Gorące tematy: Iran i Irak vs USA Ryszard Opara: „AMEN” Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
717 postów 7645 komentarzy

Partia50plus

nikander - Bardziej pragmatyczne niż rewolucyjne myślą wojowanie.

Z ojczyzny dojnej

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Na wieś wróciłaby perspektywa życiowa a OBCY i bankster musieli by poszukać sobie innego żerowiska.

      Podczas spotkanie w Narodowej Radzie Rozwoju zwróciłem uwagę na brak otoczenia instytucjonalnego sprzyjającego rozwojowi gospodarki samokoordynującej się w oparciu o wielostronne umowy wspólnie kontrolowane. Czuję się zobowiązany do rozjaśnienia tego zawiłego języka.

     Gospodarka samokordynująca się jest wyższą formą gospodarki rynkowej i znalazła swoje główne zastosowanie w branży rolno-spożywczej, ale nie tylko. W cywilizowanych krajach władza doszła do wniosku, że jeśli rolnik spotyka się z przetwórcą i handlowcem dopiero na rynku to spotyka się o dwa lata za późno. W czasach słusznie minionych z tym problemem radzono sobie przy pomocy umów kontraktacyjnych. W gospodarce rynkowej umowy te okazały się mało elastyczne, bo usztywniały koszty u przetwórców. Wadę tę usunięto w wielostronnych umowach wspólnie kontrolowanych wprowadzonych Międzynarodowym Standardem Sprawozdawczości Finansowej nr 11 – wspólne ustalenia umowne (MSSF -11).

     W tradycyjnej gospodarce (swa)wolno – rynkowej produkcję prowadzi się z wykorzystaniem łańcucha dostaw. Rolnik staje w kolejce u pośrednika, pośrednik sprzedaje przetwórcy, a ten stara się towar upchać gdzieś na rynku. Minister poucza rolnika: a to ja kazałem panu pszenicę siać lub wiepszki hodować?

     W gospodarce samokordynującej się wszyscy uczestnicy procesu produkcyjnego spotykają się, aby ustalić kwoty produkcji oraz swoje udziały w cenie sprzedaży. Wszystko to zawierają w „umowie wspólnego działania”. Łańcuch dostaw nie funkcjonuje a produkcja prowadzona jest podobnie jak w kiedysiejszym „Iglopolu” (starsi pamiętają).

 

     Produkcję w systemie łańcucha dostaw amerykanie nazywają „przerzucaniem problemów marketingowych przez ścianę”. Niedopasowanie kwot produkcji do aktualnego zapotrzebowania oraz brak stabilności cen doprowadza do kolosalnych strat zwłaszcza po stronie surowcowej. Konsument nie może spodziewać się wysokiej jakości, bo przecież ”kapusta nie jest do jedzenia – kapusta jest na sprzedaż”.

     Jeśli jesteś tu SWÓJ a nie OBCY to szybko zrozumiesz dlaczego w Polsce blokowane są wielostronne umowy wspólnie kontrolowane analizując powyższą tabelkę.

Dla uproszczenia załóżmy, że:

  • wszyscy uczestnicy cyklu produkcji chcieliby mieć te wymarzone 15% zysku z włożonego kapitału.

  • wszyscy są w stanie finansować środkami własnymi swój odcinek cyklu produkcyjnego.

     Zmuszenie przedsiębiorców do rozliczania się w łańcuchu dostaw doprowadza do sytuacji w której:

  • każde następne ogniwo cyklu produkcyjnego zmuszone jest do zaciągania kredytów na wykup kosztów poniesionych we wszystkich poprzednich etapach. Łącznie generuje to potrzeby pożyczkowe na poziomie 785 zł (celka B*). Koszty kredytu każdy przenosi na następne ogniwo a w konsekwencji na konsumenta.

  • rzeczywiście poniesione koszty 100 zł dają u rolnika 15 zł (celka F4), a w handlu 80zł (celka F8) zysku. Jasno widać, że „deko handlu jest więcej warte niż kilo roboty”. Nie dziw się zatem gdzie żeruje OBCY.

  • rolnikowi zgnije, lub słonina mu przerośnie więc sprzeda za każdą cenę. Na niego to przenoszone są wszystkie koszty ryzyka biznesowego.

    Mieszczuchu drogi. Gdyby rząd stworzył warunki do produkcji w wielostronnych umowach wspólnie kontrolowanych mógłbyś liczyć na żywność tańszą (porównaj celki F9 i H10) i zdrowszą. Na wieś wróciłaby perspektywa życiowa a OBCY i bankster musieli by poszukać sobie innego żerowiska. Budzet pękałby w szwach z nadmiaru wpływów.

 

Jeśli ktoś szukałby „ojczyzny dojnej” to znajdzie ją 30 km od stolicy. I bez obrazy...

KOMENTARZE

  • @interesariusz z PL 09:13:09
    Proszę wybaczyć, że usunąłem Pana komentarz. Nie chcę tu karczemnej pijatyki.
  • Czytam Pana artykuły i
    dochodzę do wniosku, że albo ich nie rozumiem, albo Pan zawiera w nich złudzenia i nadzieje bez pokrycia.

    Teraz znowu dziwna i niezwykła nazwa "wielostronne umowy wspólnie kontrolowane".
    Już samo to zapala wiele ostrzegawczych światełek.
    A na dodatek to "wspólnie".

    Moim zdaniem jest to mało istotne.
    Kapitał wielki nie da się i tak wygryźć, a jeszcze wszystko przekształci tak, że praktycznie będzie panem sytuacji, to jest nie zmieni się nic, chyba na gorsze.

    Są prawidła ogólne, które mogą być TYLKO w nieznacznym stopniu ulepszone np. przez "wielostronne umowy wspólnie kontrolowane" - skoro Pan tak twierdzi.

    Ale z próżnego i Salomon nie naleje.
    Naszym problemem są 80-95% podatki łupiące Naród i kraj.
    Naszym problemem jest to, że pracę użyteczną (to jest taką, która nie wynika z pomysłów biurokracji i kleptokracji, w Polsce wykonuje po zsumowaniu 1-2 miliony ludzi.
    Reszta przelewa z próżnego w puste.

    Żeby ruszyło, to trzeba rozwalić bestię biurokracji skumaną z potworem układów politycznych.
    One są zaś niezniszczalne w inny sposób, jak przez zagłodzenie.
    Odetniesz Pan jeden łeb, na to miejsce wyrosną dwa.

    A Pan pisze: "Budzet pękałby w szwach z nadmiaru wpływów."
    To znaczy te smoki będą miały żarcia pełno i będą się rozrastać, a my będziemy mieli piekło na ziemi.
    Po co w budżecie pieniądze???????????????????????

    Proszę Pana, tak na oko, to już jest ich tam 10 razy więcej niż trzeba.

    Zamiast tych Pańskich pomysłów proponuję znieść w czasach pokoju opodatkowanie osób fizycznych z małym ograniczeniem.
    Nie jakiś tam podatek dochodowy, ale jakiekolwiek podatki, opłaty, przymusowe daniny i czynności.
    ZERO.
    Żadnych podatków.

    Wtedy będziesz Pan bez niczyjej łaski mógł zawierać "wielostronne umowy wspólnie kontrolowane" albo co tam jeszcze kto wymyśli.

    Tak samo jak 3 miliony przeróżnych urzędników pozbawionych zasilania podatkami.
    Tych kontroli przez Sanepid małych sklepików z wymaganiami dla kosmonautów lecących na Marsa, tych nalotów na targowiska w poszukiwaniu wagi szalkowej, tych wiecznych kontroli, rejestracji, itd. nie będzie, bo bestia nie będzie w stanie tego kontrolować.
    Będzie za słaba.

    A w starciu z koncernem, który zapłaci podatek równoważny np. dzisiejszemu dochodowemu w stawce 5-10%, zawsze osoby fizyczne-przedsiębiorcy, lub spółki cywilne, będą górą.

    I przy okazji polityka się wyczyści, bo nie będzie za bardzo czego kraść, czym przekupić wyborców, czym obdzielać wiernych ale miernych.

    I.
    Zapewniam Pana, że jest to możliwe.
    Pieniędzy starczy na wojsko, 10X mniejszą a 100X skuteczniejszą policję, administrację, ochronę środowiska, politykę zagraniczną, awaryjną pomoc ludziom w potrzebie, zapobieganie epidemiom, a nawet w skrajnych przypadkach na utrzymywanie tych, którzy bez pomocy by zginęli.

    Zapewniam również, że nie będzie odbierania dzieci, dotowania cudzych mieszkań w ramach "Rodziny na cudzym", problemów, które dziecko i czy w ogóle dostanie 500 zł.
    Ani czy w szkole uczyć seksu, a już na pewno mordowania nienarodzonych dzieci i zapładniania w szklance na koszt rodziców głodujących dzieci z powodu obłożenia żywności podatkami.
  • @AlexSailor 10:13:29
    Wszystko pięknie, ale ten pierwszy krok yo zrobić lewą czy prawą nogą?
    Według mnie najważniejsze są działania konsolidujące społeczeństwo wytwórców czyli SWOICH aby poczuli swoją siłę. Najważniejsze kroki są tu: http://nikander.neon24.pl/post/130266,jak-raport-sigurjonssona-palac-zdobywal a najważniejsze w strategii, aby ludzie rozumieli o co się biją.

    Metoda na zagłodzenie OBCEGO z głodu przy kasie jest najskuteczniejsza.
  • bicie piany?
    Cytat z Pańskiego artykułu: "..W gospodarce samokordynującej się wszyscy uczestnicy procesu produkcyjnego spotykają się, aby ustalić kwoty produkcji oraz swoje udziały w cenie sprzedaży. Wszystko to zawierają w „umowie wspólnego działania”. Łańcuch dostaw nie funkcjonuje a produkcja prowadzona jest podobnie jak w kiedysiejszym „Iglopolu” (starsi pamiętają)...."
    Szanowny Panie, w gospodarce funkcjonuje miliony podmiotów gospodarczych, często o sprzecznych interesach. W jaki sposób firmy te mają "ustalić kwoty produkcji", nie znając zamiarów innych firm, zmiennych potrzeb rynku, agresywnej reklamy dużych koncernów, oraz dziesiątków innych zjawisk wpływających na popyt. To jest fizycznie niewykonalne, podobnie jak niewykonalne było za komuny zbilansowanie centralnych planów gospodarczych! W czasach komuny ekonomiści radzieccy wyliczyli, że aby zbilansować centralny plan gospodarczy, komputer wykonujący milion operacji na sekundę musiałby poświęcić na to milion lat ciągłej pracy!
    Idąc dalej, a co jeśli podmioty gospodarcze nie będą chciały "ustalać kwoty produkcji"? Zmusić je do tego? A kto będzie zmuszał? Jakiś następny centralny urząd z setkami prezesów i sekretarek? A co stoi na przeszkodzie aby i teraz podmioty gospodarcze "ustalały kwoty produkcji"? Nikt im nie powiedział, że to będzie dla nich korzystne?
    Realizacja pańskiej koncepcji, to powrót do centralnego planowania co już w komunie było przerabiane z wiadomym skutkiem!
    Pańska koncepcja to niestety totalna bzdura! Recepta na sprawną gospodarkę jest prosta i od wieków znana: pozwolić działać siłom rynkowym zaś administrację państwa sprowadzić do roli "nocnego stróża" pilnującego aby nikt mechanizmów rynkowych nie próbował tłamsić! Więcej na ten temat napisał AlexSailor i tego się trzymajmy!
  • @anthony1 11:04:17
    Nasz system rozpoznawania SWÓJ-OBCY zapalił czerwoną lampkę.
    Proszę uważać. Wchodzi Pan na zaminowany teren.
    Gospodarką planową proszę nas nie straszyć. Nie te numery...
  • @anthony1 11:04:17
    Na temat systemu rozpoznawania SWÓJ-OBCY coś nabazgrałem tutaj: http://admin.neon24.pl/posts-edit/129454
  • @AnnaP 11:18:47
    Pani Aniu - NIE!

    To jest wszystko bardzo proste i tak działa gospodarka nieewidencjonowana. MSSF-11 dokładnie to reguluje. Tak działa sektor rolno-spożywcze we wszystkich cywilizowanych państwach świata. Nigdzie rolnictwo (poza Polską) nie działa według zasad gospodarki (swa)wolno - rynkowej.
    Oczywiście okupant ekonomiczny zadbał o to aby społeczeństwo żyło w nieświadomości.
  • @nikander 10:31:37
    Obydwiema nogami proszę Pana, ale muszą być zdrowe i wytrenowane. Konfederacja mizdrząca się do NRR i podobnych atrap, nie ma potrzebnej mocy. Jesteście Panowie teoretykami. Prowadził ktoś z Was działalność gospodarczą w III RP?
  • @nikander 11:15:12
    Wasz system SWÓJ - OBCY to atrapa sposobu rzetelnego rozeznania. Poza tym nie "lubi" konstruktywnej krytyki.
  • @Analityk 11:42:19
    Panie Andrzeju

    Każdy ma prawo do swojego systemu rozpoznawania SWÓJ-OBCY. To nie jest sprawą dyskusji ale świadomego wyboru. Albo jest się współplemieńcem i ma się w stosunku do reszty obowiązki polskie, ale jest się okupantem i to bez względu na to : krajowego czy koczowniczego autoramentu.
  • @AnnaP 11:39:35
    "MSSF 11 - wspólne ustalenia umowne" dotyczy działań o charakterze dorazowym (zastępuje umowy konsorcjalne i umowy kontraktacyjne) jak i do funkcjonowania związków gospodarczych o integracji produktowej w oparciu o umowy ramowe.
    To nie jest jakieś prawo obligatoryjne. To jest jedna z alternatyw prowadzenia biznesu, dla tych, którym się taka forma podoba. Podobnie powinno być u nas.
  • @Analityk 11:39:26
    Panie Andrtzeju
    Prowadziłem samodzielną działalność gospodarczą przez 15 lat i była ona moim jedynym żródłem utrzymania. Wcześniej pracowałem w takich firmach państwowych jak WSK Mielec (18 tyś zatrudnionych) WSK - Rzeszów (12 tyś zatrudnionych). Wytykanie mi teoretyzowania w tej sytuacji jest co najmniej niestosowne.
  • @nikander 11:51:06
    Nie znam założeń systemu. Oceniam po owocach.
  • @nikander 11:59:50
    Dziękuję za cv.

    Konfederacja nie ma wyraźnego charakteru ideowego. Podmiotowo jest dużo w niej jest elementów niewiadomego pochodzenia. Wobec takich okoliczności zawieszam moje zainteresowanie działalnością Konfederacji.

    Poprosiłem kogoś wybitnego w zakresie prakseoologii o opinię n.t. użyteczności projektu Konfederacji. Życzę powodzenia.
  • @Analityk 12:22:48
    Odsyłam do strony Ministerstwa Finansów: http://www.mf.gov.pl/news1/-/asset_publisher/u7QN/content/id/1220252
    Tu chodzi o rozporządzenia wykonawcze.
  • To jest myśl postępu
    http://m.newsweek.pl/memy-konie-pis-szef-stadniny-koni-nie-ma-o-nich-pojecia,podglad,380593,5,1.html
  • @nikander 12:37:49
    Nie miałem na myśli systemu rachunkowości tylko SWÓJ - OBCY. Ale mniejsza o to. Cierpliwie poczekam do 30 czerwca 2016 r. na konkretne efekty przynajmniej częściowego wdrożenia projektu Konfederacji. Życzę powodzenia.
  • @Analityk 13:02:01
    Projekt rozporządzenia dopuszczającego fakturę VAT w wersji "samofakturowanie" do organizacji wzajemnych rozrachunków pomiędzy wspólnikami wspólnych działań zawartych zgodnie z MSSF-11 napisałem i przekazałem - za darmo. Teraz się okaże czy czasem nie poszedłem wyspowiadać się do diabła. Ale ja przynajmniej próbuję.
  • @nikander 13:18:51
    Chwała Panu.

    Zbyt wiele mnie kosztowało zmaganie się z systemem, aby tego darmozjada traktować non profit.

    Pisząc o teoretykach nie miałem na myśli doświadczenia zawodowego tylko społeczne, a konkretnie walkę z systemem. W tej dziedzinie mógłbym wykładać. Kończę polemikę i pozdrawiam.
  • @anthony1 11:04:17
    Chcę dopowiedzieć.

    Nic cantralnego. Takich konkurujących ze sobą związków gospodarczych mogłoby być kilka w gminie.
  • @ Autor oraz Komentatorzy
    Brakuje mi w tej tabelce pośrednika bankowego - jakie są jego zyski?

    Jeśli WUWK jest bliskie ideału (zakładam, że tak jest), to co musi się zdarzyć, żeby WUKW zaczął funkcjonować w gospodarce?
  • @Rzeczpospolita 17:50:42
    Panie Dariuszu

    Bankster siedzi w kolumnie B i D oraz dość mocno w kolumnie C. Rolnictwo, które kiedyś finansowało się środkami własnymi też już nie istnieje.
    Sklep (sieć) powinien mieć możliwość dokonania wzajemnych rozrachunków. W tym celu w cywilizowanych krajach wymyślono fakturę VAT w wersji "samofakturowanie". Chodzi o dopuszczenie jej do stosowania w Polsce.
    Tak działają sogo-sosha (jap. dom handlowy) w japońskich keiretsu.
  • @nikander 09:20:07
    „W czwartek przeprowadzono piątą od stycznia aukcję, na której dokonano sprzedaży długu obligacji Skarbu Państwa – tym razem za kwotę 8 miliardów 387 milionów złotych. Wcześniej sprzedano papiery dłużne za łączną kwotę 20,13 mld złotych.

    Pierwsza aukcja odbyła się 7 stycznia (sprzedano wówczas obligacje za 4,56 mld zł), 28 stycznia (sprzedano obligacje za 8,07 mld zł), 4 lutego (sprzedano obligacje za 1,5 mld zł) oraz 18 lutego (sprzedano obligacje za 6 mld zł).

    Oznacza to, że przez niewiele ponad dwa miesiące Ministerstwo Finansów sprzedało papiery dłużne za 28 mld 517 mln złotych”.

    PiS poszedł na łatwiznę i zaczyna potwornie zadłużać państwo. W ciągu dwóch miesięcy sprzedał obligacje za blisko 30 mld złotych. Jeżeli w takim tempie będzie nas zadłużał, to do końca roku powiększymy dług o 140-150 mld złotych, a w całym roku o 170-180 mld złotych.
  • @Autor
    Szkoda, że szanowny Autor w swojej tabelce dla wyliczenia kosztów WUWK zupełnie pominął następstwo czasowe produkcji, które jest uwzględnione w wyliczeniach łancucha dostaw.
    W podanym przykładzie mamy 4 etapy produkcji, z których każdy wymaga opłacenia 4% kredytu. W przypadku łańcucha dostaw współproducent na każdym etapie otrzymuje zapłatę za wszystkie poniesione koszty zaraz po zakończeniu swojego etapu i może tę otrzymaną zapłatę użyć do opłacenia kosztów następnego etapu. Inaczej jest w przypadku WUWK. Rolnik znajdujący się na pierwszym etapie otrzyma zapłatę dopiero po upływie następnych 3 okresów potrzebnych na realizację zadań wszystkich pozostałych producentów. By w tych okresach produkować nadal potrzebuje kapitału w wysokości 3 razy większej niż koszty realizowanego etapu. Jeżeli ten kapitał zechce on pożyczyć to będzie to wymagało kosztów na poziomie 4 * oprocentowanie okresu, bo będzie mógł taki kapitał zwrócić dopiero po upływie 4 okresów.
    Gdyby szanowny Autor umieścił te wyliczenia w swojej tabelce, to otrzymałby wtedy koszty kredytu których wymaga WUWK, dużo większe niż koszty kredytu wymagane w procesie łańcucha dostaw. Podobnie by było z potrzebami pożyczkowymi.
    Po uwzględnieniu czynnika sekwencyjności procesu i czasu jaki wymaga on na swoją realizację model WUWK wypada już dużo mniej atrakcyjnie.
  • @ Autor
    Bardzo interesujący wpis - daję 5*, ale z niecierpliwością oczekuję odpowiedzi na komentarz Szanownego Programisty.

    A tego 30km od stolicy to nie rozumiem, ale to tylko wątek poboczny.

    Ukłony.
  • w czym problem.
    Rolnicy, sami mogą ominąć pośredników, zrzeszając się współdzieleniach lub korporacjach producenckich, tak jak było przed nastaniem socjalizmu w Polsce i jest obecne w wielu krajach Zachodniej Europy.
    W Polsce, duży wpływ na powstawanie zrzeszeń mieli duchowni, najczęściej katolicy.
    Więksi rolnicy (obszarnicy) na omijaniu pośredników zarabiają.
  • @programista 22:13:20
    Proszę zauważyć, że w modelu jest kolumna C i taki komentarz

    "..Dla uproszczenia załóżmy, że:
    wszyscy uczestnicy cyklu produkcji chcieliby mieć te wymarzone 15% zysku z włożonego kapitału.
    wszyscy są w stanie finansować środkami własnymi swój odcinek cyklu produkcyjnego.
    ..."
    Pańskie wyliczenia trafiają w próżnie.

    Powtarzam: każdy z przedsiębiorców jest w stanie finansować swoją część cyklu produkcyjnego. Dotarło?
  • @Jasiek 22:34:13
    30 km od stolicy zaczyna się normalna Polska. Warszawa, to odchyłka od normy.
    Pozdrawiam
  • @nikander 23:07:50
    Czy naprawdę uważa szanowny Pan, że rolnik po wykonaniu jednego cyklu, na którego sfinansowanie ma środki, przez następne 3 cykle nie robi nic?
    Przecież zapłata za wykonanie jednego cyklu staje się następnie środkami na realizację cyklu następnego.
    W proponowanym przez szanownego Pana WUWK rolnik dostanie zapłatę za pracę wykonaną w jednym cyklu dopiero po upływie 3 następnych cykli - za co ma w tym czasie finansować swoją produkcję?
  • @programista 23:28:59
    No z wami hasbarczykami można tak bez końca: rolnik sieje buraki w styczniu, kwietniu, lipcu i październiku.
    Wiem, że w waszym interesie jest pełne "ubankowienie gospodarki". Zrealizować to ma Morawiecki. Gospodarka nie ma mieć ani złotówki środków własnych - same kredyty.
    U nas już śpiewają:

    Na kapuście żółte liście
    Nie daj d... organiście
    Jak się bankster o tym dowi
    To ci d... ubankowi.
  • @nikander 09:20:11
    Czyli szanowny Pan twierdzi, że jak rolnik buraki uprawia, to poza sezonem ich uprawy nie robi nic produktywnego i mu zapłata za te buraki jest do niczego nie potrzebna i może bez żadnego problemu czekać na nią kilka miesięcy.
  • @programista 11:59:03
    No tak. Jak brakuje argumentów dla przedsięwzięcoa to przechodzi się na całokształt. Tak czy inaczej hasbara ma rację.
  • @nikander 12:35:25
    "Tak czy inaczej hasbara ma rację."

    A właśnie... przypomniałem sobie, że Szanowny Programista przekonywał mnie usilnie, że daniny na rzecz państwa nie zmniejszają siły nabywczej w gospodarce.... :-))))))))
    Ciekawe dlaczego miało to miejsce?
  • @ Autor oraz Komentatorzy
    Szanowni Państwo,
    rozbieżności, czy ewentualne spory na temat, " jak działa i jak skonstruować atomową bombę" są zbędną stratą czasu z dwu powodów:
    - po pierwsze, już od dawna wiadomo jak to zrobić,
    - po drugie, istnieją siły, które nam zrobić tego nie pozwolą.

    "Atomowa bomba" to oczywiście przenośnia, a chodzi o gospodarkę kraju.

    Problem do rozwiązania jest tylko jeden: jak wyeliminować te siły, które nie pozwalają nam skonstruować naszej "atomowej bomby" -?
    To o tym trzeba rozmawiać.
  • @Rzeczpospolita 13:28:07
    Jednoczmy się. Już pora.
  • Dziękuję za pouczający wpis
    Nie wiedziałam, że system gospodarowania, w którym rolnik nie zostaje na szarym końcu długiego łańcucha, jak chodzi o zysk z jego pracy, czyli kiedy sprzedaje kilo ogórków za 10 groszy, a konsument musi je kupować po 2 zł za sztukę, nazywa się gospodarką samokoordynującą. Podobno polski rolnik jako jedyny w UE nie ma prawa samemu sprzedawać płodów swojej pracy, co świadczy o tym, że polscy rolnicy są bardziej dojeni niż wszyscy inni. Polscy konsumenci również.
  • @Lotna 20:38:30
    Pisze Pani o gospodarce (swa)wolno - rynkowej, czyli czymś przeciwko protestuję.
  • Wystarczyłoby
    dopuszczenie faktury VAT w wersji "samofakturowanie" do organizacji wzajemnych rozrachunków w wielostronnych umowach wspólnie kontrolowanych zawartych zgodnie z Międzynarodowym Standardem Sprawozdawczości finansowej nr 11 - wspólne ustalenia umowne. Wsio...

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
  12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
2728293031