomimo, że faktycznie są bankrutami mając więcej zobowiązań niż środków na ich pokrycie W DANYM TERMINIE.

    Co nie znaczy, że nie ma problemu dla gospodarki.
    Wystawienie weksla na 100zł pozwala to 100zł pożyczyć następnemu klientowi i pobrać od tej pożyczki odsetki.
    Niezależnie od chęci ludzi do oszczędzania.

    Bo wpłacenie 100zł na konto avista (czyli wymiany 100zł na weksel bankowy - zapis 100 na tym rachunku) NIE JEST AKTEM REZYGNACJI Z KONSUMPCJI !!!!!!!!!i. Bo za ten weksel można nabywać towary tak samo jak za pieniądze.

    Czy rozumiesz to, że ilość udzielonych kredytów w takim chorym systemie nie zależy od chęci ludzi do oszczędzania lecz od tego jak niskie rezerwy pieniędzy w stosunku do wystawionych weksli (zapisów na kontach) banki są w stanie utrzymać?
    NIKT WPŁACAJĄC PIENIĄDZE NA KONTO AVISTA A TYM BARDZIEJ OTRZYMUJĄC NP. WYPŁATĘ NA TO KONTO NIE PODEJMUJE W TEN SPOSÓB DECYZJI O OSZCZĘDZANIU.
    A mimo tego bank może na bazie tej wpłaty udzielić kredytu.

    Więc nie można twierdzić, że banki udzielają kredytów z oszczędności ludzi.
    Co najwyżej z "wymuszonych oszczędności"

    Czy powyższe rozumiesz ale uważasz, że to nie jest problem dla gospodarki, czy też tego nie rozumiesz?
  • @imran 13:03:01
    OK.
    Nie będziemy kruszyć kopii o pieniądz fiducjarny, czy o wierzytelność banku wobec depozytariusza. Zostawmy to na inną okazję. Skupmy sie na "kreacji", czyli możliwości wielokrotności pożyczania tego samego pieniądza.

    Piszesz, że jednak można wielokrotnie pożyczać tą samą stówę, byle pozostawała w Twojej dyspozycji w sejfie. W porządku, pod warunkiem jednak, że tylko Ty jesteś odpowiedzialny za swoje weksle. Możesz wtedy kreować, czarować i cudować do woli, lub raczej do wyczerpania zaufania Twoich klientów. Lecz jeśli jesteś w systemie, a Twoje weksle są honorowane przez innych, a weksle innych Ty musisz honorować, to zabawa w kreację się kończy.
    Wróćmy do ewidentnej bzdury, którą pozwoliłem sobie opisać jako nasz deal. Skoro na podstawie stówy leżącej u Ciebie w sejfie możesz udzielić wielokrotnej pożyczki (użyłem systemu dziesiętnego, żeby było zgodnie z przyzwyczajeniami), to każdą udzieloną przez Ciebie pożyczkę można zamienić na gotówkę w innym banku należącym do systemu. Według teorii kreacji możesz udzielić dziesięciu pożyczek po 100 zł na dziesięć różnych kont mając za rezerwę tylko jedną jedyną stówę w sejfie. Ja mogę założyć w Twoim banku dziesięć kont, na które mi te pożyczki przelejesz. Po chwili z każdego z moich kont przelewam środki Tobie i masz już tysiaka na koncie. W dowolnym momencie możesz W KAŻDYM BANKU NALEŻĄCYM DO SYSTEMU ZAMIENIĆ TEGO TYSIAKA NA GOTÓWKĘ. Teraz Twoja rezerwa wynosi tysiąc złotych. Możesz więc udzielić mi kredytu w wysokości tysiąca zł na każde z dziesięciu moich kont. Mamy już 10 tysiów (piszę "mamy" bo jesteśmy wspólnikami). Ja Ci przelewam te dziesięć tysiów, a Ty zamieniasz je na gotówkę W INNYM BANKU NALEŻĄCYM DO SYSTEMU. Twoja rezerwa wynosi teraz 10 tysiów, czyli możesz "wykreować" kolejną dziesięciokrotność. I tak dalej...

    Łapiesz szaleństwo "teorii kreacji"?

    pozdrawiam
  • @ratus 20:31:34
    Panie Józefie czy zasady kredytu społecznego, to nie to samo. Dlaczego Pan nic nie wspomina o kredycie społecznym?

    Jeden z wielu pomysłów na alternatywę czyli: zasada kredytu społecznego

    Czasopismo ma religijny charakter, ale interesuje nas tutaj kwestia opisanego systemu.
    Globalne oszustwo cz.1 - zasada kredytu społecznego
    http://youtu.be/FLH6K24ZAeA
    Globalne oszustwo cz.2 - zasada kredytu społecznego
    http://youtu.be/c-RR8XjtaIw
    Globalne oszustwo cz.3 - zasada kredytu społecznego
    http://youtu.be/cGqAetjBvhw
    System niezadłużonego pieniądza

    W miarę jak światowa ekonomia coraz bardziej się chwieje, standard życia mieszkańców obniża się systematycznie do alarmującego poziomu. Historia pokazywała wiele razy, że jeśli rząd mówi, że nie może naprawić problemu ekonomii, wtedy jego rozwiązaniem jest wciągnięcie narodu w wojnę. Czołowy ekonomista szwajcarski, Marc Faber, powtarza, że:

    „Następnym krokiem, jaki podejmie rząd, żeby odwrócić uwagę społeczeństwa od złych warunków ekonomicznych, będzie rozpoczęcie gdzieś wojny”.

    Kiedy na świecie narasta kryzys ekonomiczny, to znaczy, że idea pobudzenia ekonomicznego” oznaczałaby kolejną wojnę światową.
    W Stanach Zjednoczonych ponad 44 miliony ludzi używa obecnie bonów żywnościowych (dane z maja 2011 r.; jest to najwyższa liczba od czasu rozpoczęcia programu w 1939 r.), a w ciągu roku liczba ta przekroczy 60 milionów. Liczba ludzi, którzy złożyli podanie o Medicaid wzrosła do 17%, a tych, którzy starają się o zasiłek z opieki społecznej do 18%. Ostatnio utworzono 2000 miejsc pracy, o które starało się 75 tysięcy ludzi. Podawany stosunek ilości urodzin do zgonów jest nieprawdziwy, a faktyczne bezrobocie wzrosło do 22,4%. 10% podatników płacących najwyższe podatki będzie płaciło 75% wszystkich podatków dochodowych. W ciągu ostatnich 24 miesięcy Stany Zjednoczone znalazły się w inflacyjnej depresji.
    Załamuje się także europejska ekonomia. Unia Europejska zatwierdziła stały fundusz ratunkowy (pakiety stymulacyjne) dla swoich państw członkowskich, upewniając się, że dług ich wszystkich wzrasta w zawrotnym tempie. Strajki stały się powszechne, a obywatele protestują przeciwko dofinansowaniom.
    Na Bliskim Wschodzie mamy poważne problemy w Iraku, Iranie, Libii i Syrii. Nie trzeba być geniuszem, żeby uświadomić sobie, że wojna światowa może rozpocząć się od tego spowodowanego przez człowieka konfliktu, opartego na chciwości kilku ludzi, którzy kontrolują świat; wojna wywołana przez Bank Światowy i Międzynarodowy Fundusz Walutowy, żeby ukryć ich plan ekonomicznego i finansowego upadku świata.
    Bank Światowy i Międzynarodowy Fundusz Walutowy wiedzą, że kraje świata nigdy nie spłacą swoich długów. Dlatego rządy wkładają tak mało wysiłku, żeby naprawić swoje słabnące gospodarki. Ich prawdziwym celem jest kompletne zniszczenie systemu i wprowadzenie Nowego Porządku Świata poprzez wojnę światową.
    Rząd federalny obcina różne programy opieki zdrowotnej. Przyczynami wszystkich tych cięć są dług, deficyt i brak pieniędzy. Szacuje się, że w wyniku tych cięć umrą tysiące ludzi. Cięcia te zostały wyjaśnione przez Williama Vaughna, doradcę Fortney’a Starka, jednego z głównych kongresmanów zajmujących się zagadnieniami zdrowia. Vaughn powiedział:

    „Gdyby pieniądze pochodziły z nieba jak manna, zapłacilibyśmy za to. Ale tak nie jest, więc musimy wybierać”.

    Jaka szkoda, że pan Vaughn nie wyjaśnił skąd się biorą pieniądze! Prawda na ten temat zdziwiłaby wiele milionów ludzi. Stwierdzenie Vaughna zakłada, że pieniądze są trudne do zdobycia, jednak banki tworzą nasze pieniądze jako zapisy w księgach bankowych w zamian za skrypty dłużne IOU (= I owe you – jestem winien) pożyczkobiorców.
    Na nieszczęście dla ludzkości, ludzie nie mogą uwierzyć w to, że banki tworzą pieniądze w sposób, w jaki Bóg tworzył mannę i rozsypywał ją Żydom na pustyni. Bóg dał mannę za darmo, ale bankierzy pobierają odsetki za pożyczanie pieniędzy, które tworzą.
    Ludzie stanowczo odmawiają tego, by wierzyć, że banki są jak magicy, tworząc pieniądze, które pożyczają. Niewiara ta wynika z powszechnego przekonania, że żaden rząd nie byłby na tyle szalony, by pozwolić prywatnym bankierom na tworzenie pieniędzy. Byłoby to jak zalegalizowanie fałszerstwa.
    Zatem powszechny pogląd jest taki, że banki faktycznie nie tworzą pieniędzy, ponieważ tylko idioci mogliby im na to pozwolić. W tym samym czasie propaganda bankowa stale ostrzega, że rząd musi uważać, żeby nie drukować za dużo pieniędzy i nie powodować inflacji.
    Propaganda jest skuteczna, ponieważ jest wzmacniana przez ekonomistów, którzy doskonale wiedzą, że rząd drukuje walutę tylko na zamówienie banków. Ale główny dowód na to, że rząd stracił swoje konstytucyjne prawo do bicia pieniądza, leży w wielkości długu. Czy, gdyby władza społeczna tworzyła pieniądze narodowe, miałaby ona dwa i pół biliona dolarów długu i 250 miliardów dolarów deficytu?* Rezerwa Federalna stworzyła miliardy dolarów i w wyniku tego ma miliardy w postaci aktywów (swojego majątku) i nie ma żadnego długu. Te liczby powinny zrobić wrażenie na społeczeństwie.
    Jeśli pytamy Fed, dlaczego prowadzi politykę przeciwną tworzeniu pieniędzy przez ministerstwo finansów USA, odpowiada ona, że nie można powierzać rządowi wykonywania jego suwerennego przywileju emisji pieniędzy. Nie można powierzać, ponieważ rząd drukowałby pieniądze hurtowo i powodował inflację.
    Ten absurdalny zarzut może oszukiwać i dezorientować masy, ale nie ma on żadnej wartości. Nie ma wartości, ponieważ Kongres musi przygotować budżet i zatwierdzić przyznane fundusze zgodnie z krajowymi potrzebami. Tak więc całkowita ilość pieniędzy będzie taka sama, niezależnie od tego, czy rząd pożyczy pieniądze, czy je sam stworzy.
    Ale uderzająco oczywiste są korzyści, jakie pochodziłyby z systemu pieniądza rządowego. Pierwszą i najbardziej oczywistą byłaby likwidacja podatków dochodowych i praktycznie wszystkich podatków. W systemie niezadłużonego pieniądza ministerstwa finansów rząd mógłby sprostać naprawie i utrzymaniu poważnie zniszczonej infrastruktury – dróg, mostów, portów morskich, tam, systemów wodociągowych i kanalizacyjnych, parków i placów zabaw. Obecnie urzędnicy są przygnębieni podupadającą sytuacją w całym kraju, ale odczuwają oni brak pieniędzy.
    System pieniądza rządowego zlikwidowałby całe mimowolne bezrobocie oraz ujawnił fakt, że rząd może wprowadzić wszechstronny plan ochrony zdrowia, obejmujący bezpłatnie wszystkich obywateli. Wynika to z uznania faktu, że naród może finansować wszystko to, co jest on zdolny wykonać.
    Przeciwstawiając się wprowadzeniu zdrowego systemu finansowego, finansjera odwoła się do wszystkich swoich silnych rezerw. Media będą posłusznie krzyczeć: „Pieniądze bez pokrycia, pieniądze drukowane”. Na każdej stronie będą opisywać horror inflacji. Sytuację może uratować powszechne uznanie, że zdrowy system finansowy faktycznie zlikwiduje podatki.
    Bankierzy nie mogą temu zaprzeczyć.

    James P. Fitzgerald



    Nikt nie lubi płacić podatków, ale większość ludzi myśli, że są one konieczne. Jednak, gdyby system finansowy był zgodny z rzeczywistością, nie byłoby żadnego powodu do istnienia podatków.
    Kiedy obywatele są opodatkowywani, żeby finansować produkcję dóbr publicznych, są oni pozbawiani pieniędzy, które powinny być przeznaczone na zakup dóbr konsumpcyjnych. To tak, jakby byli pozbawiani masła, żeby można było wybudować drogę. Jest to niezgodne z faktami, ponieważ kraj może produkować obie rzeczy w tym samym czasie: drogę i masło. Drogę można wybudować bez konieczności zmniejszania produkcji masła.
    Zatem możliwa jest produkcja obu rzeczy w tym samym czasie – dóbr prywatnych i publicznych. Gdyby zdolność zakupu była zgodna ze zdolnością produkcyjną, można byłoby zapłacić za obie rzeczy w tym samym czasie. Jeśli dzisiaj tak nie jest, to dlatego, że system finansowy nie jest zgodny z rzeczywistością, ponieważ zawsze jest mniej pieniędzy niż dóbr.

    Wada obecnego systemu

    Dlaczego jest zawsze mniej pieniędzy niż towarów? Dlaczego zdolność zakupu nie odpowiada zdolności produkcyjnej? Wadą obecnego systemu finansowego w Kanadzie i we wszystkich innych krajach świata jest to, że pieniądze są tworzone przez banki jako dług. Banki tworzą i pożyczają 10, ale ponieważ pobierany jest procent od pożyczki, żądają spłaty 11. Jedenasty dolar nie istnieje, gdyż tylko banki mają prawo tworzenia pieniędzy, a stworzyły one 10, a nie 11. Jedynym sposobem spłaty 11, kiedy w obiegu jest tylko 10, pozostaje pożyczenie tego jedenastego dolara z banków… i dług wzrasta. Jest to główny powód tego, dlaczego wszystkie kraje świata walczą z niespłacalnymi długami.
    To nie bankier nadaje pieniądzom ich wartość, ale zdolność produkcyjna kraju. Bez produkcji wykonywanej przez wszystkich obywateli kraju, pożyczane przez bankierów liczby byłyby bezwartościowe. Zatem w rzeczywistości, ponieważ nowe pieniądze oparte są na zdolności produkcyjnej społeczeństwa, pieniądze te także należą do społeczeństwa. Ale bankierzy działają tak, jakby te pieniądze należały do nich – pożyczają je na procent: jest to podwójny rabunek.

    Rozwiązanie: pieniądze społeczne

    Ponieważ nowe pieniądze należą do społeczeństwa, zwykła sprawiedliwość domaga się, by były one emitowane przez społeczeństwo, a nie przez banki. Dokładnie to proponuje system „Kredytu Społecznego” – zbiór propozycji finansowych przedstawiony po raz pierwszy w 1917 r. przez szkockiego inżyniera Clifforda Hugh Douglasa: zamiast pieniędzy tworzonych przez banki, kredytu bankowego, mielibyśmy pieniądze tworzone przez społeczeństwo, kredyt społeczny.
    W tym miejscu należy się naszym Czytelnikom, zwłaszcza nowym, wyjaśnienie, że kiedykolwiek używamy słów „kredyt społeczny”, nie mówimy o partiach politycznych, które mogą nosić taką nazwę, ale mówimy o propozycjach finansowych Clifforda H. Douglasa, które mogą zostać zastosowane przez każdą partię polityczną u władzy.

    Dokładna księgowość

    W jaki sposób te „społeczne pieniądze” byłyby emitowane? Rząd powoła komisję księgowych – niezależny organizm zwany „Narodowym Biurem Kredytowym” – która będzie odpowiadała za prowadzenie dokładnej księgowości, gdzie pieniądze nie byłyby niczym innym, jak dokładnym finansowym odbiciem rzeczywistości ekonomicznej. Pieniądze byłyby emitowane, kiedy zostają wytworzone nowe dobra i wycofywane z obiegu, kiedy dobra te zostaną skonsumowane. W ten sposób istniałaby stała równowaga między zdolnością produkcyjną a zdolnością zakupu, między cenami a siłą nabywczą.
    Dlatego ta metoda emisji pieniędzy nie pociąga za sobą żadnej kontroli rządowej: pieniądze nie byłyby emitowane zgodnie z zachciankami księgowych czy urzędników rządowych, ale zgodnie ze statystyką produkcji i konsumpcji, zgodnie z tym, co produkują i konsumują Kanadyjczycy, czy Polacy.

    Dywidenda

    Ponadto, ponieważ zarobki nie są wystarczające, żeby zapłacić za całą istniejącą produkcję, Narodowe Biuro Kredytowe będzie wypłacało każdemu obywatelowi miesięczną dywidendę, sumę pieniędzy, która wypełni lukę w sile nabywczej i zapewni każdemu bez wyjątku udział w dobrach kraju. Dywidenda ta będzie oparta na dwóch największych czynnikach współczesnej produkcji: dziedzictwie zasobów naturalnych i wynalazkach poprzednich pokoleń, obu będących bezpłatnymi darami Boga i dlatego należących do wszystkich. Ci, którzy będą zatrudnieni w produkcji, będą nadal otrzymywali pensje, ale każdy, zatrudniony jak i niezatrudniony, będzie otrzymywał dywidendę. W Kanadzie dywidenda ta mogłaby wynosić co najmniej 800 dolarów miesięcznie na osobę.

    Finansowanie robót publicznych

    A jak finansowane byłyby usługi i roboty publiczne w takim społecznym systemie pieniężnym? Kiedy społeczeństwo będzie chciało zrealizować nowy projekt publiczny, rząd nie będzie pytał: „Czy mamy pieniądze?”, ale: „Czy mamy materiały i pracowników, żeby to zrealizować?” Gdyby tak było, Narodowe Biuro Kredytowe tworzyłoby automatycznie wymagane do sfinansowania tej nowej produkcji pieniądze.
    Załóżmy, że społeczeństwo chce nowego mostu, którego budowa kosztuje 50 milionów dolarów. Wtedy Na rodowe Biuro Kredytowe tworzy 50 milionów dolarów na sfinansowanie budowy tego mostu. A ponieważ wszystkie nowe pieniądze muszą zostać wycofane z obiegu, kiedy nowa produkcja zostaje skonsumowana, więc pieniądze stworzone na budowę mostu muszą zostać wycofane z obiegu, kiedy most zostanie „skonsumowany”.
    Jak most może być „skonsumowany”? Przez zużycie i amortyzację. Załóżmy, że inżynierowie, którzy budowali ten most, obliczyli okres jego trwałości na 50 lat. W ten sposób most będzie tracił każdego roku jedną pięćdziesiątą swojej wartości. Ponieważ kosztuje on 50 milionów dolarów, jego wartość będzie się obniżała o 1 milion dolarów każdego roku. Zatem 1 milion dolarów będzie musiał każdego roku być wycofywany z obiegu w okresie 50 lat.

    Cena regulowana

    Czy to wycofywanie pieniędzy będzie robione poprzez podatki? Nie, to jest w ogóle niekonieczne, mówi Douglas. Istnieje inny sposób, znacznie prostszy, wycofywania pieniędzy z obiegu – metoda ceny regulowanej (zwana także dyskontem skompensowanym). 19 stycznia 1938 r. Douglas powiedział w Londynie:

    „Ogromny, skomplikowany, irytujący i marnujący czas system podatkowy, który zatrudnia tysiące ludzi zajętych pracą, jest kompletną stratą czasu. Wszystkie cele, jakie mają być osiągnięte przez system podatkowy, mogą zostać osiągnięte bez żadnej w ogóle księgowości. Mogą one zostać w całości osiągnięte przez system cen”.

    Na czym polegałaby ta regulacja cen? Narodowe Biuro Kredytowe odpowiadałoby za utrzymanie dokładnej księgowości narodowych aktywów i zobowiązań, co wymaga tylko dwóch kolumn: jednej do zapisywania wszystkiego, co zostało wyprodukowane w kraju w ciągu danego okresu czasu (aktywa), a drugiej wszystkiego, co zostało skonsumowane (zobowiązania, należności). 1 milion dolarów rocznego obniżenia wartości wspomniany powyżej zostałby zapisany w kolumnie „konsumpcji” i dodany do wszystkich innych rodzajów konsumpcji lub zniknięcia bogactwa w kraju w danym okresie czasu.
    Douglas wskazuje, że realnym kosztem produkcji jest konsumpcja. W przykładzie mostu cena kosztu wynosi 50 milionów dolarów. Ale realnym kosztem mostu jest wszystko, co musiało być skonsumowane, żeby go wybudować. I podczas gdy niemożliwe jest poznanie realnego kosztu każdego wyprodukowanego artykułu, można łatwo z drugiej strony poznać, jaki był realny koszt produkcji kraju w ciągu roku: jest nim całkowita cena wszelkiego rodzaju konsumpcji, jaka miała miejsce w tym kraju w ciągu danego roku.
    Na przykład, jeśli kanadyjscy księgowi pokazują, że w ciągu roku wartość całkowitej produkcji kraju, publicznej i prywatnej, wynosiła 400 miliardów dolarów i że w tym samym roku całkowita konsumpcja wyniosła 300 miliardów dolarów, oznacza to, że Kanada była zdolna wyprodukować dobra i usługi o wartości 400 miliardów dolarów, konsumując tylko dobra i usługi o wartości 300 miliardów dolarów. Innymi słowy, wyprodukowanie tego, co księgowa cena wskazuje na 400 miliardów dolarów, faktycznie kosztowało 300 miliardów.
    Realnym kosztem produkcji, która jest wyceniona na 400 miliardów dolarów, jest więc 300 miliardów. Społeczeństwo musi dlatego mieć możliwość zebrania owoców swojej pracy – produkcji o wartości 400 miliardów dolarów – płacąc za nią tylko 300 miliardów. Poza tym, widzieliśmy wcześniej, że pieniądze muszą zostać wycofane z obiegu, kiedy dobra zostają skonsumowane: jeśli w ciągu roku zostają skonsumowane w kraju dobra i usługi o wartości 300 miliardów dolarów, to 300 miliardów musi zostać wycofane z obiegu, ani mniej, ani więcej.

    Rabat cenowy

    Jak Kanadyjczycy mogą otrzymać dobra i usługi warte 400 miliardów dolarów, płacąc za nie tylko 300 miliardów? Jest to całkiem proste. Cena detaliczna wszystkich dóbr i usług musi być tylko zredukowana o 1/4 – 25% rabat. Narodowe Biuro Kredytowe ogłasza więc 25% rabat na wszystkie ceny detaliczne w następującym po ogłoszeniu terminie. Na przykład, jeśli artykuł wyceniony jest na 400 dolarów, zapłacimy za niego tylko 300 dolarów.
    Ale, jeśli kupiec detaliczny chce pozostać w biznesie, musi on odzyskać 400 dolarów ze sprzedaży tego produktu, ponieważ cena 400 dolarów zawiera wszystkie koszty kupca, włączając jego zysk. Dlatego Douglas mówi o „dyskoncie skompensowanym”: w powyższym przykładzie kupiec detaliczny otrzyma rekompensatę z Narodowego Biura Kredytowego, które wypłaci mu 100 dolarów, co stanowiło wielkość rabatu.
    Kupiec detaliczny będzie tylko musiał dla każdej ze swoich transakcji przedstawić dowody wpłaty w Narodowym Biurze Kredytowym, które zwróci mu rabat udzielony konsumentowi. W ten sposób nikt nie zostaje ukarany: konsumenci otrzymują swoje dobra, które inaczej pozostałyby niesprzedane, a kupcy detaliczni odzyskują wszystkie swoje koszty.
    Dzięki temu mechanizmowi rabatu cenowego cała inflacja będzie niemożliwa, ponieważ rabat faktycznie obniża ceny. Inflacja oznacza wzrost cen, a najlepszym sposobem zapobiegania wzrostowi cen jest ich obniżka! Co więcej, rabat cenowy jest dokładnym przeciwieństwem podatku od sprzedaży. Zamiast płacić więcej za towary z powodu podatków, konsumenci będą płacić mniej z powodu rabatu. Kto będzie na to narzekał?
    W systemie Kredytu Społecznego (lub pieniędzy społecznych), jaki proponuje Clifford H.Douglas, rząd może finansować prace publiczne i dostarczać usług społeczeństwu bez stosowania wobec niego jakiejkolwiek formy podatku, ani podatku od sprzedaży, ani podatku dochodowego. Wszyscy, którzy nie lubią podatków powinni zatem pospieszyć się, przestudiować i przyswoić sobie zasady systemu Kredytu Społecznego.

    Alain Pilote

    http://bankowaokupacja.blogspot.com/search?updated-max=2011-10-22T10%3A30%3A00%2B02%3A00&max-results=2

    -- 23 maja 2013, 23:59 --

    Kredyt społeczny Douglasa

    fragment: Louis Even ,,„Co to jest prawdziwy Kredyt Społeczny? Ponad partiami politycznymi"


    Wprowadzenie w życie Kredytu Społecznego ustanowiłoby prawdziwą demokrację: demokrację ekonomiczną przez zapewnienie każdemu konsumentowi realizacji podstawowych potrzeb życiowych, w oparciu o produkcję kraju; demokrację polityczną o tyle, o ile obywatele będą mogli przekazać swoim wybranym przedstawicielom i rządom, czego od nich oczekują i będą mogli domagać się rezultatów. (Demos – lud; kratein – władza. Demokracja – suwerenność narodu.)

    Każdy Kredytowiec Społeczny, który jest nawet nieznacznie poinformowany, wie bardzo dobrze, że dziś najwyższa władza nie należy do narodów czy ich rządów, ale do finansowej kliki.

    Tacy mężowie stanu jak Gladstone, Wilson czy inni mówili o tym otwarcie. Mackenzie King powiedział w 1935 r., że największa bitwa wszechczasów rozegrała się „pomiędzy potęgami finansowymi a narodami". Bitwa, w której on nie uczestniczył. Nie ma się co dziwić, ponieważ uważał, że potęgi finansowe są zbyt mocne, a społeczeństwo zbyt słabe.

    Społeczeństwo jest rzeczywiście słabe. Jest zrozumiałe, że jest ono słabe, po pierwsze, dlatego iż ludzie nie wiedzą nic na temat spraw publicznych i tego, co się dzieje poza sceną; po drugie, dlatego że ci, którzy rządzą krajem, zamiast uczyć ludzi tego wszystkiego, dzielą ich na walczące ze sobą frakcje polityczne. Nie ma już więcej frakcji, które będą dążyły do jedności. Zamiast tego będą tworzyły one podział. Już jest podział, a wiele frakcji służy tylko do coraz większego osłabiania kraju.

    Genialny człowiek o nazwisku Clifford H. Douglas odkrył wielką prawdę Kredytu Społecznego. To on jest założycielem szkoły Kredytu Społecznego. Wiedział najpewniej lepiej, co znaczy Kredyt Społeczny, kiedy pod uwagę bierzemy demokrację, niż ci mali ludzie w naszym kraju [w Kanadzie – red.], którzy chcieliby uczynić z Kredytu Społecznego instrument ich wyścigu do władzy lub co najmniej program, który pomoże im zdobyć miejsce w parlamencie.

    Douglas powiedział w swoim wykładzie, wygłoszonym w Newcastle-upon-Tyne 19 marca 1937 r., że w Anglii istnieją dwie główne przeszkody dla prawdziwej demokracji, a pierwszą z nich jest system partyjny.

    To samo odnosi się do Kanady, a rozwiązanie problemu nie polega na podsycaniu systemu partyjnego, ale na osłabianiu go. Czyli zneutralizowaniu lub rozwiązaniu istniejących partii, a nie tworzeniu następnego podziału w społeczeństwie, lecz przez zjednoczenie obywateli, wszystkich obywateli kraju, bez różnic partyjnych, należy umożliwić im wyrażenie ich wspólnej woli poprzez członków parlamentu, kimkolwiek owi posłowie by nie byli i jakiekolwiek są ich barwy polityczne. Należy się skupić na tym, co się dzieje między wyborami, kiedy los obywateli jest zagrożony bardziej niż podczas wyborów, gdy to politycy walczą między sobą.

    Musimy zjednoczyć obywateli. Możemy zacząć od tego, żeby zrozumieli oni, iż wszyscy chcą tych samych, podstawowych rzeczy. Potem możemy przekonać ich, że przez takie wspólne wywieranie nacisku, żeby zdobyć to, czego wszyscy chcą, niewątpliwie osiągną oni swój cel.

    To major Douglas powiedział przy innej okazji w Liverpoolu, 30 października 1936 r., co następuje:

    „Suwerenność obywateli, tzn. ich skuteczna zdolność wydawania rozkazów, będzie wzrastała wraz z ich jednomyślnością i gdyby wszyscy obywatele chcieli jednakowego rezultatu, nie byłoby żadnej możliwości istnienia partii, a także żadnego oporu wobec ich żądań".

    Jest to bardzo dobra linia postępowania, doskonale powiązana ze zdrowym rozsądkiem.

    Nigdy nie będzie można uzyskać zgody wszystkich zgromadzonych wokół urny wyborczej. Ale bardzo łatwo można uzyskać ich zgodę, co do rezultatów, jakich będą domagać się od polityków, jeśli dołoży się starań, żeby ułożyć te rezultaty w porządku ich uniwersalności i pilności: bezpieczeństwo ekonomiczne, wystarczająca ilość dóbr dzisiaj i gwarantowana jutro, wolność wyboru swojego zawodu i stylu życia przez każdego człowieka. Każdy tego chce i, jak podkreśla Douglas, nawet ci, którzy nie chcą tego dla innych, chcieliby dla siebie samych.

    Dlaczego zatem kierować uwagę w stronę urny wyborczej, w stronę rzeczy, które dzielą, zamiast przykładać się do skutecznego zjednoczenia wszystkich ludzi wokół kwestii, z którymi wszyscy mogą się zgodzić?

    Nigdy nie osiągnięto ważnej reformy przez utworzenie nowej partii politycznej. W większości przypadków, jeśli partia zostaje założona dla przeprowadzenia zasadniczej reformy, przestaje ona istnieć z powodu wyborczego niepowodzenia. Jeżeli przez przypadek dochodzi do władzy, staje wobec tak wielu przeszkód, że ulega paraliżowi i nie ma już żadnego innego celu, niż pozostawanie u władzy, nie robiąc niczego więcej niż tradycyjne partie. Do pokonania przeszkód brakuje siły, którą stanowią właściwie poinformowani w dziedzinie polityki ludzie.

    Poza tym, reforma nie może wyłonić się z wyborów. Reforma wynika z naturalnego i demokratycznego procesu, z dojrzewania dobrze pielęgnowanej idei. Wynika z akceptacji i zapotrzebowania odpowiedniej ilości ludzi na stworzenie powszechnej woli, która może zostać wyrażona bez padania ofiarą ryzyka wyborczych wyników.

    Kredyt Społeczny wejdzie w krajowe ustawodawstwo, kiedy stanie się obiektem powszechnej woli czy zapotrzebowania, co zachęci wszystkie partie polityczne do wprowadzenia go do swoich programów. Ograniczenie go do partii politycznej jest związaniem jego losu z takim samym losem wyborczym tej partii. I może oznaczać to cofanie się, zamiast pójścia do przodu.

    Nowa idea rozpowszechniana jest przez propagandę i zakorzenia się przez studia. Im nowsza idea i większe jej reperkusje, tym więcej wysiłku, czasu i wytrwałości wymaga jej propagowanie i wprowadzanie w życie. Sprawa, która rozprzestrzenia tę ideę, potrzebuje o wiele więcej apostołów niż członków parlamentu.

    Przywódcy nowych partii bez wątpienia uważają, że polityczna edukacja społeczeństwa zabrałaby zbyt dużo czasu, jeśli kiedykolwiek w ogóle o tym myśleli. Pospieszne głosowanie wydaje się być dla nich bardziej użyteczną i szybszą metodą. Wynikiem tego są nagrobki, które nie są nawet odwiedzane przez tych, którzy popierali te nieistniejące partie. Pokaźna ilość tych dżentelmenów z zadowoleniem usadowiła się od tej pory pod skrzydłami tradycyjnych partii, które poprzednio elokwentnie potępiali.

    Siła społeczeństwa musi zostać zbudowana tak, żeby jego nacisk na rządy przewyższał siłę władzy finansowej. To nie w parlamencie ludzie mogą zbudować swoją siłę. To tam, gdzie się znajdują – poza parlamentami. I to jest miejsce prawdziwego ruchu Kredytu Społecznego.

    Douglas i agitacja przedwyborcza

    Sekretariat Kredytu Społecznego – organizacja założona przez majora Douglasa – wydał ponownie przemówienie, wygłoszone przez twórcę Kredytu Społecznego 7 marca 1936 r. Tego dnia Douglas nie przemawiał do ogółu społeczeństwa, tylko do Kredytowców Społecznych.

    W przemówieniu tym zaleca on politykę nacisku i mocno potępia tworzenie partii politycznych, a zwłaszcza partii „Kredytu Społecznego". Potępia tego rodzaju wysiłki, nie tylko dlatego, że jest to skazane na niepowodzenie zanim zacznie działać, ale także dlatego, iż ogranicza i zaciemnia piękną filozofię Kredytu Społecznego, wciągając ją do polityki i urny wyborczej. Douglas idzie dalej, kiedy mówi:

    „Jeśli wybierzecie do władzy partię Kredytu Społecznego, zakładając, że moglibyście to zrobić, mogę powiedzieć, iż wybór partii Kredytu Społecznego w tym kraju uważałbym za jedną z największych katastrof, jaka mogłaby się wydarzyć".

    Właściwą funkcją członka parlamentu, wyjaśnia Douglas, jest przyjmowanie i przekazywanie rządowi uzasadnionej woli, wyrażonej przez jego wyborców. Właściwą funkcją władzy wykonawczej jest przyjmowanie tych żądań i zatrudnienie ekspertów do ich kontroli (eksperci oznaczają finansistów w sprawach finansowych, itd.). Nie trzeba mówić tym ekspertom jak mają się do tego zabrać, ale wskazać wynik, jaki ma zostać osiągnięty i żądać tego wyniku.

    Rolą ludzi jest uświadomienie sobie celów, które są przez nich powszechnie oczekiwane, a następnie wyrażenie tej woli poprzez swoich przedstawicieli. To w tym miejscu musi być początek, stąd należy zaczynać realizację celów, od wyborców. Dlatego zamiast przywiązywania znaczenia do wybranych przedstawicieli, musimy je przywiązywać do wyborców.

    Douglas mówi:

    „Jeśli zgadzacie się, że celem wysyłania grupy ludzi do parlamentu jest osiągnięcie tego, co chcecie, w takim razie dlaczego w ogóle wybierać specjalną grupę ludzi albo specjalną partię? Ludzie, którzy już się tam znajdują, powinni uzyskać to, czego chcecie – to jest ich obowiązek. Nie jest ich sprawą wskazywanie, jak cel ma zostać osiągnięty. Za wykonanie przedsięwzięcia odpowiadają eksperci."

    Eksperci muszą wiedzieć, czego chcą obywatele, a te żądania muszą pochodzić od samych obywateli.

    Agitacja przedwyborcza wypaczyła demokrację. Jedyną rzeczą, jaką mogą osiągnąć partie polityczne jest dzielenie społeczeństwa, osłabianie jego siły i doprowadzanie go do rozczarowań. Nie trzeba dodawać, że nowa partia może dostarczyć tylko innych rozczarowań pod inną nazwą.

    Rozczarowanie będzie bardziej katastrofalne, jeśli ryzykowne przedsięwzięcie pociąga za sobą miano znakomitej sprawy, jaką jest Kredyt Społeczny.

    Louis Even



    (Poniższy tekst jest wstępem do książki Louisa Evena „Pod znakiem obfitości")


    [Dwie kwestie muszą być wyjaśnione na samym początku osobom, które zupełnie nie znają filozofii Kredytu Społecznego:

    1. Kredyt Społeczny nie jest w żadnym wypadku formą socjalizmu,

    2. Kredyt Społeczny nie jest partią polityczną.


    Nie socjalizm/b]

    Angielska nazwa Kredytu Społecznego brzmi Social Credit. Ponieważ jest tu użyte słowo „social", niektórzy błędnie zakładają, że chodzi tu o formę socjalizmu i automatycznie odrzucają Kredyt Społeczny (po angielsku: Kredyt Socjalny). Przeciwnie, Kredyt Społeczny jest najlepszym sposobem walki z socjalizmem i komunizmem i najlepszą drogą obrony własności prywatnej i indywidualnej wolności. Dominikanin, który studiował propozycje Kredytu Społecznego, napisał nawet:

    [b]„I jeśli nie chcecie ani socjalizmu, ani komunizmu, wystawcie przeciwko nim Kredyt Społeczny. Będzie to w waszych rękach potężna broń do walki z tymi wrogami."

    W 1939 r. komisja złożona z dziewięciu teologów, powołanych przez biskupów Quebeku stwierdziła, że Kredyt Społeczny nie był skażony socjalizmem ani komunizmem i wart był bacznej uwagi. Faktycznie Kredyt Społeczny chce uczynić każdego członka społeczeństwa realnym kapitalistą – udziałowcem w bogactwie kraju. Jeśli wyrażenie kredyt „socjalny" odstrasza kogoś, propozycje finansowe Douglasa można odnieść także do innych określeń: kredyt publiczny, demokracja ekonomiczna czy Nowa Ekonomia.

    Nie partia polityczna

    Rozważając kwestię partii politycznych, prawdą jest, że partie „Kredytu Społecznego" istniały w przeszłości i dlatego niektórzy mogą być zdezorientowani. Partia „Kredytu Społecznego" istniała przez krótki czas na scenie federalnej Kanady i była nawet u władzy w prowincji Alberta od 1935 do 1971 r., a w prowincji Kolumbia Brytyjska (British Columbia) od 1952 do 1991 r. (z wyjątkiem trzech lat 1972-1975). Żadna z tych partii nie wprowadziła w życie Kredytu Społecznego. (W dniu objęcia władzy w 1952 r. premier Bennett, przywódca partii „Kredytu Społecznego" w Kolumbii Brytyjskiej, powiedział nawet, że jego partia nie zrobi absolutnie niczego, żeby wprowadzić zasady Kredytu Społecznego. W rzeczywistości nie było w tej partii czy w jej programie niczego nawet bliżej związanego z prawdziwym Kredytem Społecznym. Powinno się ją precyzyjniej nazywać partią „konserwatywną".)

    Faktycznie nie ma żadnej potrzeby istnienia tak zwanej partii „Kredytu Społecznego", żeby wprowadzić w życie zasady Kredytu Społecznego Clifforda H. Douglasa. Te zasady mogą zostać wprowadzone przez każdą partię polityczną będącą obecnie u władzy, jakkolwiek by się ona nie nazywała – liberałowie, konserwatyści itd. Niektórzy mogli sądzić, że propagowanie partii „Kredytu Społecznego" było lepszym sposobem promowania samego Kredytu Społecznego, ale Clifford H. Douglas i Louis Even sądzili dokładnie odwrotnie.

    Jak wskazywali Clifford H. Douglas i Louis Even, tworzenie partii „Kredytu Społecznego" było nawet irytujące i nie służyło niczemu innemu, jak zapobieganiu wprowadzenia prawdziwego Kredytu Społecznego. Na przykład, kiedy używa się słów „Kredyt Społeczny" jako nazwy partii politycznej, zamyka się tylko umysły ludzi z innych partii na studiowanie nawet Kredytu Społecznego, ponieważ będą oni traktowali ją jako inną partię, którą należy zwalczać.

    Prawdziwa demokracja oznacza, że wybrani przedstawiciele wysłani są do parlamentu, żeby reprezentować swoich wyborców i wyrażać ich wolę. Chodzi więc o to, żeby nie tworzyć nowych partii i dzielić nawet jeszcze bardziej społeczeństwo, ale by jednoczyć je wokół wspólnych celów, a potem wywierać nacisk na rząd, żeby realizował te cele. Taką metodę nacisku politycznego popiera MICHAEL.

    W przemówieniu wygłoszonym do Kredytowców Społecznych 7 marca 1936 r. Douglas powiedział, że pomysł, iż partia Kredytu Społecznego powinna istnieć (w każdym kraju), był „głęboko błędnym przekonaniem". Dodawał nawet:

    „Jeśli wybierzecie partię Kredytu Społecznego… będzie to wybór grupy amatorów do kierowania grupą bardzo kompetentnych profesjonalistów. Powiem wam, że profesjonaliści zobaczą, iż amatorzy zostali obwinieni za wszystko, co było zrobione."

    To właśnie wydarzyło się w Albercie w latach 1930-tych. (Douglas napisał bardzo interesującą książkę na ten temat, zatytułowaną „Eksperyment Alberty" [„The Alberta Experiment"], skąd pochodzą poniższe informacje.)

    Eksperyment Alberty

    William Aberhart był dyrektorem liceum ogólnokształcącego w Calgary, stolicy prowincji Alberta, który kierował swoje religijne audycje radiowe, nadawane w każdą niedzielę, do słuchaczy w całej prowincji. Natrafił on na książkę o Kredycie Społecznym i został tak poruszony przez to nowe światło, że zaczął używać swojego programu radiowego do głoszenia „ewangelii" Kredytu Społecznego i mobilizacji poparcia dla niego. Wkrótce pojawiły się w całej prowincji setki grup samokształceniowych i większość mieszkańców Alberty zaczęła opowiadać się za Kredytem Społecznym. Rządząca w tym czasie w Albercie partia Zjednoczonych Rolników (United Farmers), była również otwarta na Kredyt Społeczny, ale twierdziła, że mógłby on zostać wprowadzony tylko w całym kraju, a nie w prowincji. Aberhart nie zgadzał się z tym i postanowił przedstawić kandydatów Kredytu Społecznego w wyborach prowincjonalnych w 1935 r. Zdobył 56 z 63 miejsc w parlamencie prowincjonalnym. Wszyscy oni byli politycznymi nowicjuszami i będąc „grupą amatorów", nie pasowali Finansjerze.

    Na przykład, kiedy Aberhart objął władzę, zamiast słuchać rad Douglasa, pojechał do Ottawy, żeby szukać pomocy finansowej, a tam przydzielono mu doradcę ekonomicznego, Roberta Magora. Magor miał oczywiście tylko jeden cel na myśli: zdyskredytowanie Kredytu Społecznego. Podjęto kroki, które były dokładnie przeciwne Kredytowi Społecznemu, a Douglas nazywał to „polityką kapitulacji wobec ortodoksyjnych finansów… Prawie wszystkie błędy strategiczne, które mogły zostać zrobione w Albercie, zostały zrobione."

    Trzeba także wspomnieć, że Aberhart, chociaż był wystarczająco uczciwy, miał niewielką wiedzę na temat Kredytu Społecznego i nie rozumiał jego technicznych podstaw, co prowadziło go w pró¬bach uproszczenia idei Douglasa, do ich częstego wypaczania. W kolejnych latach rząd Alberty przyjął piętnaście ustaw, dotyczących Kredytu Społecznego, które zostały zawetowane przez wyższe władze (albo odrzucone przez rząd federalny, albo uznane za niekonstytucyjne przez sąd najwyższy).

    Jedną z kwestii spornych było oczywiście to, że pieniądze i bankowość podlegały prawodawstwu federalnemu, zgodnie z konstytucją kanadyjską. Douglas wyjaśnił Aberhartowi, że Alberta mogłaby ominąć te trudności, używając swojego własnego kredytu poprzez ustanowienie prowincjonalnego systemu kredytu, ponieważ konstytucja daje prowincjom prawo do „udzielania pożyczek na podstawie wyłącznego kredytu prowincji". Douglas pisał 11 września 1948 r. w „Kredytowcu Społecznym" (The Social Crediter): „Kiedy pan Aberhart wygrał swoje pierwsze wybory (w 1935 r.), wszystko, co uczynił, to rekrutacja armii na wojnę (przeciwko monopolowi kredytowemu). Ta wojna nigdy się nie odbyła."

    Aberhart uczył się na swoich błędach z pierwszych pięciu lat jego rządów i gotów był, po II wojnie światowej, znów podjąć walkę, ale niestety zmarł w maju 1943 r. Jego następca, Ernest Manning, pokazał wkrótce jasno, że nie był przygotowany do podjęcia tej walki na nowo i ostatecznie zadeklarował w 1947 r., że jego rząd nie będzie już nic więcej robił, żeby wprowadzić Kredyt Społeczny w Albercie. (Nawiasem mówiąc, po wycofaniu się z polityki Ernest Manning został dyrektorem banku.)

    Zatem ci, którzy mówią, że „Kredyt Społeczny jest tym pomysłem fałszywych pieniędzy, którego próbowano w Albercie i gdzie się nie udał", mylą się całkowicie. Kredyt Społeczny nie zawiódł w Albercie z tego prostego powodu, że nigdy nie został tam wypróbowany. Wszystkie próby wprowadzenia polityki Kredytu Społecznego spotkały się ze sprzeciwem i zostały pokonane przez władze centralne. Jak powiedział Douglas, gdyby Kredyt Społeczny był absurdalny i bezwartościowy jako skuteczna odpowiedź na Wielką Depresję w tamtym czasie, najlepszym sposobem zademonstrowania tego byłoby zezwolenie rządowi Alberty na wprowadzenie w życie polityki Kredytu Społecznego. Monopoliści kredytu obawiali się, że nawet częściowe wprowadzenie Kredytu Społecznego odniesie taki sukces, że musieli podjąć wszelkie kroki, żeby do tego nie doszło.

    * * *

    Dlatego jedynym skutecznym sposobem wprowadzenia w życie propozycji Kredytu Społecznego przez rządy nie jest promowanie tak zwanych partii „kredytu społecznego", ale poznanie zasad Kredytu Społecznego przez obywateli – poprzez dystrybucję bezpłatnych wydań MICHAELA, a przede wszystkim przez zdobywanie nowych prenumeratorów naszego dwumiesięcznika – żeby wytworzyć publiczny nacisk, który będzie na tyle mocny, aby rząd –jakiejkolwiek partii – w naszym kraju emitował swoje własne pieniądze, bez długu, i wprowadził w życie zasady Kredytu Społecznego Douglasa.

    Jesteśmy stanowczo przekonani, że zasady Kredytu Społecznego byłyby bardzo skutecznym sposobem wyeliminowania ubóstwa (w krajach, w których zostałyby wprowadzone). Po raz pierwszy w historii byłoby zagwarantowane każdemu bez wyjątku absolutne bezpieczeństwo ekonomiczne, bez żadnych ograniczających warunków. Zatem, drogi Czytelniku, zapraszamy do przestudiowania książki. Zobaczysz, że jest bardzo pouczająca. Mamy nadzieję, iż informacje tu zawarte doprowadzą Cię do podjęcia starań, by zapoznać twoich rodaków z rozwiązaniami Kredytu Społecznego, żeby wytworzyć publiczny nacisk, który będzie na tyle silny, iż doprowadzi rząd twojego kraju do emisji swoich własnych, wolnych od długu, pieniędzy i wprowadzenia w życie zasad Kredytu Społecznego Douglasa.

    Alain Pilote

    http://michaeljournal.org/lekja8a.htm
  • @ratus 20:31:34
    >W KAŻDYM BANKU NALEŻĄCYM DO SYSTEMU ZAMIENIĆ TEGO TYSIAKA NA GOTÓWKĘ."

    Znowu bzdury!!!

    Nie możesz tego zrobić.

    Możesz wykonać przelew na konto w innym banku, ale za tym przelewem muszą iść pieniądze. Czyli ta stówka.
    Jeżeli więcej pieniędzy w rezerwie banku nie masz, to nie przelejesz do innego banku.

    Natomiast w obrębie klientów tego samego banku możemy sobie dokonywać dowolnych płatności tymi wykreowanymi środkami - zapisami "winien X zł".

    Natomiast w praktyce centralnej bankowości nie ma również problemu z przelewami pomiędzy klientami różnych banków, o ile te przelewy wzajemnie się znoszą.
    To znaczy w danym okresie z banku klienci banku A kupują od klientów banku B towary za tysiąc złotych a inni klienci banku B kupują z kolei od innych klientów banku A również za 1000zł.
    Takie przelewy odbędą się nawet, jeżeli oba banki mają tylko po 100zł rezerw.
    BO WZAJEMNIE SOBIE TE ZOBOWIĄZANIA ANULUJĄ.
  • @imran 17:15:37
    Teraz Ty bzdury piszesz.
    Transakcje między bankami są bezgotówkowe niezależnie od bilansu.
    A ja mogę "wykreowaną" przez Ciebie pożyczkę przelać do innego banku i podjąć gotówkę.
    pozdrawiam
  • @ratus 18:51:12
    To nie ma znaczenia, czy są bezgotówkowe, czy gotówkowe.

    Jeżeli ja mam zapis na koncie avista powiedzmy 1000zł i chcę przelać tą sumę na czyjeś konto w innym banku, to mój bank musi do tego banku przekazać 1000zł w pieniądzach. Czyli w PLN wyemitowanych przez NBP.
    Pieniądze emituje tylko i wyłącznie NBP. Niezależnie czy one są w formie bezgotówkowej zapisane na rachunkach tych banków w NBP, czy też są wydrukowane jako banknoty.

    Bank komercyjny nie może tych pieniędzy wykreować.
    Może je wyłącznie pożyczyć z NBP lub na rynku międzybankowym, lub może je przyjąć jako wpłatę od jakiegoś klienta.

    Bank komercyjny może wykreować jedynie zapisy długu.
    Jeżeli ja wpłacam pieniądze w formie gotówkowej, to bank ma je w kasie, a ja mam zapis (weksel)
    Jeżeli bank pożycza z NBP, to ma te pieniądze na swoim koncie w NBP.
    Bank komercyjny może też te pieniądze z kasy wpłacić na swoje konto w NBP, albo może zamienić to co ma na koncie na pieniądz gotówkowy.
    Forma tego pieniądza nie ma znaczenia.
    Ale niezależnie w jakiej jest formie, to nie ma on nic wspólnego z tym co "kreują" banki komercyjne, czyli z zapisami na rachunkach avista czy innych rachunkach swoich klientów.

    Przecież nie zaprzeczysz chyba, że banki komercyjne mają tych pieniędzy wielokrotnie mniej niż zobowiązań wypłaty natychmiastowej - czyli tych zapisów na kontach avista - czyli tych jakby weksli?

    Posiadacze tych zapisów nie mogą ich wszystkich zrealizować, czyli wypłacić tych pieniędzy, bo ich tyle nie ma.

    Ale mogą realizować wszystkie płatności jakie chcą; tymi właśnie zapisami.

    Jeżeli taka płatność zachodzi pomiędzy klientami tego samego banku, to w ogóle nie ma problemu. Weksel jest niby realizowany w stosunku do płatnika i w tej samej chwili wystawiany na odbiorcę.
    Jest to tym samym, co przekazanie tego weksla czyli zapisu - czyli użycie go jako środka płatniczego.

    Jeżeli natomiast taka płatność zachodzi pomiędzy klientami różnych banków, to bank płatnika powinien teoretycznie przekazać bankowi odbiorcy przelewu pieniądze. (bank odbiorcy przelewu nie stworzy zapisu, że jest winien tą sumę jeżeli tej sumy nie dostanie - logiczne prawda?)

    Więc jeżeli w jakimś okresie rozliczeniowym z jednego banku wyjdzie do drugiego jakaś liczba przelewów za sumę np. milion zł, to musi on przekazać temu bankowi milion złotych ze swojego rachunku prowadzonego w NBP (w formie bezgotówkowej zapewne masz rację, chociaż jak by się uparł przewieźć tą kasę furgonetką, to chyba też by mógł, dlaczego nie? Jaka różnica?)

    Więc jeżeli ten bank miałby tylko 100tys zł - pieniędzy (czy to w kasie, czy na rachunku w NBP) to musiałby ogłosić bankructwo albo te dodatkowe 900tys pożyczyć w NBP lub na rynku międzybankowym.

    Ale w praktyce tak się nigdy nie dzieje, ponieważ klienci innych banków również wystawiają zlecenia przelewu do tego banku. Więc jeżeli z tego banku A zostały złożone zlecenia na przelanie miliona zł do banku B, a w tym czasie z banku B zostały złożone zlecenia na przelanie np. 950tys do banku A, to oznacza, że bank A będzie musiał przetransferować do banku B jedynie 50 tys.
    A tyle posiada.
    Więc jak widzisz mając tylko 100tys bank może realizować płatności swoich klientów którzy posiadają jego weksle, (zapisy na kontach avista i innych) na sumę 1mln zł.

    Więc powiedz co według Ciebie jest w tej sytuacji środkiem płatniczym;
    - te 100tys, które bank A posiada plus np. 100tys, które posiada bank B
    - czy te 1mln 950tys, za które w danym dniu zostały nabyte towary o tej wartości.

    Skoro twierdzisz, że środkiem płatniczym jest pieniądz wyemitowany przez NBP i żaden inny środek płatniczy nie istnieje, a kreacja jest mitem,
    to jak wytłumaczysz, że w danym dniu ludzie (klienci tych dwóch banków) dokonali zakupów za 1mln 950tys zł , skoro te dwa banki razem posiadały w tym dniu tylko 200tys zł?

    (zaznaczam, że nie wiem, czy ten okres rozliczeniowy to akurat 1 dzień. Skoro przelew z banku do banku trwa czasami kilka dni, to być może jest on dłuższy, ale jakiś okres z pewnością istnieje w którym banki się podliczają)
  • @nikander 15:46:14
    https://www.youtube.com/watch?v=B62hiYduMwI&list=UUptnQSYx9ydXFe1eWWzzcvw

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031