Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
569 postów 6841 komentarzy

Partia50plus

nikander - Bardziej pragmatyczne niż rewolucyjne myślą wojowanie.

KoRReUs - w Krakowie może wyjść klapa

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Boję się, że Polacy nie podniosą się z tego intelektualnego barłogu. Rzyt ze śmiechu dokładnie rozmasuje sobie wątrobę cyklicznymi ruchami przepony.

 
     Sobotni (14 stycznia) termin naszego spotkania w Krakowie nie wszystkim odpowiadał. Sporo „naszych” będzie wtedy miało zajęcia ze studentami zaocznymi. Niektórzy, a będą to goście znakomici, pojawią się tylko na otwarciu. Jednak z drugiej strony jest to termin dogodny dla przedsiębiorców, których sporo zapowiedziało przyjazd.

    Nie jest tak, abym nie miał obaw o rezultaty. Nasze szczere intencje mogą napotkać na mur niezrozumienia.

Czego obawiam się najbardziej?

     Otóż przedsiębiorcy mogą być kompletnie zaskoczeni tym, że w naszej architekturze monetarnej przygotowujemy dla nich „prezent” na około 60 mld zł rocznie. Mogą nie zrozumieć ani motywów tego rozwiązania ani warunków na jakich to „dokapitalizowanie aktywów” byłoby przeprowadzone.

     Częstokroć o tym pisałem, że rozproszenie emisji pieniądza suwerennego powinno nastąpić przez gospodarkę a nie przez budżet. Argumentowałem że:

  • pieniądz zasilający stronę podażowa ma silne działanie antyinflacyjne. Uzyskujemy bowiem niezbędną zwłokę czasową na to, aby gospodarka przygotowała  zwiększona podaż produktów zanim te pieniądze wypłyną na rynek. Chodzi o to, aby wypływ pieniądza na rynek nastąpił w tym samym czasie (lub z pewnym opóźnieniem) co wypływ zwiększonej masy towarów i usług.
  • mniej groźna staje się deflacja, gdyż przy konieczności obniżania cen przedsiębiorstwa dalej utrzymują zdolności płatnicze i nie tworzą się, niszczące gospodarkę, zatory w płatnościach. Na deflacji – jak wiemy - korzystają wszyscy.
  • dokapitalizowanie polskich przedsiębiorców powoduje obniżenie kosztów finansowych oraz dywidend od zagranicznego kapitału. To podnosi ich zdolności konkurencyjne na rynku. Mogą się rozwijać.
  • decyzja o rozproszeniu emisji przez gospodarkę byłaby wyrazem dbałości państwa o swoją bazę podatkowa. Podatki trzeba płacić, ale na podatki trzeba zarobić. Ten – niby truizm – w Warszawie trudny jest do zrozumienia.

     Te argumenty na ogół trafiają. Kontrowersje zaczynają się wtedy, gdy mówimy na jakich warunkach państwo chce przedsiębiorstwom udzielić tego dokapitalizowania.

     Uważam, że nie ma sensu wydawania pieniędzy na działania, które jednocześnie nie podnoszą kapitału strukturalnego przedsiębiorstw. Dla uproszczenia przyjmijmy, że tym kapitałem strukturalnym jest skłonność współdziałania załóg z właścicielami w szeroko rozumianym wspólnym interesie. Pod pojęciem tego „szeroko rozumianego wspólnego interesu” każdy rozumie swoje. Jedni robią łaskę, że w ogóle zatrudniają pracowników, inni (co już „spadli z drzewa”) chcieliby od nich kupić coś więcej niż pot. Polityka gospodarcza powinna sprzyjać sytuacjom, w których będzie dochodziło do swoistej unii kapitału i pracy.

   Stawiamy sprawę jasno. Dokapitalizowanie przedsiębiorstw groszem pochodzącym z emisji suwerennego pieniądza będzie dotyczyło tylko przedsiębiorstw wspólnotowych tj. takich przedsiębiorstw, które będą miały wprowadzone plany budowy własności pracowniczej. Oprócz walorów społecznych  ważny jest tu także aspekt techniczny. Te przedsiębiorstwa będą musiały mieć urządzenia księgowe służące do ewidencji i audytu tego pracowniczego majątku produkcyjnego.

     Władza ma dwa instrumenty, aby doprowadzić do „unii kapitału i pracy” w Polsce. Nadmieniam, że samo pojęcie „unii kapitału i pracy” zostało wprowadzone do obiegu intelektualnego przez kardynała Augusta Hlonda i proszę mi tu z jakimś socjalizmem nie wyjeżdżać, bo się wqrwię. Pierwszym z nich jest system podatkowy z wyraźnie określoną funkcją stymulująca: albo się podzielisz ze swoimi pracownikami majątkiem produkcyjnym albo cię ogolimy. Drugim: właśnie rozproszenie emisji pieniądza suwerennego na dokapitalizowanie udziałów kapitałowych właścicieli i pracowników w przedsiębiorstwach wspólnotowych.

     Wiecie czego się boje? Boję się sytuacji w której to polscy przedsiębiorcy  powiedzą: no to my rezygnujemy z tych 60 mld zł jak mamy się ze swoimi pracownikami dzielić. Dla nas i naszych dzieci starczy tak jak jest. Obniżcie nam tylko podatki. Boję się, że Polacy nie podniosą się z tego intelektualnego barłogu. Rzyt ze śmiechu dokładnie rozmasuje sobie wątrobę cyklicznymi ruchami przepony.

 

Jak będzie? Ano to okaże się 14 stycznia w Krakowie. Zapraszam: http://nikander.neon24.pl/post/136052,korreus-spotkanie-14-stycznia-w-krakowie

KOMENTARZE

  • @
    "Stawiamy sprawę jasno. Dokapitalizowanie przedsiębiorstw groszem pochodzącym z emisji suwerennego pieniądza będzie dotyczyło tylko przedsiębiorstw wspólnotowych tj. takich przedsiębiorstw, które będą miały wprowadzone plany budowy własności pracowniczej."

    wiem, ze pisałeś o tym, ale tak szczerze, to do końca nie rozumiem jakby to w praktyce miało wyglądać...bo tak de facto to już nie sa pracownicy, tylko współwłaściciele, więc mogliby tak w zasadzie założyć sobie spółkę...dalej trzeba byłoby wyeliminować pojęcia przedsiębiorca pracodawca, gdzie widzimy podjudzanie antagonizmów wśród obydwóch przez tzw aparat państwa...no i jeśliby miały być jednak nie wyeliminowane te pojęcia, czy miałoby się to opierać na kodeksie pracy? Bo ja w takim razie tego nie widzę...nie z mentalnością Polaków niestety ...pozdr
  • @trybeus 12:41:56
    Te nasze pomysły wiążą się z wieloma konsekwencjami. Właśnie je dotykasz.
    Powiem tak. Jeden z tuzów polskiej nauki o organizacji i zarządzaniu Edwin Hauswald pod koniec życia powiedział: ...napisałem wiele książek ale nie napisałem jednego. Nie napisałem dobrej umowy o pracę, bo nie ma dobrej umowy o pracę. Dobra może być tylko dobra umowa na współwłasność...
    Trzeba będzie głową ruszyć. Komuś się uda.
    Oczywiście kodeks pracy musi iść do kosza.
  • @nikander 13:39:30
    Nie wiem jak Was na to spotkanie zaprosić. Gdy sejm zawiązywało się po węzłem konfederacji nikt nikogo nie zapraszał a przyjeżdżało się tam z obowiązku. Poczujcie ten obowiązek w sobie. Tak będzie najlepiej a powitamy Was godnie.
  • 5*
    Panie Józefie,
    dałem 5* za poruszenie istoty kwestii polityki pieniężnej.

    Jednak cały czas brak w tym wszystkim odpowiedzi na pytanie: kto ma to robić?

    Moim skromnym zdaniem uzdrowieniem sytuacji politycznej (w tym oczywiście ekonomicznej) musi się zająć rząd wyposażony w odpowiednie instrumenty polityczne - w jakąś formę centralnego zarządzania. Rząd budując nowy ustrój społeczno-gospodarczy musi także pełnić rolę mecenatu.
    Pomijam już konieczność określenia, ile i jakiego rodzaju własności w gospodarce musi należeć do: państwa, spółdzielczości, komunalnej i prywatnej.

    A więc raz jeszcze, kto i jak doprowadzi do tej rewolucji?
    Poza tym, ze względu na polityczną podległość Polski i ze względu na polityczne otocznie, być może rewolucyjność przemian winna dokonywać się stopniowo (?).

    Tematyka ekonomiczna jest zbyt trudna dla znakomitej większości społeczeństwa i z tego powodu nie uda się dla niej pozyskać silnego wsparcia społecznego.
    Niezbędny jest długotrwały proces budowy narodowej świadomości (w tym także gospodarczej). Natomiast wszyscy ci, którzy są świadomi powyższego winni stworzyć wspólną narodową organizację reprezentującą Polaków na zewnątrz, ale także do kontaktów z żydowskim reżimem i jego agendami - także z Kościołem, jako antypolską instytucją.
  • @Rzeczpospolita 16:33:15
    Panie Dariuszu.
    Prześladuję nas świadomość, że idziemy na bitwę i nie wiemy gdzie wróg stoi. Z tego co tu widać: http://f36690.mojasonda.pl/?arg1=wyniki to musimy się obawiać "przyjacielskiego ognia" w plecy. Siła jeszcze roboty formacyjnej przed nami. Jednak już jest lepiej niż 3 lata temu jak zaczynaliśmy.
    Zapraszam do Krakowa. Policzymy się.
  • Własność firm
    Aby przekształcać firmy prywatne na pracownicze, metody zachęcające dla firm mogą być różne. Ta z emisją pieniędzy dla firm jest dobra w chwilach, gdy jest niedobór pieniędzy na rynku, co serwuje zawsze obecny i dyżurny w tej krainie wadliwy system NBP. Ale istnieje jeszcze metoda podwójnej amortyzacji i zwrotu pieniędzy właścicielom firmy za kapitał rzeczowy. To tzw ciągły proces przekształcenia własnościowego firmy. Ktoś ma talent w zakładaniu firm, więc je zakłada i sprzedaje po kolei załogom. Potem ma kasę na następną firmę.

    Poruszył pan też ważną zasadę współpartnerstwa przy umowie najemnika z przedsiębiorcą, pisząc o wspólnym interesie. O tym rozważał też Marks. Sam przedsiębiorca z kapitałem rzeczowym nic nie zdziała bez najemnika, dopóki z nim nie ustanowi konsensusu.
    Ja uważam i w moim projekcie PORN o tym piszę, że np umowa z pracownikiem nie powinna opierać się o stawkę godzinową, ale powinna określać poziom zarobku w odniesieniu do zysku firmy. Wtedy, gdy firma ma ciężko, to i pracownicy maja gorzej, a gdy ma lepiej, to korzysta załoga i właściciel firmy.
    W modelowym układzie współpartnerskim, ile zarobi właściciel firmy w formie zysku, tle samo ma zarobić cała załoga. I to nie zarobku brutto, ale zarobku netto. Odliczyć należy koszty wegetacyjne człowieka. Firma podobnie odlicza koszty swojej wegetacji, osiągając zysk.

    Wtedy nie trzeba napierać na to, by dążyć do bycia udziałowcem firmy. Firma ma zysk odpowiednio ustawiony do zysku ludzi i znika temat, że tylko będąc współwłaścicielem firmy, jest się godnie bogatszym. Ustawienie tej proporcji rozdziału zysku, jest najistotniejszą zasadą systemu ekonomicznego, bo tym parametrem można ustawiać samoczynną zmianę struktur własności. Można inicjować naturalne pozytywne zmiany z rozwojem przedsiębiorczości i powstrzymywać trend do zawiązywania się korporacji.
  • Stanie sie tak jak przypuszczasz
    Pracodawcy, przynajmniej Ci którzy mają dobrze prosperujące firmy zrezygnują z tych 60mld. I tak po prawdzie chyba sam też bym tak zrobił. Tam gdzie kucharek sześć to nie ma co jeść.
    No chyba, że warunki finansowe w firmach " współwłasnościowych będą tak atrakcyjne, że pozostałe firmy będą miały problem z pozyskaniem pracowników. Dla pracodawcy wg. mnie to będzie większa motywacja niż pozyskanie dodatkowych pieniędzy na rozwój kosztem utraty znacznej części decyzyjności. Własność to możliwość decydowania. Jeśli ta jest znacznie ograniczona , to własności praktycznie nie ma.
    Poza tym już widzę, jak ludzie którzy budowali firmy przez lat 20 i więcej, teraz zarabiają po kilka milionów zł rocznie, zaczną dzielić się swą własnością nie będąc do tego przymuszonym. Tak się nie da...
  • @zadziwiony 19:24:39
    Jest to postawa właściwa dla przedsiębiorców z pierwszego pokolenia. Nam zaczyna rosnąc już drugie pokolenie. Ciekaw jestem jak oni zareagują.
  • Eee tam zara klapa..panie Jozefie
    a moze od razu zrobic zebranie i zbudowac teoretycznie za pomoca referatow i dywagacji na temat.....statek kosmiczny??? do podrozy miedzygwiezdnych????
    Tylko niech sie pan nie wk..wia...bo zakrece wode i...... skad pan wezmie na emisje suwerennego pieniadza:-))))))))
  • @RomanKa 03:18:59
    Panie Romanie
    Gdyby przyjechał Pan do Polski zobaczyłby Pan kraj skundlony do imentu. Tu przeciwko reżimowi nikt nie grzeszy myślą, mową z co dopiero uczynkiem. Ten strach to zaciągnięty kredyt i "podwieszenie" od kogoś.
    Ja mogę, bo z żadnego stołka już nie spadnę.

    Pozdrawiam ciepło w nowym roku
  • @nikander 07:43:37
    Doskonale pana rozumiem- Panie Jozefie.
    Szczesc Boze w Nowym Roku....moze cud sie wydarzy i przestana chromi chodzic, glusi podsluchwac a slepi podgladac:-))))

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031