Gorące tematy: Wybory 2020 Ryszard Opara: „AMEN” Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
739 postów 7788 komentarzy

Partia50plus

nikander - Bardziej pragmatyczne niż rewolucyjne myślą wojowanie.

Klastry (grona) gospodarcze – tajemnice kuchni.

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Tak więc, naiwny Polski reformatorze. Jeśli coś będziesz chciał zrobić dla Polski to zważ, czy jakiś koalicjant nie jest w tym momencie konsumowany.

 

Jest w moim programie wyborczym punkt:

 

*8*. Stworzenie prawnych możliwości „produktowej” integracji przedsiębiorców w oparciu o koncepcję „przesunięcia momentu sprzedaży kosztów wszystkich kooperantów na moment sprzedaży produktu końcowego” (na podobieństwo japońskich keiretsu pionowych, koreańskich czeboli). Cele:
- Rozwój klastrów produktowych dających możliwość małym i średnim przedsiębiorcom działania w „dużej skali” w oparciu o siłę klastra przy zachowaniu wszelkich prerogatyw właściciela i zarządcy.
- Prawne udostępnienie formy organizacyjnej, szczególnie przydatnej do gospodarczej aktywizacji obszarów wiejskich.

 

      Mam nadzieję, ze notki tej nie przeczytają ludzie wtajemniczeni w historie klastrów na Podkarpacia, bo pewnikiem miałbym wiele komentarzy w stylu: „a dajże sobie chłopie z tymi klastrami siana. Łazisz, łazisz i nic nie wyłaziłeś”.

      Jednak jak obietnice wprowadzenia klastrów u nas zapowiada PiS więc mniemam, że temat za który „łaziłem” od ponad 8 lat nie umarł tak już zupełnie.

       Może ktoś powie, że klastrów ci u nas dostatek, że rozwijają się bujnie, że UE nie szczędzi grosza na ich rozwój. Skąd zatem te insynuacje o rzekomej śmierci?

      Otóż było sobie na Podkarpaciu kilku przedsiębiorców branży informatycznej, którzy chcieli się jakoś zintegrować, aby mieć większą szansę na rynku. Próby integracji o możliwe do wykorzystania formy prawne spółki jawnej, partnerskiej, komandytowej oraz spółdzielni nie przypadły im do gustu. Nagle olśnienie: a może by klaster?

      Podczas dyskusji, ktoś poddał myśl, że byłoby to perspektywiczne z punktu biznesowego rozwiązanie dla obszarów wiejskich.

      Ale po kolei. Koncepcja klastra (my to nazywaliśmy podkarpackim modelem klastra) rodziła się dość długo. Najpierw należało poszukać jakiejś nowej koncepcji integracyjnej, innej niż w spółkach i spółdzielniach, oraz dać tej koncepcji „prawo do życia” czyli prawną formę organizacyjną. Klaster bowiem – jako luźne zrzeszenie – nie miał mieć osobowości prawnej a miał korzystać z osobowości prawnej zrzeszonych w nim przedsiębiorców. Ktoś te wspólne produkty klastra musiał wprowadzić na rynek i ktoś musiał wziąć za nie odpowiedzialność. Uważaliśmy, że prawo powinno chronić nabywcę wyrobów klastra i że powinna być kolejna „umowa nazwana”.

      Jako koncepcję integracyjną przyjęto „przeniesienie momentu sprzedaży kosztów wszystkich kooperantów na moment sprzedaży produktu końcowego”. Wszyscy byli zadowoleni z tego wynalazku, bo pachniał on nagrodą Nobla. Byliśmy oszołomieni tym, jak zostaną ukształtowane emocje w takim tworze gospodarczym i jak szybko będzie „szare zamieniane na złote”. Wszyscy robią wszystko, aby wspólnie wytwarzanym produktu dać szansę na rynku i wygrać z konkurencją. Nie ma sprzedaży nie ma przychodu. Proste. Nie ma przerzucania problemów marketingowych na sklep. Każdy oczekuje werdyktu rynku na efekt wspólnej pracy. Każdy daje z siebie wszystko, Każdy pomaga, doradza, ostrzega.

      Kilku więc takich „nawiedzonych” postanowiło zawiązać inicjatywę ustawodawczą, aby uporządkować sprawy prawne i rozrachunkowe. Podzieliliśmy się biurami poselskimi i każdy miał przeprowadzić rozmowy z lokalnymi posłami. Tak się stało, że za którymś razem udało się. Sprawą zainteresowała się poseł Halina Murias z LPR i w niedługim czasie projekt ustawy o klastrach przedsiębiorstw rodzinnych trafił do laski marszałkowskiej. Zawierał on dwa ważne aspekty: aspekt przedsiębiorstwa rodzinnego oraz aspekt ich integracji w silne struktury gospodarcze w oparciu o więzi formalne i nieformalne.

      Jak zapewne Państwo wiecie, jak ustawa jest procedowana niezbędne są tzw konsultacje społeczne. Tych konsultacji było sporo. W spotkaniach z przedsiębiorcami i rolnikami temat wchodził „jak w masło”. Zwykle po półgodzinie łamania barier nawiązywaliśmy kontakt emocjonalny. O klastrach zaczęto mówić dobrze.

Ale żyjemy w Polsce, kraju bezinteresownej zawiści, więc zaczęły się pojawiać schody.

      Jakoś użebrałem kilka groszy u ministra Ardanowskiego na organizację ogólnopolskiej konferencji, aby sprawę przybliżyć środowisko izb rolniczych i ośrodków doradztwa rolniczego. Kilka wyjazdów do Warszawy i udało się. Ministra Ardanowskiego zapewniałem, że tym razem nic nie będzie o kolejnej definicji klastrów M.Portera, ale będą naświetlone problemy prawne i organizacyjne, bo to przecież jest robione w ramach konsultacji społecznych ustawy.

      Na czas przygotowania do konferencji zatrudniłem się w ODR w Boguchwale i prace ruszyły. Wszystko szło gładko a pracownicy ODR pomagali mi w tej inicjatywie jak tylko mogli. Do czasu. Chcieliśmy zainteresować konferencja włodarzy województwa. Wzięliśmy program konferencji, propozycję referatów i zaczęliśmy objeżdżać urzędy. W Urzędzie Marszałkowskim poszło dobrze. Ponieważ istniał już klaster „Dolina Lotnicza” w Rzeszowie więc poszerzenie tej koncepcji na obszary wiejskie spotkało się z sympatycznym przyjęciem. Kolej na Urząd Wojewódzki i tu od razu kubeł zimnej wody na rozpalone głowy. Jak zakomunikowała nam pani dyrektor Grabowska z wydziału co rolnictwem miał się zajmować, to władza decyduje jakie to konferencje mogą się odbywać w podległych jej jednostkach. Na próżno zdały się tłumaczenia, że my od ministra Ardanowskiego i na jego zlecenie.

      Z dyr. ODR Wyskielem wracając z tej rozmowy, w której dyr Grabowska zdała egzamin z asertywności, powiedzieliśmy sobie, że zaszło coś o czym chyba nie wiemy. Wkrótce otrzymaliśmy nowy program konferencji z nowymi autorami i nowymi tematami. Miało być ogólnie o klastrach ale ani słowa o problemach prawnych, organizacyjnych i sejmowej robocie. Powiadomiłem o tym ministra Ardanowskiego. W efekcie mój referat został - ponoć na wniosek ministra – przywrócony. Pozostałe referaty niosące istotną treść zostały wycięte. Jak otrzymałem stanowcze stanowisko, że na konferencji nie może być poseł Haliny Murias – sprawozdawca ustawy – bo wojewoda Ewa Draus (PIS) sobie tego nie życzy, to „rzuciłem papierami”. Po perswazjach dyr. Wyskiela doprowadziłem sprawę do końca, ale bez dbałości o jakość.

      Uznałem, że skoro osobą non grata jest na tej konferencjo poseł sprawozdawca, to i moja tam obecność jest niepożądana. Nie wiem co się działo w pierwszym dniu konferencji. Myślałem, że w drugim dniu oficjeli nie będzie, więc będzie można coś na temat powiedzieć, bo gości zjechało się z Polski całe mnóstwo. Niestety – przyszli. Jak mister Ardanowski dał mowę o tym, jak podziwia Podkarpacie za to jakie powstają tu koncepcje, mało co nie popłakałem się ze wzruszenia. Ten nastrój jednak prysnął wtedy, gdy tenże sam minister zaczął ostrzegać zebranych przed takimi co to się koło WODR-ów kręcą, aby skoczyć do polityki, bo to dobra trampolina. Coś mi piknęło, jakaś myśl przeszła przez głowę, ale o tym na końcu.

      Profesorzy składnie wywiązali się z otrzymanych tematów mówiąc ślicznie, a dla inżynierów, bez sensu. Wszystko skończyłoby się normalnie, gdyby nie jeden słuchacz. Ano przyszedł jeden taki, co to swojego chleba władzy nie zawdzięczał i po referacie dyrektor Grabowskiej, która to o planach rozwoju klasteringu w województwie Podkarpackim prawiła, że powinna mu zwrócić pieniądze za stracony czas, bo mówiła pół godziny i nie powiedziała jednego zdania na temat. Skandal nad skandale, a ja przepłaciłem to premią.

 

Co wiem teraz.

      PiS wtedy był zajęty zjadaniem koalicyjnej „przestawki”. Ponieważ w ekipie, która tę dobrą nowinę klastrową propagowała nie było jawnych przeciwników LPR, a wręcz przeciwnie, należało ją z daleka trzymać od stołu prezydialnego. Tak więc, naiwny Polski reformatorze. Jeśli coś będziesz chciał zrobić dla Polski to zważ, czy jakiś koalicjant nie jest w tym momencie konsumowany.

 

Pozostałości po tej konferencji znajdziesz tutaj.

 

Do Jurka Wawro.

      Nie wierze, że PiS zajmie się klastrami. Musiałby zaangażować fachowców. Będzie jak zwykle: załóżcie sobie stowarzyszenie i nazwijcie go klastrem, jak już tak bardzo klastrem być chcecie. Poprze ich PO, bo jak wiesz „naruszyłoby to bezpieczeństwo obrotu gospodarczego”, a poza tym przedsiębiorcy mają tyle możliwości nawiązywania kontaktów, że żadne klastry czy plastry nie są im potrzebne.

KOMENTARZE

  • @Józef Kamycki
    1. Jako ten winny utraty przez Ciebie premii (jeszcze raz przepraszam), zapewniam, że gdybym wiedział jakie będą skutki to bym się nie odzywał. Ja tylko chciałem (i nie tylko ja), aby z tej konferencji zostało cokolwiek konkretnego.
    Patrząc na tą historię z perspektywy czasu widzę, że obraliśmy drogę na skróty. Usprawiedliwia nas to, że chcieliśmy zbudować alternatywę dla młodzieży wiejskiej, przeczuwając zbliżającą się falę emigracji (początek prac był jeszcze przed akcesją do UE).
    Gdyby wcześniej ukazało się kilka publikacji (najlepiej podpisanych profesorskimi tytułami), to można by było zorganizować konferencję naukową. Może znalazłyby się jakieś pieniądze na badania, na zapłacenie pismakom, żeby zamiast "plaster" pisali "klaster" i prawnikom, żeby to opracowali od strony prawnej. Dopiero wtedy można było sprzedać to partiom politycznym (a konkretnie jednej - tej właściwej ;-)).

    2. Czy PiS zajmie się klastrami wiejskimi? Nie wiem. Jak już pisałem - dziś mamy inną sytuację polityczną, inna jest wieś i inne możliwości jej rozwoju.
    Myślę, że nie ma się co tym kłopotać, bo nic nie wskazuje na to, by PiS chciał wygrać wybory. No chyba, że ktoś im podrzuci ten gorący kartofel. Nie wykluczone, że PO marzy o nowym "Okrągłym Stole": chętnie się podzieli władzą, byle nie ruszać ich ciemnych interesów. Może nawet wróci POPiS? Publice się to sprzeda pod hasłem zgody narodowej w obliczu zagrożeń jakie czekają Polskę.
  • @Jerzy Wawro
    Jerzy

    Za to pozbawienie mnie premii (jakieś grosze) jestem ci naprawdę wdzięczny. Inaczej wyszedłbym na jedynego nawiedzonego.
    Absolutnie jednak nie zgadzam się z tym, że poszliśmy drogą na skróty, a i wieś niewiele się zmieniła. jestem tu na co dzień.

    Tu przegraliśmy z jedną zasadą: kto chce (coś poprawić) szuka sposobów, kto nie chce szuka powodów.

    Przy tym brudnojudejskim podejściu do polityki mogłem się spodziewać, że powinniśmy działać jak lobbyści. Wystarczy mieć te parę milionów i każda ustawę można w Polsce kupić. Tego, właśnie tego nie wiedzieliśmy.
  • @nikander
    Będę obstawał przy swoim.
    Jak wiesz próba uruchomienia programu klastrowego przy użyciu środków z programu "Leader+" rozbiła się o brak zaufania. Temu nie należy się dziwić. Nawet gdyby udało się uchwalić ustawę, to i tak budowanie zaufania stałoby się palącą potrzebą. Pisząc o zaangażowaniu naukowców nie miałem na myśli lobbingu (przynajmniej nie tylko), ale właśnie to zaufanie. Naukowcom się bowiem ufa.
    Fakt, że było zainteresowanie niektórych uczelni i niewykluczone, że ustawa stałaby się "iskrą" zapalną. Jednak tego nie wiemy. Nie zmieniając negatywnej opinii na temat osób, które podjęły z nami twardą walkę, chcę pozostać sprawiedliwym i wskazać na przesłanki, jakie mogli brać pod uwagę.
    Oczywiście to nie jest wystarczające usprawiedliwienie (jak powiedział wówczas poseł Sawicki: cóż to im szkodziło?
  • @Jerzy Wawro
    Ja jednak jestem dobrej myśli. Temat klastrów zaczyna wypływać w tej kampanii. Pierwsza fala zwykle się załamuje, ale wiatr zaczyna wiać.

    Na profesorów nie licz. W większości to są jedynie dobrej klasy odtwarzacze (magnetofony). Im też nikt nie zapłaci za tworzenie nowych idei.

    Pozdrawiam
  • @
    Dla zainteresowanych pomocne mogą być linki:
    1. Tekst opisujący losy prac nad ustawą:
    http://klastry.org/historia-mnuustawa-26/73-ustawa-o-grupach-przedsibiorstw-rodzinnych-podsumowanie
    2. Dokumenty:
    http://klastry.org/dokumenty?func=startdown&id=9

    Najwięcej kontrowersji wzbudzał art. 10, który podważał zasadę subsydiarnej i solidarnej odpowiedzialności:
    "Uczestnik przedsięwzięcia ponosi odpowiedzialność majątkową za
    zobowiązania z tytułu uczestnictwa w przedsięwzięciu w takiej samej części, w jakiej uczestniczy w zyskach, chyba że umowa przedsięwzięcia stanowi inaczej."
  • @Jerzy Wawro
    Dzisiaj w projekcie tej ustawy co nieco bym zmienił. Zapewne Ty też.

    Pozdrawiam
  • @nikander
    Oczywiście.
    Ona powstała trochę "na kolanie" - jako materiał wyjściowy do dalszych prac. Nie sądziłem, że w Sejmie tak naprawdę żadne merytoryczne prace się nie odbywają.
  • @Jerzy Wawro
    "...Nie sądziłem, że w Sejmie tak naprawdę żadne merytoryczne prace się nie odbywają...' niestety, wielu kandydatów na posłów dalej tak sądzi.

    Do dopełnienia materiałów dołączam link do interpelacji nar 8866 posła Jana Burego s.Antoniego, po tym, jak przepisy unijne stwarzały pewną nadzieję na załatwienie sprawy. Powtarzam: stwarzały pewną nadzieję.
    http://orka2.sejm.gov.pl/IZ6.nsf/main/58FD28BC

    pozdr.
  • @nikander
    Było, minęło - trzeba patrzeć do przodu.
    Moim zdaniem jednak wieś się zmienia na tyle, że bardziej sensowne obecnie staje się zrównanie rolników z przedsiębiorcami. Wystarczy tylko zlikwidować obowiązek ZUS (dla wszystkich).
  • @Jerzy Wawro
    "...że bardziej sensowne obecnie staje się zrównanie rolników z przedsiębiorcami..." - owszem, a to zdecydowanie upraszczałoby tworzenie klastrów.

    Pozdro.
  • nik@nder :)
    Witaj NOCĄ!
    MOŻE...
    Przyda Ci się mój optymizm!
    Nie da się kupić USTAWY "o dowolnej" treści :)
    Można GŁUPOTY blokować,
    ale zespołowo :(

    -"Niesforne Dziecię Gutenberga".
  • @Budzyk
    Kupuje się jedynie takie ustawy w których o kasę chodzi. Nikt nie wyrzuca przecież pieniędzy w błoto.

    Pozdo
  • Dziękuję za pocztę.
    Panie Józefie,
    Do tematu odniosę się dopiero w przyszłym tygodniu.

    Pozdrawiam
  • Ludziska!
    Przezytałem 30 razy tą notkę i dalej nie wiem o co w niej chodzi. Czy może ktoś mi to wytłumaczyć ludzkim językiem?
  • @waldemar.m
    Panie Waldemarze.

    W Polsce jest wiele środowisk szczególnie zainteresowanych tym, aby społeczeństwo wiedziało niewiele lub zupełnie nic. Właśnie o tym jest ta notka!!!!
    Nie mamy nic wiedzieć o szwindlu fiducjarnej emisji pieniądza, partycypacji pracowniczej, protekcjonizmie dydaktycznym czy klastrach.

    Proszę nie spodziewaj się, że ta notka coś może wyjaśnić więcej niż słowo "partyjniactwo".

    Ale, aby poprowadzić Cię na właściwy trop: kwintesencją gospodarki oligarchicznej jest "tajemnica handlowa". Ile kto wyszarpnie marży w łańcuchu zaopatrzeniowym to jego. Tymczasem klaster wprowadza przejrzystość finansową produktu (osi integracyjnej) i zasadę jednakowej marży od poniesionych kosztów. Nie do pomyślenia tam są sytuacje, w których marze handlowe przekraczają 40%, jak to jest w Polsce, a rolnik dostaje mizerne grosze.
    Proszę zainteresuj się duńskimi klastrami z brokerem sieciowym. Coś w polskojęzycznym internecie też można na ten temat znaleźć.

    Koncepcję integracji produktowej możesz znaleźć tu: http://www.klastry.org/dokumenty?func=startdown&id=14

    Warto poznać ten temat, choć władza robi wszystko, aby społeczeństwo w tych sprawach durne było.

    Pozdrawiam ciepło.
  • @nikander
    "Tymczasem klaster wprowadza przejrzystość finansową produktu"

    To w ogólności nie jest prawdą.
    Proszę, używaj określenia "klaster produktowy", gdyż inaczej wprowadzasz pomieszanie pojęć i takich, którzy nic z tego nie rozumieją będzie przybywać.
  • @Jerzy Wawro
    Bardzo istotne doprecyzowanie.

    Dzięki.
  • Na wsi jak to na wsi, rzadko widać dalej niż poza najbliższe opłotki
    Tu trzeba najpierw żywotnej, silnej, trwałej (to misja na pokolenia) grupy reformatorskiej otwartej na nowe idee, zatem nie można zaczynać już z marszu od spijania fruktów, ale od sadzenia drzew coby je wydały na świat. Zakładanie specjalistycznych grup klastrowych nie uda się raczej, to nie Warszawa. Zatem faktycznie rada o założeniu stowarzyszenia nie jest zła na początek i takie ngo byłoby ogólną organizacją rozwoju miasta, gminy, parafii, czy nawet powiatu. Tamże dopiero można klastrowców zebrać i tworzyć koncepcję jak to ma lokalnie zadziałać w oparciu o możliwości jakie są póki co.

    Taka organizacja powinna być zintegrowana w krajówkę i ona będzie zajmować się lobbowaniem w sejmie. Najprościej wyjdzie nam to w ruchu PwP, ale nie dajmy go zamienić w partię, niech to jest społeczno-polityczny ruch o celach pożytku publicznego w statusie stowarzyszenia, czy związku stowarzyszeń. Taki ruch w czasie wyborczym zamienia się po części w obywatelski komitet wyborczy wyborców i tyle. Masowość jest konieczna żeby skutecznie konkurować z dużymi partiami bez środków budżetowych. Milion członków po składce 100zł, to 100 mln zł i to całkiem sporo na ruch polityczny, na koszty wyborów powiedzmy samorządowych w 2014 roku.

    PS. Ponieważ Pan pisze do niezorientowanych raczej, to proszę opisać owe japońskie wzorce bliżej. Moim zdaniem dla 99% czytelników brzmią niczym szyfr enigmy. Partie zawsze będą utrudniać rozwój kraju poprzez partyjne myślenie w stylu MY - WY - ONI. Stąd należy ich kopnąć w dupę stawiając na bardziej uniwersalne struktury obywatelskie, zwłaszcza lokalne. Partie są porażką III RP i bardzo skłóciły, ogłupiły Naród nawet lokalnie. Np nie mam ochoty współpracować z kimś z PO, SLD, PSL, ich wyborcami. Do tego doszło że oceniam ludzi ze swojej wsi, parafii pod tym kątem, a są tak ograniczone zasoby ludzkie, każdej aktywnej jednostki szkoda. Aktywnej DLA społeczności, a nie tylko dla siebie, swojej rodziny.
  • @Marek Kajdas
    Panie Marku

    Wieś to specyficzny organizm społeczny. Trzeba tam być i kilka beczek soli zjeść aby go zrozumieć.

    Trzeci muszkieter od tej klastrowej wojenki - mieszczuch z dziada pradziada - Krzysztof Szumielewicz nadał nam kiedyś takie pytanie: jak to jest że rolnicy potrafią się zintegrować aby wybudować szkołę, kościół, kanalizację, internet a nie integrują się w obszarach biznesowych. Odpowiedzi na to pytanie szukaliśmy dość długo, bo pytanie niby proste a prostej odpowiedzi nie było. Jakby odpowiadała im forma stowarzyszenia czy spółdzielni, to by je sobie zakładali sami bez naszej pomocy.
    Właśnie dociekanie tych przyczyn pchnęło nas do zgłoszenia inicjatywy ustawodawczej.

    Chłop ze swymi baryłami do Ameryki nie ucieknie po dokonanym przekręcie. Forma organizacyjna proponowana dla obszarów wiejskich musi to uwzględnić.

    Byłbym rad aby ruch PwP się tym zajął. Tylko czy tam się coś dzieje, czy tylko jest to twór medialny?

    Pozdrawiam

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
  12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930