Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
578 postów 6915 komentarzy

Partia50plus

nikander - Bardziej pragmatyczne niż rewolucyjne myślą wojowanie.

Napisałbym o nich coś dobrego

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Odnajdźcie mi chociaż jednego żyda, który w okresie przedwojennym założył spółdzielnię z gojami. Naprawdę napiszę o nim dobrze.

 

     Dom był gospodarski: duży drewniany „na przysłupie” sienią przegrodzony. Dwie rodziny wygodnie się w nim mieściły. Na strychu w części „nie naszej” skrzynie jakieś były i zaglądania tam strzegł srogi zakaz. Jak moda na murowanki nastała dom rozebrano i skrzynie te zawartość ujawniły. Nie było tam, jakichś skarbów. Ot rupiecie, które „mogły się przydać”. Złożono je więc na kupie. Przypadkowo wpadł mi w ręce zeszyt w twardej oprawie. Zerknąłem. Daty tam były przedwojenne więc moje zaciekawienie stało się większe. Otóż natknąłem się na bardzo solidne wykłady o spółdzielczości. Szczegółowo i metodycznie były opisane kwestie statutu, kompetencje poszczególnych organów spółdzielni oraz bardzo szczegółowo zagadnienia rachunkowości. Pismo było ładne, równe. Wskazywało bardziej na kobieca niż męską rękę. Przegapiłem. Nie zdążyłem zapytać, która z moich ciotek była słuchaczką tego kursu.

     Z przekazu ustnego wiem, że statut spółdzielni przywiózł ze Lwowa mój ojciec, który kilka kawalerskich lat tam przepracował. Co ciekawe. Był to statut o czeskim rodowodzie który był sprawdzony w ukraińskich spółdzielniach zakładanych przez absolwentów Uniwersytetu Ukraińskiego u Pradze. No cóż, taką mieliśmy politykę narodowościowa prowadzoną przez litewskiego przybłędę. Prawosławny miał się spolonizować i skatoliczyć i basta. Srogo to nas później kosztowało.

     Gdy sprzedawano masę upadłościową po spółdzielni mającej swój początek w przedwojennej spółdzielni zaopatrzenia i zbytu, sąsiad, którego „okazja” podwoziłem ostro o tym mi przypomniał: to jak to, spółdzielnię żydom sprzedają a ty nie grzmisz, za kosę nie chwytasz, przecież twój ojciec po wsi łaził, udziały zbierał. Jakoś tak było, za kosę nie chwyciłem.

     Trzeba wspomnieć, że wojna o spółdzielczość zaopatrzenia i zbytu na wsi była elementem wojny polsko-żydowskiej prowadzonej bez przebierania w środkach. Gdy ruch ludowy chłopów od karczmy odciągał a młodzieży dom ludowy ufundował aby śpiewy i teatry uprawiała, wódka radykalnie w karczmie potaniała. Nasłuchałem się tych opowieści jeszcze przy lampie naftowej, jak to Rożka (mieszkaniec mojej wsi) do Bochni furmanką po sól wyprawiano. Bagatelka – 180 kilometrów w jedną stronę. I woźnica zarobił i taniej było jak u „mośków”. To był początek nowego myślenia. Zapowiedz zwycięstwa w tej wojnie. Pamiętam babcię Ludwikę. „...jak te spółdzielnie zrobili to było inacy, żytki na to krzywo patrzały...” . W gwarze oznaczało to, że było dużo, dużo lepiej. Wynajmując się na subiekta do spółdzielni trzeba było mieć mocne nerwy. Niejeden kończył z poderżniętym gardłem, w piątek. No cóż nieznani sprawcy jakoś sobie ten dzień upodobali.

     Gdy zatem o spółdzielczości sąsiedzi mnie zagadują, to odpowiadam im, że teraz to trzeba by po nowoczesnemu. Mówię o hiszpańskim Mondragonie, spółdzielni zatrudniającej (obejmującej) ponad 80 tys ludzi, i o wspólnych ustaleniach umownych na początek. Niestety, ale i tu nie można uniknąć klimatu wojny polsko-żydowskiej. Tłumacze więc sąsiadom:

- w Hiszpanii się udało, bo oni sobie u siebie „posprzątali” i każę się im domyślać na czym to „posprzątanie” polegało, aby o antysemityzm nie być posądzony.

- w Polsce nie urodził się kapłan taki jak José María Arizmendiarrieta Madariaga,który by wygonił ze statutu spółdzielni talmudycznego ducha.Spółdzielnie współczesne to kiepskie kopie żydowskiego kodeksu handlowego.

Szanowni Czytelnicy.

     Może jestem niesprawiedliwy w ocenie pewnego narodu koczowniczego, bo na te zagadnienie patrzę przez pryzmat Galicji, o której Bruno Schulc powiedział: ...krainy bardzo biednej bo bardzo żydowskiej.... Odnajdźcie mi chociaż jednego żyda, który w okresie przedwojennym założył spółdzielnię z gojami. Naprawdę napiszę o nim dobrze. Dotychczas takiego przypadku nie znam.

KOMENTARZE

  • @ Autor
    Obawiam się, że pierwszy podobny przypadek miał miejsce dopiero w 1940r.
    Otóż, w 1940r. według wczesniejszego pomysłu pewnego Żyda z III Rzeszy - SS-Gruppenführera Ericha von dem Bach-Zelewskiego - stworzono przedsiębiorstwo przymusowej, darmowej pracy dla Polaków. Firma nosiła nazwę KL Auschwitz i pracowała na potrzeby międzynarodowego konsorcjum IG Farben oraz Standard Oil Company.
  • Józefie...
    //Może jestem niesprawiedliwy w ocenie pewnego narodu koczowniczego...//

    Pocieszę Cię, jesteś zbyt sprawiedliwy.

    Bo my, na Kujawach i Wielkopolsce (lat temu ponad 100) rozwiązaliśmy ten problem bezboleśnie.
    Najpierw wynieśli się żydzi (bo chłopy głupie nie były i nie było na kim żerować) a potem prusaków pogoniliśmy szabelką... Proste? :)

    No...
  • @Rzeczpospolita 11:13:54
    Ja wiem, ze uny w tym fachu byli dobrzy. Jednak jakość spółdzielni mi to nie przypomina.

    Pozdrawiam
  • @Jarek Ruszkiewicz SL 11:16:32
    Eeeee tam. Ilu Wyście mieli ich tam do pogonienia. Galicja była kompletnie zarobaczona a Betar był tu silniejszy od legionów.

    Jednak jak tak było to chylę czoła.
  • @nikander 11:26:04
    No... Tak było. Co byś nie gadał to my wiedzieliśmy jak szarańcze wytępić :)

    No wiem... U was w Galicji było więcej szarańczy i nie daliście rady... Bidoki... :)
  • Ale Panie Józefie...
    Niech Pan tak bardzo się nie przejmuje..
    Każdego karalucha najpierw trzeba zidentyfikować a potem.. Albo sam se pójdzie albo dezynsekcja.

    U nas chłopaki trzeźwe są (oczywiście oprócz pt wieczora i całej soboty) ale mogą zawsze służyć radą.
    Zawsze wskażę dobry adres bo to moje podwórko, Panie Józefie
  • Odnajdźcie mi chociaż jednego żyda, który w okresie przedwojennym założył spółdzielnię z gojami. Naprawdę napiszę o nim dobrze.
    Wystarczy spytać staszka kieliszka. Jeśli takiego nie miał wśród przyjaciół (wspólników) swoich przodków, to na pewno tacy nie istnieli.
  • @Jarek Ruszkiewicz SL 11:16:32
    będąc kiedyś na Wielkopolsce, słyszałem taką opowieść:
    ...." pewnego dnia (przed wojną) został otwarty (już nie pamiętam gdzie, bo dawno to już słyszałem) żydowski sklep. Okoliczni ludzie tłumnie przyszli pod sklep na otwarcie, przyszła także orkiestra, która grała z tej okazji skoczne piosenki.
    Po krótkim koncercie, wszyscy... rozeszli się do swoich domów. Niestety (dla sklepu) były to jedyne odwiedziny sklepu w czasie gdy przez jakiś tam czas (też nie pamiętam czy był to miesiąc, czy dłużej) nikt tam nie zaglądał.
    Po jakimś czasie, gdy splajtowany sklep zamykał swoje podwoje, i żydowscy właściciele pakowali się i wyjeżdżali, na plac przed sklepem znowu przyszli okoliczni mieszkańcy z orkiestrą i znowu przygrywali, tym razem na... odchodne.
    Czy słyszałeś o czymś takim?
  • @Jan Paweł 16:21:26
    Nie, nie słyszałem. Wiem tylko jedno, że nasi ojcowie byli bardziej przytomni w ocenie pokrętnej żydowskiej duszy. Później zaaplikowano nam środki znieczulające.
  • @Jan Paweł 16:21:26
    Piękne!
  • Jestem bliski sformułowania kryterium rasowego
    W Polsce powinny mieć prawo zamieszkiwać te nacje które zakładały z Polakami spółdzielnie lub z którymi Polacy zechcieliby zakładać spółdzielnie.

    Jak się to Wam podoba?
  • @nikander 19:30:16
    jest to całkiem słuszne. Jeżeli ktoś przyjeżdża do naszego Kraju, to powinien szanować naszą Kulturę, Historię i Tradycję (piszę z dużej litery, bo jak wiemy, wszystko to jest wielkie).

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031