Gorące tematy: Wybory 2020 Ryszard Opara: „AMEN” Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
739 postów 7788 komentarzy

Partia50plus

nikander - Bardziej pragmatyczne niż rewolucyjne myślą wojowanie.

Polska Stasziców i Wieleżyńskich

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Jeśli Polska umrze po raz wtóry to umrze na „polskość” czyli koślawe poplątanie Sienkiewicza ze szlachciurą i biskupem

 

      Jeśli Polska umrze po raz wtóry to umrze na „polskość” czyli koślawe poplątanie Sienkiewicza ze szlachciurą i biskupem. Czytam czasem jak to polska w potrzebie i w zasadzie to nie wiem, czy akurat to polska w potrzebie czy szlachta w potrzebie, czy polska w potrzebie czy biskupi w potrzebie. Patrioci z katakumb pouczają mnie co to takiego jest „polskość” i komu najwięcej mam zawdzięczać: ten styl życia, ta pobożność, to umiłowanie wolności, ten najświetniejszy ustrój społeczny, który światu przyświecał...

 

      Jako przedstawiciel stanu pośledniego i rzeczy rozumiejący trochę inaczej wiem, że na wezwanie Witosa ośmiu stryjków poszło na wojnę z bolszewikami a kości czterech z nich bieleją gdzieś na Wołyniu i mazowieckich piaskach. Poszli na ochotnika, bo Witos inną Polskę obiecywał a Piłsudski nie mógł się gaci dobrać (dymisja rządu) jak bolszewicy podchodzili pod Warszawę, więc na chwilę zamilkł. Historię poznawałem od „paja” jak nazywaliśmy sąsiada, majora w stanie spoczynku, który podczas zamachu majowego stanął po niewłaściwej stronie i miał sporo czasu. Teraz krew mnie zalewa jak Szeremietiew wypisuje, że to Piłsudski wygrał wojnę. W tej armii 90% żołnierzy było alfabetami: to co – pytam – kto wygrał tę wojnę? Czyżby szlachta i biskupi byli niepiśmienni?????

      Ta nadzieja na tę lepszą Polskę gasła z roku na rok. Bójki „wiciowców”(od Witosa) ze „strzelcami” (od Piłsudskiego) na każdej wiejskiej zabawie były normą. Po strajku chłopskim w 1937 roku, kiedy to wieś, z której pochodzę, została spacyfikowana przez granatową policję ze Lwowa, patriotyzm został zwinięty jak sztandar, czekając na lepsze czasy. To nie była nasza Polska, to była Polska „pańska” - polska społecznie archaiczna. Przyszedł nakaz mobilizacyjny, chłopi poszli. Bez powinności i bez entuzjazmu. Polska umarła na polskość.

W czasach powojennej suwerenności „trybutrialnej” (sądzę, że wyrażam się jasno) nie wszystko było tak jak obecnie w książkach piszą. W jakimś tam sensie „wiciowiec” wygrał ze „strzelcem”. Pomóc musiała historia. Niestety, nie byliśmy w stanie tego zwycięstwa zapewnić sobie własnym sumptem.

 

      Panowie prawicowcy. Zrozumcie, żadnego pospolitego ruszenia nie będzie. Ci co karki za komuny wyprostowali, mają swoich idoli. Za „polskość” szlachciury i biskupa nikt bił się nie będzie. My mamy nowych bohaterów. Ludzi, którzy zrozumieli co to znaczy budować tkankę nowoczesnego narodu ludzi równych i gospodarnych. Mamy swojego Staszica, co Włościańskie Towarzystwo Ratowania się w Nieszczęściach w swych włościach pod Hrubieszowem organizował, mamy Mariana Wieleżyńskiego, który założył pierwszą spółkę pracowniczą Gazolina S.A. Niestety, prawica może podpowiedzieć nam jedynie jak się zarabia na nędzy i na przekrętach. Staszic pokazał jak zorganizować społeczność w klaster pokazując im drogę ucieczki od nędzy. Wieleżyński pokazał drogę do zasobów bogactwa tkwiącego w sercach i umysłach na długo przed swoim japońskim naśladowcą z ruchu na rzecz produktywności Kohei Goshi.

 

   Powiecie: Staszic – jeden przypadek i raczej odstępstwo od normy, Wieleżyński – jeden przypadek i także odstępstwo od normy. Co więc zrobić? -  złapać tę „normę” czyli „polskość” i utłuc. Normalnie utłuc. Raz i na zawsze.

 

Zapytasz: jeśli nie prawica to kto? Odpowiadam: ludzie normalni, nieostęplowani. Szukaj ich, łatwo znajdziesz.

 

KOMENTARZE

  • nikander
    Ambiwalentne odczucia.

    Nie chcę motać, ale żadne państwo, nie będzie państwem "robotników i chłopów".
    Zawsze, ci u władzy - będą mieli szerszy zakres dostępu do dóbr. I zawsze to będzie "kłuło w oczy" biedniejszych.
    Tego nie da się uniknąć.

    Jeśli zatem mówić o prawidłowych relacjach społecznych - to takich, gdzie hierarchia społeczna zależna jest od zasług, a nie urodzenia. Gdzie istnieje szansa "przebicia się" - swymi zdolnościami i pracowitością.

    Ale też należy zwracać uwagę nie tylko na dobra materialne. Chodzi o zapewnienie wzrostu duchowego. Przynajmniej w pewnych granicach - mam na myśli społeczeństwa Wschodu, gdzie ten element jest bardziej eksponowany..

    Dopiero po takim naświetleniu można rozważać porównawczo społeczeństwo obecne z tym II RP.

    Rozważając próbę tworzenia ruchu społecznego przez Szeremietiewa - rozważam to w tych kategoriach.Moim zdaniem - jest osobą najbardziej wiarygodną z występujących na scenie politycznej. Przynajmniej - jako osoba, i co do intencji.
    Czy stosunek do Piłsudskiego coś zmienia?
    Przeciwnie. Marszałkowi należy oddać honor wodza, który militarnie zapewnił odbudowę państwowości. A społecznie?
    Cóż. Nie było idealnie. Ale ta niepodległość pozwoliła wielkie osiągnięcia II RP. Patrzę przez pryzmat pochodzenia z biednej wsi z okolic Iłży - Sienna. Z biednej rodziny z 7 dzieci, z których wszyscy wykształcili się. (Piszę o pokoleniu rodziców).
    Tu nie chodzi o warunki, bo wtedy inne były wymagania, ale o możliwości. Widziano sens pracy i tworzenia.
    Było tego jeszcze dużo w moim pokoleniu (pewnie jesteśmy bliscy wiekiem - 1948), ale mało widzę u pokolenia swoich dzieci.

    Kończąc. Proszę patrzeć z nieco innej perspektywy. Bo chyba poszukujemy rozwiązania. To stąd moje opracowanie Cywilizacja Polska. Ale też i dla mnie nie jest do przyjęcia wspólna droga pod kierownictwem "biskupów i hrabiów". Z urodzenia.
  • @Krzysztof J. Wojtas
    Dziękuję za notkę.

    Ja sprawy widzę tak: tzw "sprawiedliwość społeczna" jest dla mnie pojęciem bałamutnym. Dzielenie biedy nie było czymś czemu chciałbym poświęcać więcej uwagi. Jest jednak zagadnienie produktywności, albo sprawności gospodarczej, które mnie trochę rajcuje. I tu na przeszkodzie stoi "polskość" rozumiana w ten sposób: po co stwarzać warunki jak Polacy NAPEWNO!!! z nich nie skorzystają.
    Kiedyś o klastry wojowałem. Prosta sprawa: wystarczyło tylko stworzyć możliwość przeniesienia momentu sprzedaży kosztów wszystkich kooperantów aby stworzyć możliwości powstawania związków gospodarczych o integracji produktowej. Rozwiązanie, owszem, nie dla wszystkich ale przez niektórych oczekiwane. W Polsce śwok o szlacheckim rodowodzie zapyta: po co?
    Z górą dwadzieścia lat temu walczyłem o wprowadzenie podwójnego planu własnościowego w przedsiębiorstwie (kapitał właściciela, pracowniczy majątek produkcyjny) i nawet nam się to udało. Przyszedł jakiś kolejny ćwok ze styropianu i wypieprzył to do kosza. Możliwość powstawania spółek właścicielsko-pracowniczych została zablokowana.

    Panie Krzysztofie, tu nie chodzi o rządy "robotniczo chłopskie". Tu chodzi o walkę z przysłowiową "nędzą galicyjską". Klastry produktowe i spółki właścicielsko pracownicze są szansą na to, że "najmita" przyniesie swą aktywność gospodarczą do sfery produkcji, obojętnie czy pracuje u siebie czy u kogoś.

    Nasze "elity" tego nie chciały, nie chcą i nie będą chciały zrozumieć. Dlatego właśnie jakichś Szeremietiewów, Pelców i całe to styropianowe tałatajstwo trzeba zamienić na Stasziców (patron mojej uczelni), Wieleżyńskich i innych, których nie sposób wymienić.

    Proszę ni przyjmować tak dosłownie tego, że jestem antypolski. Aby pokazać pewien konflikt musiałem trochę "przerysować".
  • @nikander
    "wystarczyło tylko stworzyć możliwość ...."

    Nie wystarczyło.
    To dopiero początek.
    Największym problemem jest brak inicjatywy.
    Staszic działał w warunkach podległości (mógł coś zrobić dla włościan, nie licząc na to, że z ich strony napotka inicjatywę).
    Podobnie Wieleżyński - przekształcał swoją firmę ze swoimi pracownikami.
    Gdy chciano to powtórzyć na Śląsku - nie wypaliło.
    W 1990 roku wystarczyło powiedzieć ludziom "Solidarności", że będą prekursorami (ESOP), by podwinęli ogon pod siebie.
    Według Ziemkiewicza to właśnie jest mentalność chłopska (pańszczyźniana).
    Ja uważam, że on się myli. Taka mentalność jest wszędzie. Miliony Amerykanów daje się oszukiwać paru cwaniakom w Waszyngtonie od lat w imię domniemanej równości szans.
    Ja uważam, że to właśnie elity, do których Ziemkiewicz zgłasza akces są winne. Ale nie tego że istnieją, albo że usiłują przejąć przywództwo, tylko swej beznadziejnej głupoty, braku kompetencji a nawet świadomości tego co im brakuje. To elity powinny sprawić by ludzie chcieli być wielcy. A co tu jest? Szeriemeitiew wyżył się dzisiaj na jakimś baranie, który go/ich obraził. PiS biadoli że ich niszczą i nie słuchają. Ale wszystkich pobija Tusk. Jak nie PO to chaos i koniec świata.
    Gdybym miał takie możliwości to bym ich wszystkich pogonił i zrobił rząd z bezdomnych z łapanki. Gorzej by nie było.
  • @Jerzy Wawro
    Jerzy, ja te "możliwości" traktuję jako poszerzanie granic wyboru a więc - w jakimś sensie - wolności gospodarczej. Ot, pojawia się nowy towar, a czy ludzie to kupią to inna sprawa.
    John O'Shogneasy pouczał mnie, że w dobrym sklepie powinna wisieć także taka strzelba, której nikt nie kupi. Do czasu...

    Pozdrawiam
  • @nikander
    Z takim podejściem w dzisiejszych czasach nic byś nie sprzedał.
    Możliwość nie wystarczy.
    Potrzebni liderzy (pionierzy), którzy z niej skorzystają i pokażą że można.
    A tacy na pniu się nie rodzą. I tu jest rola elit (prawdziwych, a nie tych które mamy): znaleźć liderów i pomóc im stanąć na wysokości zadania.
  • @Jerzy Wawro
    Miło byłoby Cię zobaczyć na OLW.
  • @Jerzy Wawro
    Tak, ale chodziłoby o elity z jakimś przymiotnikiem. Skąd bowiem historyk może wiedzieć czego liderowi gospodarczemu potrzeba. Tu nie tylko zła wola morze zawieść, ale normalna niewiedza.
  • @nikander
    Co to jest OLW?
    Co do elit - to jest coś gorszego niż brak wiedzy.
    Na głównej stronie zachwyt nad Balcerowiczem, bo skrytykował Tuska.
  • @nikander
    Już wiem co to OLW.
    To nie dla mnie.
    Myślę, że trudno będzie tak zbudować siłę polityczną.
    Najpierw powinien być bardziej konkretny program. Wezwanie: zróbmy to. A tu mamy akcję: idźmy tam, to może uda się coś zrobić.
    Tak: uważam, że Tusk nie ma moralnego prawa rządzić, a cała ta formacja powinna zostać rozpędzona na 4 strony świata (poparłbym nawet w ograniczonym zakresie wariant siłowy). Ale są w Polsce groźniejsze od nich siły. Oni tylko mogą zniszczyć Polskę gospodarczo. Dlatego odsunięcie ich od włądzy jako cel odpada. Trzeba czegoś więcej.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
  12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930