Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
627 postów 7194 komentarze

Partia50plus

nikander - Bardziej pragmatyczne niż rewolucyjne myślą wojowanie.

Wolność gospodarcza – ustrój czy polityka?

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Czy warto umierać za ustrój gospodarczy?

 

     Temat wolności gospodarczej często pojawia się w naszej dyskusji. To dobrze. Jednak w gąszczu postulatów służących poprawie obecnego stanu rzeczy czasem zapominamy o sprawie fundamentalnej: czy mamy pretensje do ustroju gospodarczego czy do polityki gospodarczej.

     Kiedyś, bardzo dawno temu, definiowało się typ idealny przedsiębiorstwa w konkurencyjnej gospodarce rynkowej wg kryteriów podanych przez E. Gutenberga. Czyli:

  • autonomia zewnętrza (rozumiana jako brak bezpośredniej zależności od państwa lub innych nadrzędnych organów, zarówno w sferze decyzji jak i oceny działalności)

  • zasada konkurencyjności (długookresowa maksymalizacja zysku z włożonego kapitału)

  • autonomia wewnętrzna (wyłączne stanowienie przez właścicieli kapitału lub osoby przez nich upoważnione)

     W latach 70-tych ubiegłego wieku ze zbawiennym skutkiem dla gospodarki zaczęto modernizować drugą i trzecią zasadę. Państwa stawały się bardziej przyjazne, gdy trochę poprawiono zasadę konkurencyjności uzupełniając ją o kryteria społeczne, oraz ustanawiając dialog pomiędzy pracodawcami a pracobiorcami. Z tymi działaniami spotykamy się zarówno w nadreńskim jak i nordyckim modelu kapitalizmu.

     Ostatnie lata przyniosły nowe zjawisko. Mianowicie po udostępnieniu przez Chiny swej siły roboczej w tzw. kompleksach dla markowych wytwórców, kapitał nie mogąc realizować zasady konkurencyjności u siebie (to znaczy: gdy nie mógł wyciągnąć więcej niż 1,7 dolara dochodu z dolara włożonego kapitału) przenosił się do Państwa Środka. Jednak, należy oczekiwać, że w Chinach szybko zacznie wzrastać konsumpcja wewnętrzna i frukty mogą się skończyć.

     Ten „idealny typ przedsiębiorstwa w konkurencyjnej gospodarcze rynkowej” skodyfikowany jest w akcie ustrojotwórczym jakim jest Kodeks Spółek. Warto zatem powiedzieć, gdzie ten pies polskiej przedsiębiorczości jest pogrzebany. Otóż wszystkie zasoby, które nie zapewniają co najmniej 40% stopy zwrotu są dla tej gospodarki nieatrakcyjne. Przedsiębiorca nie stworzy żadnego miejsca pracy gdy nie będzie miał na nim minimum tej 40 procentowej „przebitki”. Wcale mu się nie dziwię i ma u mnie pełne rozgrzeszenie. Prawo gospodarcze obarczyło go zbyt dużym ryzykiem (jednocześnie zdejmując to ryzyko z pracobiorcy) aby nie był zmuszony do gromadzenia środków przed tym ryzykiem zabezpieczających, a normalne zdzierstwo usprawiedliwiajacym.

     W ten sposób odstawia się na boczny tor ponad dwa miliony obywateli, z których większość zdołałaby w innym systemie na siebie zarobić odciążając fundusze pomocy społecznej. W szerszym rachunku, to nawet pokrycie przez pracobiorców swych kosztów praca w 90-ciu procentach dałoby znakomity efekt gospodarczy. Jednak przy tym ustroju gospodarczym rząd nie ma instrumentów aby o tym pracodawców przekonać.

     Toczę tu na nE polemikę, komu Niemcy zawdzięczają cud gospodarczy: Erhardowi czy Nel-Breuningowi, który jawnie nawoływał do ograniczenia wolności gospodarczej w ujęciu E. Gutenberga. „...uznaje się, ze oprócz tradycyjnej legitymacji władzy w przedsiębiorstwie, jaką jest wkład własnego kapitału, również wkład pracy, a także „myśli przedsiębiorczej” mogą stanowić słuszną podstawę uczestniczenia we władzy. Wobec tego wymienione trzy czynniki (kapitał, praca i przedsiębiorca) powinny mić udział we władaniu nim, decydowaniu o jego rozwoju i ponoszeniu odpowiedzialnosci (w pozytywnym i negatywnym sensie) za jego działanie”0. von Nell-Breunig. Mitbestimmung a. Fraknfurt a. Main 1968.

     Co robić? - wystarczy uzupełnić Kodeks Spółek o nowy rozdział „Spółka właścicielsko- pracownicza”, który gwarantowałby przedsiębiorstwom twardy zarząd i zdrową pracę pozbawioną frustracji, alienacji, regresji i agresji. Kładę wyraźny nacisk na przymiotnik „nowy”. Pomiędzy starymi i nowymi formami powinna rozegrać się konkurencyjna walka o zasoby – o pracowników też.

 

Tak, tylko to już ustrój a nie doraźna polityka.

 

KOMENTARZE

  • ?
    1. Polemika jest wówczas, gdy następuje wymiana argumentów (a nie jedynie wymiana poglądów). Jeśli więc odnosisz się do naszej wymiany zdań, to nazywanie tego polemiką jest grubą przesadą.
    2. Pogląd, że wprowadzenie nowego bytu do ustroju gospodarczego zwiększy poziom wolności gospodarczej jest nieco ekscentryczny.

    Zgadzam się natomiast w pełni z tym, że w obecnym systemie wyrzuca się poza rynek podmioty o mniejszej rentowności.
  • @Jerzy Wawro
    Próbuję zrozumieć to co napisałeś.

    1. coś mi się wydaje, że to co dla jednego jest argumentem dla drugiego jest poglądem i odwrotnie. Prawdopodobnie inaczej by to wyglądało w kwestiach matematyki, a inaczej materii dotyczącej tworów tak indeterministycznych jak społeczeństwa. Co do doboru argumentów, to siłę mają te, w które się wierzy. Wiara natomiast to sprawa bardzo osobista.
    2. Mnie uczono, że "tylko różnorodność jest lekarstwem na różnorodność" i w siłę tego argumentu/poglądu wierze. Ten nowy byt wprowadza konkurencje tam gdzie jej nie ma, lub występuje tylko w szczątkowej formie. Oczywicie nie interesują mnie pomysły filozofów ale dokonania legislatorów.

    Sądzę że dla dalszej dyskuski wygodniej będzie powoływać się na Einara Thorsruda gdyż unikniemy kościelnych konotacji. Ten nowy byt np w Szwecji to:
    1. Ustawa o reprezentacjach pracowniczych w zarządach spółek (1972 - 1977r)
    2. Ustawa o bezpieczeństwie zatrudnienia (1974r)
    3. Ustawa o awansowaniu pracowników (1974r)
    4. Ustawa o ochronie środowiska pracowniczego (1974-1978r)
    5. Ustawa o statusie mężów zaufania (1974r)
    6. Ustawa o współdecydowaniu w spółkach akcyjnych - Medbestammandelkagen (1976r)
    7. Ustawa o współdecydowaniu w instytucjach publicznych (1976r)
    8. Ustawa o regulacji czasu pracy (1982r)
    9. Ustawa o funduszach pracowniczych (1984r)

    Czyli coś o czym filozofom się nie śniło. Każda z tych ustaw zdecydowanie ograniczała wolność gospodarczą, albo to co pod tym pojęciem niektórzy rozumieć by chcieli. Ot tak, aby nie odbiec daleko od tematu.

    To jak, czy to są poglądy czy argumenty?
  • @nikander
    ad 1.
    Oto trzy moje tezy, z których żadna nie doczekała się rzeczowej odpowiedzi z Twojej strony:
    1. Szerzysz plotki na temat opinii Nell-Breuninga o encyklice JP2. Przeciwstawiłem im opinię znawcy tematu - ks. Hułasa z prośbą o zaprzestanie. W odpowiedzi - jakieś wydumane tezy o praktycznej działalności jezuity.
    2. Wiążesz partycypację pracowniczą ze społeczną gospodarką rynkową. Podałem argumenty dla których jest to nieuprawnione. SGR zaistniała, gdy partycypacja już istniała. Istnieją wiarygodne relacje, że Erhard jedynie przystał na partycypację. Nie stanowiła ona ważnego elementu w jego myśleniu o gospodarce (to samo dotyczy Euckena).
    3. Wdrażaniem SGR w Niemczech zajmował się Erhard. To fakt historyczny i nie zamierzam się o to spierać.

    ad 2.
    Nowy byt wprowadza konkurencję chyba tylko w odniesieniu do form działalności. Trzeba by jeszcze udowodnić, że:
    a) ten nowy byt jest bardziej konkurencyjny (będzie wypierał stare),
    b) w tej nowej formie organizacji panuje większa wolność gospodarcza.
    Obydwie te tezy są wątpliwe.
  • @Jerzy Wawro
    Jerzy

    Pozostańmy przy swoim odnośnie roli SNK na potencjalny kształt przemian ustrojowych w Polsce. Temat dla wielu może być niewygodny. Ja uważam tak, że dwadzieścia lat temu nic w Polsce nie mogło się odbyć bez błogosławieństwa. Ta śniedź na brązie pozostała.

    piszesz:
    "...Trzeba by jeszcze udowodnić, że:
    a) ten nowy byt jest bardziej konkurencyjny (będzie wypierał stare),
    b) w tej nowej formie organizacji panuje większa wolność gospodarcza.
    Obydwie te tezy są wątpliwe..."

    Jerzy, tu nic nie ma do udowodnienia a priori. Tu polityk bierze odpowiedzialność, za to ze mu "się wydaje", że tak będzie lepiej. Resztę załatwia praktyka. Kto nie ryzykuje szampana nie pije! Ty decyduje odwaga myśli, tylko i wyłącznie.
    Co do wolności gospodarczej w tej nowej formie to chyba wyraziłem się jasno. Państwo ogranicza tradycyjnie pojmowaną wolność na rzecz prakseologii. Jest koncesjonariuszem, który udziela zgody na elsploatację zasobów (w tym zasobów ludzkich) na określonych zasadach. Wcale nie wyklucza to faktu, że szwedzcy przedsiębiorcy mogą być ludźmi naprawdę bardzo bogatymi.

    Live and let live. Nic więcej.
  • @nikander
    To, że coś jest niewygodne nie jest dla mnie żadnym argumentem.
    Pozostaniemy przy swoich zdaniach i nie ma w tym nic złego. Nie pisz tylko że toczysz jakąś debatę.

    Co do "odpowiedzialności polityków" jako jedynego gwaranta powodzenia Twojej wizji - nie mogę być tak tolerancyjny. Taka postawa jest zaprzeczeniem konserwatyzmu, który jest moim zdaniem obecnie jedyną rozsądną postawą.
    A już z całą pewnością takie postawienie sprawy nie ma nic wspólnego z jakąkolwiek debatą, ani nawet jednostronnym ale rzeczowym argumentem.
    Piszesz wiele o praktyce, a stawiasz się w pozycji kolejnego "wizjonera".
  • @Jerzy Wawro
    "...Piszesz wiele o praktyce, a stawiasz się w pozycji kolejnego "wizjonera"..."

    Jerzy, ale właśnie takiej roboty nam trzeba. Zrozum, że nie było mi łatwo przełamać obawy przed właśnie ta wizjonerską robotą. Tu na to, ze się zostanie 'odstrzelonym" są bardzo realne. Mogę sobie na to pozwolić, bo z żadnego stołka już nie spadnę.

    ps.

    przy okazji,: Zdrowych i Wesołych Świąt Wiekiej Nocy.
  • @nikander
    Mnie bardziej odpowiada postawa otwartości, niż wizjonerstwo.
    Na dodatek obawiam się, że jeśli politycy ulegną wizjom, to najszybciej będą to wizje 'młodego Balcerowicza' (K. Rybiński).
    Wygląda na to, że jeśli ludzie rozumiejący potrzebę pogłębionej refleksji i doceniający złożoność organizmów społeczno-gospodarczych nie zabiorą się do roboty i nie spłodzą jakiegoś dzieła które będzie zdolne uwodzić masy, to czeka nas kolejna fala wizjonerstwa. Pewnie ostatnia - bo żaden kraj nie wytrzyma trzech takich pogromów (pierwszy Mazowiecki & Bielecki, drugi Buzek).

    Również życzę wszystkiego najlepszego z okazji świąt. I oby moje czarnowidztwo się nie spełniło.
  • @nikander - czy pracownicy są potrzebni w obłożeniu 95-99% populacji w wieku "produkcyjnym"? NIE!
    "odstawia się na boczny tor ponad dwa miliony obywateli, z których większość zdołałaby w innym systemie na siebie zarobić odciążając fundusze pomocy społecznej."


    Uważam to za tezę utopijną jak na realia XXI wieku. Praca nawet większej grupy Polaków niż owe 2 mln jest NIKOMU niepotrzebna, poza zdrowiem psychicznym ludzi (kwestia też zalecenia Boga - w pocie czoła chleb zdobywać będziesz) a ten proces będzie się nasilał z roku na rok. I co Pan na to poradzi? Fikcyjną pracę np w postaci ręcznego, łopatami remontu, budowy dróg, wałów rzek? Zrobią to maszyny, lepiej, szybciej, taniej bez strajków itd wypadków, problemów.

    Trzeba się pogodzić z realiami, kiedyś nawet 50% ludzi zdolnych do pracy będzie niepotrzebnych jako pracownicy, kompletnie, nawet w usługach. Może być tak że nawet 90-99% za sto lat. Tego typu ekonomia, gospodarka jest już przestarzała zatem! Nietrafna! Nie będzie pełnego zatrudnienia, wzrost PKB nawet o 20% nie da tylu miejsc pracy ile jest potrzebne, zwłaszcza gdyby nastąpiła nowa eksplozja demograficzna.

    Tu trzeba już systemu innego niż po II wojnie, czy zaraz po 1989 roku u nas. Trzeba zabezpieczenia socjalnego dla wszystkich jako podstawowego fundamentu systemu i wzmocnienia obywateli jako KONSUMENTÓW, ale też obywateli mających określone przywileje obywatelskie w dobrze zarządzanym państwie. Obywatele jak rodzina, niektórzy domownicy nie są ok, ale jednak dba się o wszystkich z zasady, acz próbując ich wychować, wpłynąć na ich postawę. Np mam coś zrobić, a piszę ten tekst... trzeba kończyć zatem ;)

    Cóż znaczy produkcja dla produkcji, tworzenie usług na które nie ma chętnych, bądź są, byliby chętni, ale nie mają tylu pieniędzy, albo w ogóle nie mają pieniędzy. Trzeba stabilnych konsumentów, a ci powinni mieć pieniądze czy bony konsumenckie na standardowe towary, usługi, koszty życia. Luksusy, delikatesy dla pracujących i zarabiających rynkowo, czy ekonomią społeczną. Odciąży to system opieki, która zajmie się wyłącznie patologią, przestępcami, chorymi itd całkiem nieporadnymi.

    Od tego trzeba wyjść, zaś pieniędzy rzecz jasna nie może emitować dla nas FED, MFW, BŚ, czy UE, czy nawet mafia w NBP obecnym skumana z bankami, zagranicą, ale prawdziwy Narodowy Bank Polski.

    Pieniądze ma emitować naród. Nie może to być pieniądz wymienialny, ale wewnętrzny, krajowy do użytku własnego. Tylko wtedy nad nim zapanujemy.

    Śmiem postawić nawet tezę że w zależności od konstrukcji, stanu gospodarki (nie może pieniądz przytłoczyć, parcie na inflację jest ryzykiem w gospodarce wolnorynkowej, nie może pieniądz pomóc kiedy są braki surowcowe, towarowe, klęski, wojny, zmowy) mogą być emisje nawet powyżej przyrostu PKB, to kwestia po prostu prefinansowania rzeczywistego rozwoju w transzach. Przykładowo budujemy 2500 biogazowni w gminach (komunalne) i na to pieniądze należy wyemitować porcjami tak żeby płynnie szła budowa, uruchomienie. Pieniądze powinny otrzymać gminy, biogazownie utylizacyjne dostosowane do wielkości gminy, strumienia surowca zasilającego bez wielkiego przewymiarowania. Duże miasta, gminy powinny ich mieć kilka. Utylizować powinno się całe ścieki, śmieci w różnych komorach, odpadki jako nawóz, zatem konieczne jest sortowanie żeby pól nie niszczyć chemią, metalami itd Zresztą mogą to być pola np z uprawami biomasy, lasy, uprawy pod biopaliwo itd nie do spożycia.

    Pieniądze można też wymieniać jeżeli zacznie się np stagnacja, to zapobiega tezauryzacji, ich nadmiarowi w gospodarce, coś o tym może powiedzieć Jacek Rossakiewicz, zdaje się dobrze to rozumiał, przytaczał stare chińskie, średniowieczne przykłady. Były i nowsze przecież. Wymiana pieniędzy nie jest takim złem, to ożywia i pozbawia środków przestępców. Uzyskanie pieniędzy należy udowodnić wiarygodnie. Forma lustracji majątkowej.

    Skąd małe bezrobocie w niektórych krajach? Bo atakują inne eksportem, to forma wojny. Niech produkują dla siebie to zobaczą... 40% bezrobocia, które mamy w III RP. Import należy całkowicie zablokować i nie bawić się w tej kwestii w wolny rynek. Cła zaporowe i blokady wręcz nie bo nie. To są pomysły na przyszłość, należymy do UE, WTO... daliby nam popalić... kary od razu. Poza tym korporacje zagraniczne już tu siedzą, więc cła nie pomogą, trzeba niektóre towary bojkotować kawę Nescafe, która nawet lubię ;) ale jest za droga i diabli wiedza co tam sypią.

    Powinniśmy mieć narodowy koncern Polska Kawa skarbu państwa i ceny 3 razy niższe za podobny produkt. Kiedy celem jest zysk (albo i trucie) to nie jest dobrze. Ekonomia-gospodarka zaspokajania potrzeb, bezpieczeństwa, to jest to! Misja. Tego nie da się z zyskami pogodzić, nie mamy Bożej gospodarki.
  • @Jerzy Wawro
    Jerzy

    Kiedyś cytowałeś za Norwidem, ze u nas czyn poprzedzał myśl. Miałeś racje. Praktycznie nigdy nie było czasu aby nad sprawami państwa solidnie się zastanowić. Zawsze spaliśmy, bo coś było potencjalnie niemożliwe. Zawsze byliśmy czymś zaskakiwani co było przywiezione w teczce ze wschodu lub z zachodu. Sądzę, że teraz jest taki czas. Dobry czas. Czas na budowę bazy analitycznej wokół postulatów. Czas z tymi postulatami wychodzić, gdyż inaczej zbyt wiele będzie zależało od tego co od nas nie zależy.
    Gorzej, że czasem nie ma dla kogo. Widzę nagły pęd do nauki niemieckiego. Za tydzień ci co mogliby chwycić za kostkę brukową mogą wybrać spokojniejsze zajęcie.

    Pozdrawiam
  • @Marek Kajdas
    Panie Marku

    Akurat w tym przypadku to przekonujemy przekonanych. Zdaje się, że w kwestii emisji pieniądza zgadzamy się co do zasady. Poprę każdą partię, która z takim postulatem wyjdzie. Jak te pieniądze technicznie będą wstrzykiwane do gospodarki to już inny problem. Ważne, aby uświadomić ten otumaniony naród, że emisja jest jego a nie banków własnością. Ilu nas o tym pisze?, Jaka partia ma to w programie? To nie są takie kwoty, które można odpuścić. Jest to prawie poziom dochodów z PIT. Obojętnie w co wpompowane, w konsumpcje lub w infrastrukturę muszą nakręcić gospodarkę.
    To jest konkret o który warto powalczyć. Wyzwolić Polskę z niewoli odsetkowej!!!
    Jest jeszcze kilka osób, którzy zgadzają się ze mną w kwestiach "naprawy polityki". Która partia ma w programie pomysł zamiany dotacji budżetowej na działalność subwencją obywatelską z PIT? - żadna!. Ci niby demokraci boją się realnej demokracji jak diabeł wody święconej. Będzie to miał PiS w programie - zagłosuję na PiS. Jest to dla mnie papier lakmusowy dobrych intencji.
    Także postulat zamiany gospodarki wegetatywnej na ofensywną poprzez proponowane zmiany jakości życia w pracy (partycypacja polityczna i ekonomiczna) też mogą być nośne programowo. Kto je propaguje? - nikt. Będzie tak samo tylko lepiej. Być może ktoś w to wierzy. Ja nie.

    Nie, po stokroć nie poprę żadnej partii, która będzie mi wciskać kit w rodzaju: jak zdobędziemy władzę to wprowadzimy bo jesteśmy moralni o korzeniach chrześcijańskich.

    Sądzę, że powinno się rozpocząć formułowanie postulatów i budowy bazy analitycznej wokół tych postulatów. Coś takiego z wykorzystaniem metodologi SWOT zaproponowałem na http://partia50plus.pl. Projekt jednak - ze względów finansowych - wylądował w dolinie śmierci. Sam pomysł jest na sprzedaż.

    Ciągle liczę na tego "czarnego konia". On gdzieś jest. Należy go szukać.

    Trochę się nakręciłem, ale - mam nadzieję- nie przesadziłem.

    Pozdrawiam ciepło.
  • @nikander
    Diabeł siedzi w szczegółach, takich partiom jak PiS to nie przeszkadza, a nam tak. Możemy się zbratać jedynie w formie jakiejś konfederacji, gdzie nie będzie wymuszonej, sztucznej wielkiej zgodności, raczej będzie nas łączyć antysystemowość w stosunku do tego co teraz jest w III RP.

    Nie zamierzam jednak dywersji przeciw PiS realizować, to niemądre w sytuacji kiedy rządzi PO-PSL i SLD może wrócić!

    Zauważyłem iż tzw "liberalna, wolnorynkowa prawica" bywa niesłychanie cięta na takie koncepcje, które im nie pasują. To nie jest jakaś zwyczajna niezgoda, ale piana agresji. I gdzie szukać sojuszników? Powiem Panu - u zwykłych ludzi jak Lepper kiedyś. Połowa Polaków nie chodzi na wybory, w jakim stanie będą za 4 lata przed kolejnymi? To będzie klimat tak radykalny jak w Niemczech do 1934 roku. Wtedy ludzie mogą zagłosować na idee podobne do naszych, ale musza je prezentować odpowiedni politycy, my powinniśmy być w tle...

    Czarnym koniem zatem są wyborcy, program nasz jest, brakuje "tylko" partii, stowarzyszenia, struktur, kasy.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930